Koty.... Strona: 7

Dodano: 2009-08-14 09:47

No nie, koleś jeszcze się poczuł urażony :? A co by się stało, gdybym powiedziała, że twoja kotka Victoria to pedał :twisted: O zgrozooo....

Mimo żeś edytował tego posta ja swojego nie zmieniam, w sumie to miłe, że jesteście ciepli ludzie i macie potrzebę okazywania uczuć i troski ale no ten... to tylko koty są przecież :?



Dodano: 2009-08-14 10:20

TYLKO koty?! Nie bluźnij! :)



Dodano: 2009-08-14 10:37

Ja miałam kota przez 11 lat i oczywiście byłam z nim związana emocjonalnie ale zwierzątka są raczej dla dzieci. Przyznajcie, że jest taki stereotyp sfrustrowanych 30-latek sypiających z kotem oczywiście o imieniu Gracjan Klemens(lub jakimś innym równie patologicznym), zawsze z jakąś odrazą oglądałam Magdę M. hihi szczerze mówiąc staropanieństwo z jakimś Grackiem do poduchy to mój najgorszy koszmar Pamiętam, że mój ziomek zawsze miał złotą radę dla swoich kumpli: tylko sobie nie bierz laski z kotem :D



Dodano: 2009-08-14 12:17

Ja miałbym się obrazić :lol: buhahaha... :lol: mi to lotto 8) :wink: xD




Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2009-08-14 12:44

Poszukam gdzieś w necie aerobiku dla kotów, żeby Victoria mogła zrzucić niechciane kilogramy po smakołykach :)



Dodano: 2009-08-14 22:24

spoko,spoko te smakołyki są na :arrow: włosie - dziąsła - ząbki - szkliwo :wink: nie grozi Victorii utuczenie :lol: xD


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2009-08-17 06:09

Nie ma co - wyhodowałam sobie krowę :) . Moja kotka wyglądem przypomina kocura - łeb ma okrągły jak księżyc, a łapą mogłaby komuś spokojnie z liścia przywalić. Ale to dobrze - lepsza krowa, niż wychudzone chuchro. A jaką ma piękną sierść. Niejeden rasowy kot by się takiej nie powstydził :D .



Dodano: 2009-08-17 06:24

Carmen napisał(a):
Nie ma co - wyhodowałam sobie krowę :) . Moja kotka wyglądem przypomina kocura - łeb ma okrągły jak księżyc, a łapą mogłaby komuś spokojnie z liścia przywalić. Ale to dobrze - lepsza krowa, niż wychudzone chuchro. A jaką ma piękną sierść. Niejeden rasowy kot by się takiej nie powstydził :D .

jak jeszcze jest ruda to prawie Garfield. :wink: Fajne są takie masywne kociska, tylko gorzej jak w środku nocy słyszy się jak półka leci bo ciężaru nie wytrzymała :wink:



Dodano: 2009-08-17 06:36

Hahahaha, dobre.
Ale na szczęście mam solidne półki :D .
Jednak masakra jest wtedy, kiedy takie kocisko walnie ci się na klatę i ma zamiar usnąć (po co spać na poduszcze, skoro właściciel też się nada). Ona chyba myśli, że nadal jest małym kociątkiem :) .



Dodano: 2009-08-21 14:48 Zmieniono: 2009-08-21 16:42

hehehe :lol: dobre dobre :wink: moja kotka jest mała i raczej taka będzie po matce ,mama Victorii to zwykły kot pochodzi z Grecji to jakaś zwykła rasa z tym właśnie, że jest w stosunku do naszych kotek Polskich mniejsza i fajnie bo to właśnie w niej mi się podoba :wink:


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2009-08-21 15:06

a to widzisz, ja znowu lubię wielkie, masywne i włochate kociska. A najbardziej - wiadomo - persy :)



Dodano: 2009-08-21 17:21

Moja kotka nie jest znowu aż taka wielka. Ona jest po prostu dobrze odżywiona :D .
A persy są nawet słodkie. Jednak nie chciałabym hodować takiego w domu. Mam zwykłego dachowca, ale na moich wszystkich ubraniach i tak już jest pełno futra. A co by było, gdybym miała persa... 8O

