Dodano: 2008-06-19 18:18
Czas zwój pergaminowy na powrót otworzyć
Pozytywista za dnia Shopenhauerysta w nocy
Cóż pozostało jak nie ogryźć kości z resztek mięsa
Wydobyć gram duszy
Nową zwrotką nakreślić koło
Rzeczy w obieg poruszyć
Gdzież skład i riposta
Wydobyte na wierzch niech nowym zabłyszczą promieniem
Cóż rozrzewnienie jakieś nastało
Więc i może naturze pofolgować można
Zamknąć oczy
Łzę uronić
Już czas...
Jako cegiełki w potoku nieustającej rozmowy widzę
Strof parę wersów kilka
Więc i ja człowiek lichej wiary i umiejętności
Dołożę zdań kilka...
Człowiek...kropla
Na dnie morza kropel tysiące
A każda inna
Każda chce odetchnąć powietrzem
Zaszumieć ten jeden raz na fali
Szepce do Was
I Wy szepcecie do mnie
Ciągiem słów zdartych jak krzyk zachrypłych mew
W jeden zgiełk się głosy zlepią
Jam kropla i Wy krople osobne
Jednością tworzymy szum morza
Ale czy pochłonąć jest nas wstanie
Przecież by nie istniało bez nas
Dodano: 2008-06-21 18:43
Nisko sie kłaniam na Twe powitanie.
Dawno mglista znajoma mi sylwetka
Nie przemknęła po murach tego korytarza.
Witam Bliźniego
Witam Ducha
Witam tu niematerialnego.
Jakeś rzekł - człek kropla.
Jednak nie wszystek to woda
A geneza pewnych ku iskrze skłania
I choć wrogimi sobie z istoty frontami
Też swego rodzaju morza wspólnotą,
Też falą płynną
Też zalewać i pochłaniać
Nieskończonym zastępem zdolną.
Kędy chłód ciałem człowieczym drwić poczyna -
Ona - istota ów - niczym koc
Ciałem swym namiętnie okrywa
I zamiast drżeć zimna strachem
Spędzasz wygodną płomienistą noc...
Jednakowoż złość nikogo nie pomija
I mimo, że z matki natury łona dwoje -
Okres pokoju kiedyś mija -
Poczynają toczyć boje.
Wpierw nieśmiało niczym szpieg gdzieś kroczy
I strzec sie - bo gdy stróża oko go przeoczy -
Bowiem kędy hordy te gromem napłyną
Jeno zgliszcza pozostawią
I choćby do aniołów! Istoty niewinne modliły -
Jeśli czoła wręcz nie stawią -
Jeno zapełnią swoje czyhające gdzieś mogiły.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2008-06-21 19:06
Zawile waść prawisz
zechciej spuścić z tonu
logikę mą zbawisz
wracając do 'domu' :wink:
Dodano: 2008-06-21 19:42
| nimdraug napisał(a): |
| Zawile waść prawisz
zechciej spuścić z tonu logikę mą zbawisz wracając do 'domu' :wink: |
A szary człek co milczy
co słowem czasami zarzuci
śmiechem rozrywa brzuszek
co jakiś czas pozbywając się ciuszek
gdyż noc tuż za progiem
słońce z zachodu ślipka zamyka
powoli kładzie się do wyrka
ale najpierw przechylę dwa piwka
na jedną nogę i drugą
aby nocą kroczyć słowem
do krain -
tam gdzie nieliczne dusze mogą.
Dodano: 2008-06-22 19:08
| nimdraug napisał(a): |
| Zawile waść prawisz
zechciej spuścić z tonu logikę mą zbawisz wracając do 'domu' :wink: |
Prawdę nieskazitelną Pani ma rzeczesz
Ciężkie czasem wymknie sie zdanie,
Rad byłbym również wyrazić tęsknotę przecież
I otworzyć na Cię domowe ramie :wink:
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2008-06-25 13:03
Domków mam ja Ci wiele...
tylu ziomków mam w lesie
że pochwale się śmiele:
nie zdobytych w stresie :wink:
Dodano: 2008-06-25 15:06
Nie śmiem wątpić w ilość ziomków
Domków pewno też w dostatku
Pełen jednak jestem dodatnich ładunków
Więc przybywaj do mej donicy płomienisty Kwiatku :wink:
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2008-07-05 14:34
| KostucH napisał(a): |
| Jeno zapełnią swoje czyhające gdzieś mogiły. |
W stos ku niebu ułożą kamienie
W krzyk zespolą jęki
Napełnią każdą pustkę
Smrodem jadu rozkładających się ciał
Obrotem świszczącym zgniecione kości
Dziś bóg...dziś upiór
Przygniecony kamieniem płaczę
Wczorajszej dumy śpiewem
Kolejność oczywista
Wypisana kredą na ceglanym murze
Strzał...
Kropla krwi spływa zacierając twoje imię
Stoję ja...stoisz ty
Oni stoją też
A wieża babel wciąż wyższa
krucha niedoskonała
Gdzie tu szczęście...
Z odległości słońca prysło jak bańka na wietrze
Każdy dotyka go
Jest w mikroskopijnej cząstce pyłu
Zgiełk nieświadomości się podniósł
Szykujcie się na wojnę
Na wojnę przeciw sobie
Na wojnę o każdy pyłek szczęścia
Który trzeba zabrać tobie
Wydrzeć z siebie
Żeby go poczuć...
Dodano: 2008-07-25 16:23
| astarot napisał(a): |
| Żeby go poczuć... |
I na własne oczy ujrzeć.
Zbytecznie jednak starasz sie unosić
W tym niespójnych krzyków chaosie,
Próbować odnaleźć swoje ja gdy pustkę przyjdzie znosić -
Albo sczeznąć na stosie.
Cóż zatem przyjdzie wybrać?
A może co będzie dane?
Bierz lepiej tą resztę sił i zacznij korzystać
Gdyż czekanie na swą chwile wyjdzie prędzej na marne.
Patrz jak tamci zęby sobie stroją!
Patrz jak kły do diamentu blasku piłują!
Jak tych w pochmurnym dole uśmiechem gnoją
Czekając ino kiedy do reszty zwariują...
I tak skończą bo tak wybrali
Uznając, że będzie bezpiecznie.
Niektórzy, może sie opamiętali
I wydostali z tego padołu miast usłyszeć
- i żyć będą wiecznie...
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2008-09-30 23:18
| KostucH napisał(a): |
|
- i żyć będą wiecznie... |
"Non omnis moriar" - rzekł poeta.
Nie taki kres poetę czeka,
jakim jest stos, czy zapomnienie.
Dlaczego ogrania Was zwątpienie?
Towarzysze Poezji, gdzie Wasza siła?
Gdzież Wasza wolność słów się skryła?
Nadzieja i wiara wiatrem w przestworzach
Płyńmy wyobraźnią po nieznanych morzach.
Wyruszmy razem, sprzyja nam wiatr
jak rycerze Graala wyruszyli w świat,
Znając jedynie cel podróży, bez dróg,
pragnąc jedynie paść u Poezji stóp.
Zstąpmy w nurt historii, by poznać
Poezji naturę, by wiedzieć, by znać.
Gdzie był początek? Kto pierwsze słowa
Dla Poezji spisał i jaka to była mowa?
"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw
Dodano: 2008-10-21 18:47
1. Powiedz co u Ciebie słychac, co mozna widziec, gdy sie jest Toba
2. Mow, jak Tobie mija czas- i czy czas cos znaczy, gdy Sie jest Toba
3. Mow, jak Ty sie czujesz z moim bolem- jak boli Ciebie Twoj czlowiek
Wiersz Stanisława Baranczaka
Nitimur in vetitum - dążymy do tego co zakazane
Dodano: 2008-10-25 14:15
Szanowna Lucyferianko i inni, którzy postępują w tym temacie podobnie. Proszę do tego tematu nie wrzucać wierszy cudzego autorstwa. Od tego jest temat ulubione wiersze i poeci i tam prosze się chwalić swoimi idolami nie zaś robić taką wyrwe w tak płynnym temacie jak tutaj bowiem Tutaj, w tym o to temacie sami tworzymy poprzez kontynuację, dopisywanie wiersza do napisanego wcześniej przez kogoś. Nie jest powiedziane, iż cały czas musi być kontynuowana jedna myśl zawarta w kilku wierszach wcześniej. Tutaj tworzymy, a nie kopiujemy :!:
Tymczasem kontynuując temat...
