"Blackacidevil" był płytą, która zdecydowanie podzieliła fanów zespołu. Płyta zebrała raczej mało pochlebne recenzje, a wielu fanów zwątpiło raczej w powrót zespołu do starego, rockowego grania. "6:66 Satan's Child" okazał się jednak zaskoczeniem - i to takim, że wielu osobom kopara opadła w dół.
Danzig przy pomocy tych środków, które stosował dotychczas stworzył płytę genialną, która nie ma w sobie ani jednego zgrzytu, która porywa praktycznie w każdym utworze, która ujmuje różnorodnością i przemyślanymi piosenkami. Jest to materiał ciężki, ale przebojowy i nowoczesny. Krążek ten nie powinien zawieść ani zwolenników starszych dokonań jak i miłośników tego bardziej eksperymentalnego wcielenia. "6:66 Satan's Child" to jeden z najlepszych rockowych albumów jakie dane mi było słyszeć. Niewiele jest płyt, na których każdy kawałek jest dobry. To powinna być obowiązkowa pozycja na półce każdego melomana.
Tracklista:
01. Five Finger Crawl
02. Belly Of The Beast
03. Lilin
04. Unspeakable
05. Cult Without A Name
06. East Indian Devil (Kali's Song)
07. Firemass
08. Cold Eternal
09. Satans Child
10. Into The Mouth Of Abandonement
11. Apokalips
12. Thirteen
Wydawca: E-magine (1999)