Po omacku Z zamkniętymi oczami W półmroku Poznaję Cię...
Jedynie świece wydają się być Po naszej stronie...
Dwoje wyklętych W miękkości przestrzeni...
Wdycham komórki Twej rozgrzanej skóry... We mnie znajdą mieszkanie... Przez nozdrza i usta Koniuszkiem języka Poznaję rozedrgane Kropelki ekscytacji Twego ciała...
Jutro nas znajdą I potną w szaleństwie Tępymi ostrzami skarg i zarzutów...
Dlatego w głębinach Twoich dumnych obojczyków Chowam drobinki Zapachu swojego oddania...
Znaczę ścieżki moich warg Na niepoznanej jeszcze Mapie Twojego ciała...
Zanim spojrzę Ci w oczy... Zanim złożę ustwa na Twoich...