Swoją drogą, to bardzo podobają mi się koty syjamskie. Przepiękne są :)



Dodano: 2009-08-21 18:56

osobiście wolę zwykłe koty :lol: nie te rasowe,owszem są fajne, ale jak dla mnie to kicie na pokaz :wink:


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2009-08-22 10:19

Racja - "zwykłe koty" są wierniejsze i nie tak bardzo rozpieszczone, jak rasowe (one zepsucie mają we krwi :) ). Ja od zawsze hoduję tylko dachowce i gitara.
Ale na rasowe kociska (skoro są na pokaz) to fajnie sobie popatrzeć.

Dzisiaj moja kicia pożarła kawał surowego mięsa razem z kością (dwa skrzydełeczka z kurczaka). Ona to ma po bratu! Ten to wcinał kości jak pies. A potem te zaostrzone zębiska wypróbowywał na właścicielach :D



Dodano: 2009-09-14 15:06

Ja mam zwykłego czarnego dachowca, któremu coś tak ugryzło ogon że trzeba było mu go odciąć i teraz wygląda jak manks



Dodano: 2009-11-14 17:53

Mi się persy i brytyjskie nie podobają
Lubie chude, orientalne, typu syjam i bezwłose sfinksy
Ale takie dachowce też są słodkie :-)
Mam w domu czarną koteczkę - nie rasową - jest kochana i słodka, chociaż ma skłonności do tycia po sterylizacji



Dodano: 2009-11-14 18:13

No właśnie,a ja się zastanawiam czy sterylizować swoją kotkę,czy to dobry krok,czy w ten sposób nie skrzywdzę jej w sensie fizycznym i psychicznym....


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2009-11-14 20:26

Ja swoją musiałam wysterylizować, bo nie dawała żyć.
Nie dość, że nie dawała spać po nocach, to jeszcze za dnia "śpiewała" swoje arie. I to tak, że szło ogłuchnąć.
W dodatku przychodziła "molestować" mojego męża - cokolwiek by nie robił, ona nadstawiała mu tyłek sztywna jakby miała patyk w kręgosłupie.
Z początku zabawne, po kilku dniach stało się uciążliwe, więc nie zastanawialiśmy się długo, żeby dać ją na operację.
A po operacji - jak ręką odjął - kochany psotny kociak, jak dawniej. Zero "maślanych" oczu. Zero problemów.

Jeśli jest to domowy kociak, to wychodzi na korzyść - po operacji zachowuje się jak dawniej, jak młody kociak ciekawy życia (choć może stary zachowuje się inaczej )
Trzeba tylko uważać, jakieś pół roku po operacji może zacząć tyć. Wtedy trzeba mu jakąś dietkę, nie dawać tłustych rzeczy
Jeśli chodzi o koty wychodzące, to nie wiem.
przypuszczam, że podobnie, ale jak sobie radzą na ogródkach?...
Tego nie wiem, ale mam nadzieję, że dobrze



Dodano: 2009-11-14 21:25

Jesli chodzi o tzw koty wychodzace to mam w tej kwestii doswiadczenie
Kiedys przygarnelam pol dzika kotke,okocila sie u wujka -sasiada w garazu(w tym czasie akurat ja dokarmialismy-nie dawala sie nawet poglaskac)po odchowaniu kociakow,ktore o dziwo pozwolila zabrac z garazu i umiescic w domu , jako ze wiedzialysmy ze juz u nas zostanie zdecydowalysmy sie na sterlizacje,zero problemow z kocietami z rujka i kotka stala sie bardziej przystepna choc nie powiem "fochy"zostaly jej do konca
A jesl chodzi o radzenie sobie w terenie nie bylo z tym zadnych problemow,kotka nadal znosila martwe ptaszki i gryzonie do domu a z innymi kotami rowniez dobrze sobie radzila wrecz mozna by powiedziec ze rozstawiala inne po kątach


