Śnił mi się Blondyn. Pierwszy raz od rozstania. Sentymentalność wykrzywia mi usta w nieszczerym uśmiechu- ale w sumie nie mam wpływy na swoje sny, prawda?
Tak czy inaczej, w tym śnie Blondyn mnie przeprosił i błagał, bym do niego wróciła. Przyszedł z bukietem tulipanów i ze spuszczoną głową przyznawał, jakim był palantem i jak bardzo żałuje tej swojej zdrady. Powiedział wszystko co chciałam usłyszeć (mój mózg idealnie to pokazał) i w zasadzie obudziłam się zadowolona. Miałam satysfakcję, że w końcu zrozumiał swoje błędy i prosił o wybaczenie. No, ja myślę! Długo mu to zajęło, ale najważniejsze, żeśmy to sobie wyjaśnili.
Teraz to chyba zaczynam mięknąć... Zaproszę go ponownie na Facebooku, niech zobaczy moją wspaniałomyślność.
Komentarz