Nie czas mnie teraz wnikać w poezji korzenie
Gdy dusza z szat odzierana,
Gdy zjawy kąsają wściekle zmysły jak szerszenie.
Martwa z tej miłości krwi plama.
Nie wszystek co głośno na zewnątrz szumi
Huk w sobie nosi.
Zagłuszając coś w sobie mozolnie tłumi
Myśli milcząc niczym kondukt żałobny goni.
Nie wszystek co wewnątrz ciszą zamiera
Rozgłosem podczas okazji gardzi.
Znikąd wnet wyrasta i wody w usta nabiera
Potem myśli - choć nie zawsze - zalewają, pozostając niewzruszeni, twardzi.
Sen niedawno drwić zeń już począł
I objawił mi się jako ten gdzie żywotem zanikałem.
I nic tak strasznego bym w nim nie doznał
Gdyby nie świadomość, iż był to najlepszy jaki dotąd ujrzałem.
Spowitym wiary upadkiem
Przez bogów dla się porzuconym.
Ludzkim aniołem w niepamięć skazanym,
Miedzy rozkoszą, a bólem stojąc nie przypadkiem.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2008-11-30 00:35
| KostucH napisał(a): |
|
Gdy dusza z szat odzierana, Gdy zjawy kąsają wściekle zmysły jak szerszenie. Martwa z tej miłości krwi plama. |
Dusza pobłądziła w labiryncie niespokojnych dni.
Straciła kompas, który miał być jej przewodnikiem.
Zgubiła z oczu gwiazdę. Gdzie są temu winni?
To brakło tej miłości, co miała być życia sternikiem.
Straszny jest los samotnej łódki na środku bezkresu,
Poszukującej odrobiny wiatrów, by móc do ostoi
Zawinąć i tam uciszyć krzyki duszy u sił kresu...
Gdzie wszelkie zwątpienie i wspomnienia ukoi.
Umysł drwi z ciała i myśli, gdyż szuka i szuka...
Sny pokazują i krzyczą, gdy myśli na chwile zajęte.
Umieć żyć, bijąc się z sercem i umysłem, to sztuka.
Gdyż serce pragnie, a nie chce być zamknięte.
Nie warto chować serca w ciemnej mogile,
Uciekać od myśli. Same od siebie odwiodą?
Może to nie ten wiatr? Może to nie te chwile?
Każdy napotka wiatry, które do celu duszę powiodą.
"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw
Dodano: 2008-12-23 17:30
Tak, bryza czule całować potrafi.
Z pianą u pyska niczym wściekłe zwierze,
Pocałunkami kąsa i bawi -
Składając swą miłość morskim bóstwom w ofierze.
Nie jeden z morskich rycerzy,
Spoglądał nostalgicznie w oczy morskiej głębi.
A gdy już pod pokładem roztargnionym leży
Marzy mu się jak na lądzie swą królową mórz wielbi.
Jednak gdy dzień szeptać ustaje,
A słońce demony swe z łańcucha spuszcza,
Klnąć każdy z kochanków na lęki nie przestaje -
Ręki żywota swego nie puszcza.
Oni bałwanów morskich biciem niezmordowani,
Oni wrażeń, ciągłych pieszczot upragnieni.
Oni rycerze, w podbojach swych niepohamowani -
W namiętności swej bez wzajemności zakochani.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2009-01-03 16:39
- Już po śnie
Związani z próżnością
- W obu znaczeniach
Mogliśmy otworzyć oczy
I nie umrzeć znów
- Bo tylko my
Martwą dla ciebie i żywą na jawie
Przestrzeń pomiędzy kolejnymi rozdziałami
Mogliśmy nazwać…Miłością
Tylko Wy
Na samym środku
Morza trochę niedoskonałego chaosu
Potrzebujecie trochę brudu
Aby zobaczyć
Jak wasze szaleństwo upada
Wraz z doskonale skonstruowaną miłością
- Nie dla ludzi
- Nie po wieki
Dodano: 2009-02-01 23:34
W snach uniesieni przez morskie fale,
Biegną razem po księżyca blasku.
Obok siebie, gnają po świecie wytrwale,
do miejsca, gdzie słońce wstaje o brzasku.
Kochankom niestraszne wielkie potwory,
Ani żaden żywioł wokół panujący,
Ani umysłu cienie i wspomnień zmory.
To ich jedności oręż, strach niszczący.
Gdy słońce wzejdzie, u bram rzeczywistości
Rozerwani siłą potężną i nielitościwą.
Zdziwieni, zrozpaczeni z poczucia samotności,
kiedy pojmą sercami prawdę straszliwą.
W dzień tułają się zaślepieni marzeniami,
Czekając aż księżyc ponownie zaświeci.
Oni pragną być zasypani wieloma chwilami,
By w ciągu sekundy minęło tysiące stuleci.
"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw
Dodano: 2009-02-21 22:56
Tak za nimi, nieszczęśliwy czas leci.
Z życiem wiecznym wypisanym w oczach.
I falach, które nigdy, nie przestaną bić o brzeg.
Dwoje ludzi oddanych tylko sobie...
Ona i On, zawsze razem.
Ktoś to Im przyzekł, ktoś obiecał...
Chwile wspulne i szczęsliwe.
Ale dlaczego takie krótke.
Wśród morskich fal ukryci.
Wśród pustynnych piasków schowani...
Tylko On, ją widzi, tylko Ona jego.
Do końca życia zakochani.
ps.
mój jeden z pierwszych wierszy
jeśli ma ktos pare rad to prosze mi je przekazac...
... Dodano: 2009-02-28 03:41
podoba mi się :)
jeszcze lepiej byłoby gdzyby był z dedykacją
oraz szczery
Dodano: 2009-04-14 16:23
| Pianista napisał(a): |
| Wśród morskich fal ukryci.
Wśród pustynnych piasków schowani... Tylko On, ją widzi, tylko Ona jego. Do końca życia zakochani. |
Do końca życia sobie oddani
Morskim szumem zasłuchani.
Krople bryzy za ciepłem twarzy gonią
Jakoby Neptuna błogosławiacą dłonią.
I w swoich oczach wzajemnie toną
Pedząc ku dnu ile sił zebrać mogą.
A mewy niczym sępy krążąc zataczały wianek,
Z bieli skrzydlatej, piszczac pieśni na dodatek.
Choć łoże ich z kamienia ziaren, to jednak wygodne,
Podziemnej wilgoci dalekie i nie podobne.
Dumnie się na nim w siebie zawinięci pokładają
Apollinowi wdzięcząc się, cześć oddają.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2009-04-28 20:00
Jedno światła tchnienie, przecina ich nocny bezdech.
Od wschodu wiary,po zachód życia.
Od południa namiętności, po bezduszną północ.
Czy ich namiętność okazała się być próżna,
gdyż nadziei przestała szukać, a może
jest głodna, sił jej brakuje.
Upadła gdzieś bez wiary,krwawymi łzami
białe śniegi bezdusznej północy barwi.
Dzikim wzrokiem opętanej namiętności,
na południu przeszłości szukają.
Blasku słonica, łyka wiary,
Powrotu na wschód, do młodzieńczej
w świata sens ufności.
P.S Pozdrawiam wszystkich. Fajna zabawa można nieźle improwizować
Dodano: 2009-05-05 23:23
W tynkach ścian rozpychały się między sobą mary
Chcąc ujrzeć rozpaloną od żywych pieszczot lożę,
Snując przy tym niezliczone sprośne kawały
Przedrzeźniały się wzajem tchnąc swój skrzypiący dech w łoże.
Zazdrośnie jęczały karły kryjąc się snadnie
Wyłupiając ślepia złośliwie wryte w kochanków,
Stroszyły uszy słuchając lubieżnie każdy dźwięk jaki padnie
Oblizując się jakoby psy wygłodniałe suki zapachów.