"..Przed nikim czoła nie chylę Odrzucam te chwile I wszystkie słowa, którymi Złamali, opętali Odrzucam boga, dogmaty, świętości, herezje Odrzucam pustą poezję "


Dodano: 2009-11-14 21:48

Wiem że będę musiał wysterylizować swoją kotkę choć by ze względu na jej dobro psychiczne,zrobię to jednak bardzo niechętnie.... 8) od jednego z weterynarzy usłyszałem że powinienem to zrobić,ze względu też na jej zdrowie nie tyle psychiczne co zdrowotne.Na mogące wystąpić w przyszłości problemy z macicą,o ile nie zdecyduję się na wysterylizowanie kotki.


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2009-11-15 09:52

jest jakaś rada na nieustanne miałczenie kota? :twisted:

kotka współlokatorów po prostu jak nie śpi i nie je to miałczy bez końca :lol: a jeszcze w sumie młoda bo 4-5 miesięcy ma :roll: za to ma plusy - nie muszę ścierać podlogi z kurzu :idea:


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2009-11-15 11:50

sphinxia napisał(a):
Ja swoją musiałam wysterylizować, bo nie dawała żyć.
Nie dość, że nie dawała spać po nocach, to jeszcze za dnia "śpiewała" swoje arie. I to tak, że szło ogłuchnąć.
W dodatku przychodziła "molestować" mojego męża - cokolwiek by nie robił, ona nadstawiała mu tyłek sztywna jakby miała patyk w kręgosłupie.


:lol: mój kot pomimo tego, że jest wykastrowany nadal ma przebłyski, że jeszcze może, wskakuje na mnie i uskutecznia jakieś erotyczne rytuały, też robi maślane oczy i dziwnie pomiaukuje :lol:


czyń swoją wolę a stanie się prawem


Dodano: 2009-11-15 19:56

Mieszkam na wsi i sterylizacja pomogła moim kotom Taurusowi i Ursusowi,
- nie mają już ciągot chodzenia na panienki i staczania nieustannych bójek z innymi kotami, niestety ludzie na wsi nie dbają o swoje koty i zawsze jakąś z cieczką mozna znaleść. Koty przed kastracją chodziły poturbowane z ciągle nowymi ranami,łapaly pchły i inne świństwa. Biły się także ze sobą mimo, że to bliżniaki. Teraz spokój, są piękne lekko zapasione, 7 kg potężne kocury , zwane na wsi Predatorami, no szczury to u nas też dorodne a przynoszą upolowana zdobycz to wiem , co pisze.Kotki też wykastrowanebo mam jeszcze trzy psy i było to niebezpieczne dla przychodzących kawalerów, no o śpiewach nie wspomnę.
Ciekawa jestem czy ktoś z was, mieszkający na wsi zaobserwował taki koci zwyczaj;
raz do roku pod koniec lipca zbiera się 6- 10 kotów, siedzą na okręgu około 3-4 m i razem śpiewają , parę kotów na raz , przechadzają się do środka.Miałam okazję obserwować to już z 8 razy, trwa to 15-20 minut.


Bo ja z przeklętych jestem tego świata, Ja bywam dumny i hardy


Dodano: 2009-11-15 21:11

minawi napisał(a):
jest jakaś rada na nieustanne miałczenie kota? :twisted:

kotka współlokatorów po prostu jak nie śpi i nie je to miałczy bez końca :lol: a jeszcze w sumie młoda bo 4-5 miesięcy ma :roll: za to ma plusy - nie muszę ścierać podlogi z kurzu :idea:



Pewnie dostała rujkę. Jeśli tak, to współczuję, bo wiem co to znaczy
Moja kotka miała to co dwa tygodnie - horror. Ale podobno nie wszystkie mają tak często

Rada? Pogadaj o tym ze współlokatorami - jak mają kota, niech będą odpowiedzialni



Dodano: 2009-11-15 23:49

no ale to nie za wcześnie na rujkę? ten kot (gdyby nie to ze sie spasl na whiskasach) to jeszcze junior :)


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło