Bardzo długo zabierałem się do napisania recenzji tego krążka. Już debiutancki "Breathing Is Irrelevant" pokazał, że Ion Dissonance ma coś do powiedzenia w gatunku jakim jest mathcore, a zespół okrzyknięto Dream Theater gatunku. Tym razem Kanadyjczycy nagrali album, który nie pozwoli nam długo zasnąć.
Uroku dodaje także bardzo metaliczne brzmienie, przez co gitary brzmią jak odhumanizowane, podobnie jak perkusja. Ion Dissonance jawi się jako maszyna do zabijania. Poszczególne utwory nie sprawiają wrażenia poukładanych, jak to jest w przypadku The Dillinger Escape Plan. Jako całość płyta stanowi muzyczny monolit i każdy utwór jest na bardzo wysokim poziomie. Jedynie kompozycja wieńcząca płytę odstaje od reszty, gdyż trwa prawie 10 minut i jest okrutnie wolna i ciężka, wręcz doomowa.
Nie mam wątpliwości, że "Solace" potwierdza klasę zespołu i pokazuje, ze Ion Dissonance ma coś do zaoferowania. Kwestia jest tylko taka, ilu z nas jest w stanie przetrzymać nawałnicę dźwięków serwowaną przez zespół. Ja osobiście dosyć rzadko dotrzymuję do końca albumu, gdyż nie jestem w stanie przetrawić takiej dozy agresji. Jestem jednak pewien, że kapela posiada na tyle charakterystyczny styl, że nie ma możliwości pomylenia jej z jakimkolwiek innym zespołem z gatunku. Kto więc spodziewa się zwykłej kopii Dilinger Escape Plan może się poczuć mile zaskoczony.
Wydawca: Abacus Records (2005)