Dodano: 2006-08-08 01:00
Dzisiejszy późnowieczorny deszcz nastroił mnie na napisanie czegoś...deszczowego?...
Najpierw spadła łza
Pojedyncze dziecko samotności
Niedorozwinięty płód ukryty w sercu
Roztargnienia? Melancholii?
Odsunęłam właz by zaczerpnąć tchu
Oddech był spokojny
Niewinny i rześki
Mieścił mi się w dłoni
Pulsował w pierwszych kroplach
Coraz szybciej biegły chmury
Nade mną jak sępy
Szamotał się wiatr
Szłam powoli wytartym szlakiem
Wzdłuż ulic szarych
Wzdłuż skrzyżowań smutnych
Mijały mnie drzewa
Płaczące liśćmi jak ćmy
Na fali świetlistej mgły
Na ławce przy koszu na śmieci
Siedział ktoś pod parasolem
Zasłaniał twarz
I patrzył na ziemię
Kałuża jadła już jego buty
Zaczęłam biec
Mokły stare mury
Z rynien spadały rzeki brzmień
Dudniły tysiące myśli w głowie
Gdzieś nawet schował się mój cień
A może patrzył na mnie z ukosa?
A może czekał?
Za rogiem tylko pusty dziedziniec
Brama przemoknięta od stóp do głów
Zamknęłam oczy -
to nie może być prawda -
Jestem tu.
Wróciłam z deszczu na bruk.
8 VIII 2006
Czy ktoś ma pomysł na tytuł? Błągam, tylko nie: "deszcz" :wink:
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2006-08-08 21:38
... i rozpływam się
w labiryncie szpar i zakamarków ulic
niczym skrytobójca wpadam,
rozsiewam jak wiatr nasiona - zniszczenie
poczym sie rozpływam...
I znowu sie pojawiam
nabrawszy fali deszczu w usta
pókam do drzwi.
Na co pókanie...
już jestem wewnątrz waszych domów
już jestem wewnątrz waszych mieszkań
i wynosze was
i wasz dobytek
na grzbiecie swym
jakoby jeż jabłko z sadu
gdzie wiatr tańczyć zapragną.
I nie tylko tam...
i drzewom ku ziemi kłaniac się nakazał
i sztuczny betonowy gaj
napełnił płaczem.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2006-08-09 20:25
Powyższymi? czyżbyś przewidział jakiś zajebisty wiersz Regisie? :wink: poco zaraz chylić...zależy do kogo chylisz to czoło do Minawi, do mnie czy ogólnie?
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2006-08-10 14:28
Tak wiele i nic
Patrz
Kop
Czuj
Nie dlatego że wiesz jak
Lecz dlatego że ten świat jest twój
I zrobisz z nim co będziesz chciał
Taki powiedzmy że pozytywny akcent =]
Dodano: 2006-08-10 15:51
Nie no jasne, że nie mam nic przeciwko co by wyrazić uznanie, min po to jest forum poezji :twisted: U Minawi deszcz, u mnie powódź a Draven to wszystko posypał optymistycznym piaskiem (bez obrazy).
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2006-08-12 09:05
Zmieniam temat, żeby już dłużej nie smęcic o deszczu, smutku itp. (co nie znaczy, że nie czuję się tak beznadziejnie jak wcześniej) - porozmawiajmy wierszem o samym sposobie pisania, inspiracjach, krytyce itd. MAm nadzieje, że choć ty, KostucHu, przejmiesz potem pałeczkę
Antywiersz
Nie umiem pisać wierszy
Nie potrafię ich czytać
Nie mam odwagi odczuwać
Nie umiem nic powiedzieć
W czapeczce błazna
W nowych szatach króla
Siedzę i dumam
I nie rozumiem
Jak to się dzieje
Co jest tego przyczyną
Że postawić kropki na końcu zdania nie umiem
12 VIII 2006
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2006-08-13 02:16
Świetny pomysł Minawi! popoetyzyjmy na temat poezji :!: Ot i moje słowa w tyn nurcie:
A i przecinek
w rozmowie z myślami
beztrosko mi przerywa.
