Patrząc na kolejne płyty Running Wild można odnieść wrażenie, że z płyty na płytę formacja coraz bardziej zamykała się w ramach heavy/power metalu. Nic więc dziwnego, że coraz mniej osób postrzegało zespół jako objawienie, a coraz więcej jako kolejnego reprezentanta tego gatunku.
"Black Hand Inn" nie jest płytą pozbawioną wad, ale nie można ocenić jej powiedzieć wiele złego. Wręcz przeciwnie - płyta jest naprawdę dobra i jedynie czasami wydaje się, że zabrakło pomysłów na dobry, urozmaicony podkład. Może i nie jest to najlepsza płyta zespołu, ale warto posłuchać, bo to kawał przemyślanego, pełnego smaczków metalu.
Tracklista:
01. The Curse
02. Black Hand Inn
03. Mr. Deadhead
04. Soulless
05. The Privateer
06. Fight The Fire Of Hate
07. The Phantom Of Black Hand Hill
08. Freewind Rider
09. Powder & Iron
10. Dragonmen
11. Genesis (The Making And The Fall Of Man)
Wydawca: Noise Records (1994)