Nigdy wcześniej nie miałem kontaktu z tym zespołem, ale przeglądając różnorakie portale muzyczne kilkakrotnie natknąłem się na tą nazwę, słysząc pochlebne opinie. Nie ukrywam, że zaostrzył mi się apetyt na Grzybogłowych i koniecznie chciałem zapoznać się z tym co grają.
Jedynym minusem jaki dostrzegam w "Savior Sorrow" to trochę schowane gitary - czasami się aż prosi to mocne przyłożenie, a efekt jest co najwyżej średni. Choć Mushroomhead jest zespołem dobrym, to istnieją zespoły, które są po prostu od niego lepsze. Odniosłem trochę wrażenie, że zespół próbuje dogodzić każdemu, znaleźć "złoty środek" w tym co gra - wychodzi to nawet nieźle, tylko żeby jeszcze było to podparte lepszymi pomysłami.
Wydawca: Megaforce Records (2006)