Z języka jak z wodospadu
leją się słowa
chlapiac na bogi kroplami
ciekawymi swego dalszego losu.
! I wykrzyknik z pyskiem
jakoby wściekły pies,
który zawsze u spodu swej szczęki
piany tumany wzburza
wmawia mi i tobie
co jest złe a co dobre.
Cóż z prawdy,
że pisać, czytac i liczyć potrafie.
Stoi jakoby stary zakużony obraz
za szafą wypchaną grubymi futrami wspomnień,
pamiątek...z czego? z kiedy?
I nie prawda...
i prawda, że ona też tam jest.
Tez w folie z aluminiowych,
a błyskotliwych wizji owinięta.
I prawdą jest to,
że lubie czasem przyjrzec sie tym obrazom,
a i nie prawdą jest to,
że w ogóle kiedykolwiek wisiały na scianie.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2006-08-13 13:14
Kostuszku, rewelacja, fajnie Ci wyszło!No to ja zapodam to co wczoraj w sumie napisalam - na temat krytyki
:
Witajcie krytycy!
Rzucam wam się na pożarcie
Oddaję swoje: krew, pot, łzy i ślinę
Otwieram serce, wątrobę i migdałki
Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy
A będzie wam dane zrozumienie
Witajcie krytycy!
Piszę by zaspokoić wasz głód
Nasycić spragnione umysły
Zniewolić zauroczyć zaczarować
Wymiętosić sny, zbroczyć sumienia
A będzie wam dane rozpoznanie
Witajcie krytycy!
Plamię bluzgam i bezczeszczę słowa
Gryzę wersy, wierzgam strofami
Otwieram nawiasy, zamykam rymy
Dopatrzcie się tego, co niedopowiedziane
A będzie wam dane zakłopotanie
Żegnajcie krytycy!
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Nie na temat krytyki. Dodano: 2006-08-13 22:21
Zebraliśmy się tu
co by uczcić słowa jego
z ust zastygłych wypowiedziane.
Uczcić myśli
z rąk jego
bez czucia juz
napisane.
Wszycy doskonale pamiętamy,
na początku było słowo.
Nigdy nie chybiło ono w swym przekonaniu
raziło jakoby pocisk na polu
pełnym rozbieganych żołnierzy.
Owszem,
raniło.
Raniło i to bardzo mocno nie raz.
Często równiez przynosiło ulge
niczym butelka wina
wykopana z najgłębszych czeluści winnic.
Tak samo nasycamy sie jego zapachem,
wytworem. Nie ma tu metafor.
Można je porównać...
Na początku nie będzie smakować.
Z czasem jednak,
ludzka pamięć otrzeźwieje
i przypomni sobie o nowym wyrobie
ludzkiej wyobraźni, smaku, gustu.
I choćby po trupach, jak to Makiaweli powiadał
mieli go odnaleźć - znajdą i otworzą.
I na nowo odkryją, że pominęli coś ważnego.
Że jest inny smak,
Że jest inna wizja,
Że jest inne podejscie.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2007-03-30 18:03
Słowa skorupą kurzu pokryte wydobyłem z mułu czasu...
Wskrzesić chcę na powrót wyryte na tych kartach piękno
Może stanie się to zarzewiem dyskusji nowej
Może umknie oczom wielu i zagłębi się pośrod niepamięci
Temat nowy...jak ból dojrzewający w sercu...ale jakże znany innym
Nie znajdzie się w słowach tych odrobina piękna...
Nie znajdzie sie w słowach tych odrobina światła...
Są dni kiedy każda z blizn boli dwójnasób zostawiając krwawą plamę na koszuli obłudy
Są dni kiedy rośnie potwór pośród ciała wypalając resztki człowieczeństwa
Wstęp przydługi lecz słów znaczenie może przybliży
Porannym światłem obłąkany wzrok zbudzony
Pokazuje maszkarę bezsennej nocy
Skorupą obrzyliwą pokrywa się serce umarłe
Pustką dudni tylko...echo wydarte z piersi
Chwil wielu światło umiera jęczącym krzykiem
Milczą słowa wypowiedziane...pulsujące jeszcze na ustach
Ogłuszający wrzask myśli topiony siłą pędu
Taktem równomiernym wyryty każdy dzień
Cichość nocy wzbiera jak fala...
Wydziera oddech z piersi...
Tłumiony płacz poduszką...
W piekło obróciłem każdy dzień
Jak kara za światło którego chciałem dotknąć
Dramatyczny grymas na twarzy...harlekinia maska
Pozostawiam sobie ciemność
Pozostawiam sobie ścieżkę bezdomną
Pozostawiam sobie pustkę
Pozostawiam sobie skostniałe z zimna palce
Dante przewodniku!!!!
Wzywam Cię!!!!
Proszę Cię!!!!
Błagam Cię!!!!
Zaprowadź serce moje pośród lodów jeziora Dis
Niech utopi się tam pustka jak jest wyryta w piersi...
Lecz serca Twojego niepokojem i smutkiem napełnić nie chcę
Uśmiech na Twej twarzy ważniejszy!!!!
Napisać powinienem jeszcze o Kimś...co ból w sercu ukrywa...
Lecz milczenie wymowniejsze sie wydaje...
Lecz milczenie pustkę skrywa...
Słowa nie wszystko przekazują...
Słów kilka jak przekleństwo miotane przeciwko sobie...jak lustro własnego serca...słów kilka których znaczenie prawdziwe niewiele ludzi odkryć może...słów kilka a jaka ulga...słów kilka....
Dodano: 2007-04-22 16:24
Slowo...
Rani, kaleczy, morduje.
Szczesliwi Ci,
ktorym nie dane bylo mowic,
choc, by bronic sie,
slowem,
lecz czynem,
nie dzwiekiem ulotnym,
lecz zraniona dlonia.
Slowo...
Buduje, pomaga, daje zycie.
Szczesliwi Ci, dzieki ktorym przezyla,
kolejna istota,
ta ktora chciala dac,
cos
co dostala.
Miala wybor,
a Oni pomogli jej wybrac.
Slowo...
Rujnuje, burzy, wprowadza bol.
Czy jest ono uczuciem prawdziwym?
Czy moze jest to cos,
wytworzone przez chory umysl,
tego, ktorego,
nie kocha nikt...
Ktory potrzebuje odrobine milosci,
zapomnienia,
ciepla...
Slowo...
Czy na prawde istnieje...?
Wiem ze nie potrafie za bardzo szkroben machen, ale tak jakos mnie na odwage wzielo... :oops:
Dodano: 2007-04-23 00:05
| shaman napisał(a): |
| ale tak jakos mnie na odwage wzielo... :oops: |
...Slowo...
Czy na prawde istnieje...?
Wielu to pytanie zdoła zadać
póki śmierć krzyżem nie przytwierdzi do zimnego podłoża.
Nie z jednego pargaminu do czasu tego
atrament zgoła zapomnieć
jakoby znakiem na nim
egzystencją,
symbolem,
a myślą sie odznaczał.
Nie o jednym odznaczeniu
...przyjdzie jeszcze zapomnieć,
a innym chwałe przypiąć
do wątłej, lichej
niespójnej twarzy.
Nieobecnosć światła
motorem dla pomrocznych treści,
a blaskiem dla wyblakłych mądrości...