Kochankowie zaś niestrudzeni w swym zapale
Pocili się szalenie niczym w letnim upale.
Wijąc się między sobą jak te węże niezgrabnie
Podawali soczyste pocałunki mlaszcząc smacznie.
Boje niezrównane ze sobą toczyli tocząc się na boki
Rwąc jedno co chwila w garść białej pościeli obłoki.
A gdy zesztywnieli prężnie w kulminacyjnej porze
Padli sztywno, wieńcząc snem zbierane nocy zboże.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2009-05-22 19:39
Sen podobny ich był, o miłości spełnionej.
Dla obojga szczęśliwy, z dużą dawką namiętności.
Jednak jakiś chochlik, te cisze przerywa.
I swą piekielna zabawe zaczyna.
Zabawę uczuciami, kochanków spełnionych.
Walczących o siebie, od czasów odwiecznych.
Zaklęty on, w czasie, razem z nim ona.
Jego luba pani, władczyni serca jego.
Miotają sie oboje na łozu rozkoszy,
Jednak nie ze sczęscia, lecz diabelskiej głupoty.
On walke z diabłem zaczyna, o wieczny spokój.
Dla swojej wybranki,
Dodano: 2009-05-31 15:46
Moje zycie leglo w gruzach
Jeśli mogę tak to ujac
Coraz bardziej popadam w nicosc
Z ktorej wyjsc po latach trudniej
Wszystko w co wierze zanika
Zmywa je deszcz nieustannie padajacy…
Padajacy jak Jezus pod ciezarem krzyza
Jak my codziennie pod ciezarem zycia upadamy
Czasami idziemy dzielnie z pokrwawionymi rekoma
Szukajac wlasciwej drogi
Ale tu, gdzie pustka niema zadnej drogi
Jest tylko piasek i ptaki pragnace miesa
Tutaj upasc niemozesz...
Koniec poczatku naszych urodzin
Poczatek konca naszej smierci
Nitimur in vetitum - dążymy do tego co zakazane
Dodano: 2009-05-31 16:46
| Lucyferianka napisał(a): |
| Moje zycie leglo w gruzach
Padajacy jak Jezus pod ciezarem krzyza |
Pada pierwszy raz, drugi, trzeci.
A on, szatan sam, przemyka pomiędzy gapiami...
Gapoami nieświadomymi tego co zaraz się stanie.
Diabeł, Ball, Czort, wiele imion dla jednego.
Tego złego, a może dobrego.
Ale za zło z niebios strąconego...
Zaczyna swą piekielną zabawe,
Łechce go, kusi leżącego, przez ciężar krzyża upadłęgo
Dodano: 2009-05-31 21:13
| Pianista napisał(a): |
| Łechce go, kusi leżącego, przez ciężar krzyża upadłęgo |
Jednak zło to dla niego znak czynu wolnego.
On co z czortów wszelkiej masy gromadzi braci,
A potem na krwi jego każdy syto się bogaci.
Jednak diabelskiego orszaku inna gromada,
Niczym blitzkrieg zjawia się i pędem znika.
Do nich należą honory po nieskończone lata
Co z talentu wodza z piekła rodem wynika.
Skóra jego gładka niczym świeży wywar smoły,
Płonące, gęstą ropą pełne czerni oczodoły.
Rogów nieskazitelna biel, anioły przyćmiewa,
I pogrążająca barwa głosu gdy litanię śpiewa.
Każdy z grzechów to imiona najsławniejsze jego,
Każdy z grzeszników to dzieci wierne dziełu jemu.
Niechaj księża spowiedzią wznoszą dumnie swe ego
Gromiąc z ambon; lecz czy wiedzą przeciw czemu?
Drżyjcie! Gdy tętnić w żyłach waszych poczyna
Ze snu wyrywając, do snu bez czułości kładąc.
Tylko nasłuchiwać kędy marsz grać rozpoczyna
Hordy swej, nigdy czujności jej nie usypiając.
"God made me a cannibal to fix problems like you."