Chyba każdy cieszący się estymą i szacunkiem metalowej braci periodyk zamieścił już na swych łamach recenzję, a niejednokrotnie nawet wywiad z Hell United. Niczym pisanki, kurczaczki, zajączki i baranki przed Wielką Nocą atakują nas z każdej strony ochy i achy pod adresem „Aura Damage”. Mój wewnętrzny Niewierny Tomasz zaraz zaczął domagać się zmierzenia z tym albumem i zweryfikowania empirycznie jego poziomu. No i mam za swoje.
Z dzisiejszej perspektywy mogę stwierdzić, że na „Aura Damage” nie ma kompozycji przyzwoitych. Począwszy od mocnego uderzenia w postaci „Red Limitations” aż po ostatnie dźwięki wyciszającego i klimatycznego „Totality Of I” Hell United sieje miazgę i zniszczenie godne mistrzów gatunku z Immolation na czele. A taki “Deathlike Cold” z momentem, gdzie na pierwszy plan wysuwa się napierający niemiłosiernie na swój zestaw Dugy, a w tle fajną melodię sączy gitara - mistrzostwo i to od razu olimpijskie.
Ostatnio podzieliłem się gdzieś na forum swoimi przemyśleniami co do polskiej płyty roku 2012. W moim prywatnym rankingu o palmę pierwszeństwa bić się miały Iblis, Asgaard, Mgła, Myopia. Do tego grona niczym Dania na mistrzostwa europy w 1992 r. dołączył Hell United.
Ocena: 9,5/10
Tracklist:
1. Red Limitations
2. Apostle Of Plague
3. Deathlike Cold
4. Let Sleeping Dogs Lie
5. Aura Damage
6. Hinterland
7. Maelstorm's Gravity
8. In Odore Sanctitatis
9. Totality Of I
Wydawca: Hellthrasher Productions (2012)