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2007-04-30 20:26
Światło rani słów zaciętość
Lecz są jedynie słowami blaskiem wypłowiałym
Ciężar
Lekkość
Zespojenie lecz są fałszem
Zgrozą pałają słowa niewypowiedziane
Wbijają się ćwiekiem głęboko w serce
Kropla po kropli zabierając życie z ulotnych myśli
Przeistoczenie w potwora
Miałka poświata wyobrażeń
Szaleństwo
Dodano: 2007-05-07 19:09
...bezsenność
meczęństwo
za słowa niewypowiedziane
jakoby skrytobójca na lańcuchu trzymane
niewidzialne...
niezapomniane...
jak koszmar nękające.
Jakoby dysdźwięk
w charmoni melodji
bezksztaltem sie odznaczajacy.
Jakoby w boru, głuszy...
gałęzie monotonie ciszy
załamujace
...i rece rzałośnie
do modlitwy
w pustke ubraną,
taką obnarzoną do cna
gorycz.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2007-05-07 20:21
na żywca 8) :
Świat
cały Świat
uśmiecha się do mnie oszukańczo, niczym menel
pod sklepem
Dodano: 2007-05-07 20:57 Zmieniono: 2007-05-07 22:17
I już zniknął tytuł
Najpierw był słowem dziwnym
Bez znaczenia wcale
Takim z encyklopedii, albo ze słownika
Później ciałem się oblókł
Moc mówienia zyskał
Żyć zaczął
Choć enigmą
Nadal jest wciąż dla mnie
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Dodano: 2007-05-07 21:55
Nie miejsce to na słowa o ludziach
zatem i miejsce na moje imię zniknąć pośród tych strof powinno...
Gorycz dzikie wino
Krajobraz pustynny nasączony rosą krwi
Pozostawione dłonie bez opieki
Puste oczy
I rodzi się gniew
Topiący kryształy świadomości
Dziki obłęd ciała
Zaciśnięte palce
Najgorsze zaś jest zrozumienie
Clown przed lustrem
Nadęte policzki
Grymas
Cisza pokryła pustynną krainę
Zamknęła usta bezsensownych wojowników
Rozdarła chustę zrozumienia
Cisza...piekło
Dodano: 2007-05-08 19:15
Cisza?
Cisza u ust wojowników
...nicią.
Pozór...igłą.
Bezsensownym
- błądzenie za kluczem...
ku tajemnicom,
ku prawdom...
za trescią
egzystujacą jakoby spóscizna
po zawiści.
O głowy skrócić! słowa,
zakopane w umysłach mściwych.
O język skrócić! mowy,
fałszywych proroków...
Wysuszyć o rozlanej goryczy pola!
Wypalić bezsmaku zboża!
Wykarczować złowieszcze bory!
Wymordować pazerne rody!
I muzy niech zagrzmią,
swymi pieśniami przewrotu zgrzyt zaćmią!
Niebiosa nocą oczy zasłonią,
bogowie światło uchronią...
i oczy niech jego wypłowiałe wytną.
Niechaj: im! martwym!
za pryzmat posłóżyć więcej nie przyjdzie.
I nastapi zaćmienie...
Kolorów odstąpienie,
Czasu umartwienie,
Ogniem pocałunków zalanie...
Zemsty z martwych - odzyskanie...
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2007-05-14 20:58
Lecz teraz czas pożogi
Martwe serce w pochodzie cmentarnym
Wypłowiałe słowa dżwięczą pustym brzmieniem
Ukryć się w milczeniu
Posępny wyrok uknuty na samego siebie
Bezsenną nocą utkany koszmar
I nie ma zwycięzców
I nie ma pokonanych
Zasnutę bielmem oczy
Dramatyczna projekcja zdarzeń
Stał się bunt pośród serca
Stał się bunt pośród umysłu
Zatem tych dwoje tytanów
W wielkiej wojnie
Oboje nic nie warci już są
Złożyli broń u stóp żalu
Słowa już nie istnieją
Zabrała je pustka
Rzeczywistość przekuta w ból
Nic się nie stało...jest jak zawsze...
