Bywa jednak, że się tworzy w złej chwiliI wychodzi istota z porodu męczeństwaBez-nadziejna, której kruk jeno kwiliWidząc jak obdarta z człowieczeństwa.
I nie światło słońca budzi lecz rozbłyskiOdległe, świsty dziobów w krzakachDoglądające przez lunetę kołyskiBujającej się na ludzkich wrakach.


KostucH
Komentarz