Re: Poetics Dodano: 2007-05-14 21:05
| KostucH napisał(a): |
| otóż od czego wg, was zależy pisanie wierszy: Talent? Wena? Poprostu umiejętność zestawiania ze sobą odpowiednich słów? Dawać poeci! Ręzkręćcie to forum! |
Talent - na pewno
Wena - na pewno
Umiejętność przychodzi z czasem. Najwazniejsze w poezji są uczucia i szczerość. Ja zawsze pisze jak emocje sie we mnie gotują i musze troszke ich odlać (tak jak odlewa sie kipiącą zupe) na papier.
"umysł jest jak spadochron, działa tylko wtedy gdy jest otwarty"
Dodano: 2007-05-14 21:21
Słów braknie,
Język drętwy
Wymówić nic nie zdoła
Wargi w bezruchu strasznym
Zwarły się ostatecznie
Śpiew, radość uleciały
W przestrzenie niemych lasów
Śnieg jak całun opada
Na ciało martwe, ciche
Jak śmieć rzucone
W zamieć
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Dodano: 2007-05-14 23:03
Dzwony biją...
Słyszycie je?
Są wszędzie...
Huczą wszędzie...
Łączą swą monotonie
namaszczajac zmysły
polifonią smutku.
I pełzną szeregi,
zbrojnych grabarzy...
zakutych w zimną krew,
zakutych w łopaty...
Tamte przedpola
gdzie całe rodziny niegdyś sie wychowywały
i ta wierzba jak serce ksztłatna
...całe rodziny w sobie spowrotem zachowały.
Opadły pyły grzmotów,
muzy sztywno zawisly
na strunach wiotkiego włosa...
Niebiosa kurtyne zniosły,
kurz blaskiem jutrzenki rozwiały,
obłoki w błękit uformowały...
Wypaliły sie sztandary
lufy zatopiły w gęstych lasach
krew osuszyły komary
zgroza sczęzła w gęstych bagnach...
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2007-05-15 07:14
Idzie nocą po niebie
Wrót do raju szukając
Kat o sercu szakala
Pod nim wód rozlewisko
Sennych mar dzikie tany
Galop chmur, jęk wszechświata
Wkracza w nowe przestrzenie
Puste, zimne, bez światła
W ruchu sfer wiekuistym
Zapadając się w nicość
Znaczy za sobą drogę
Płaczem tych, co kochali
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Dodano: 2007-05-15 19:04
Stojąc u wrót piekła jaźni
Rozdwojenie
Puste palce czeszą powietrze
Żadnej odpowiedzi
Lecz najważniejsze...
Jej oczy błyszczą szczęściem
Jedyna pociecha
Szaleństwo wobec świadomości serca
Bunt przeciwko Niej
Bezsensowna szamotanina
Zlodowaciałe ciało
Lecz najważniejsze...
Jej oczy błyszczą szczęściem
Jedyna pociecha
Spacer do nicości
Pośród krzyków i jęków
Dziki dramat
Utracony bezmyślnie wątek
Lecz najważniejsze...
Jej oczy błyszczą szczęściem
Jedyna pociecha
Zamknąć za sobą drzwi cienia
Spojrzeć w słońce jeszcze raz
Odwrócić wszystko
Przepastna próżnia
Lecz najważniejsze...
Jej oczy błyszczą szczęściem
Jedyna pociecha
Dodano: 2007-05-15 19:57
Lecz czas biegnie i w mrok popycha...
Jej oczy szczesciem blyszczaly,
Wczorajsze miłowanie,
wczorajsza pociecha...
Lecz czas - ramiona skostniale
i cień tego co się ciepłem zowie,
i niemy krzyk, co w piersi sie rodzi
za szczesciem, za Jej cichym smiechem
i serca mego, trosk ukojeniem,
I teraz ból wielki ostaje sie tylko,
gdyż Słonca się boje, uciekam
ku samotnej nocy, gdyz tylko juz
w gwiazdach widze Jej oczy...