Wielki powrót legendy black metalu na scenę stał się faktem. Choć ostatnimi laty come backi są bardzo popularne, to niewielu zespołom udaje się powrócić do poziomu sprzed rozpadu. W rok po wydaniu "Monotheist" wiemy, że powrót Celtic Frost w oczach wielu okazał się sukcesem.
Mam bardzo mieszane uczucia co do jakości tego wydawnictwa. Z jednej strony muzycznie nawiązuje on do pierwszych dokonań Szwajcarów - z drugiej można porównać go do 60-letniej kobiet noszące push-upy. Gdy jest sztywny gorsecik, wszystko jakoś wygląda - gdy coś się poluzuje, to zaczyna zwisać. Taki też jest więc "Monotheist" - dzięki swojej hermetyczności i ograniczonej formie jako tako wygląda. Gdy jednak robi się zbyt nowocześnie wszystko wygląda już dużo gorzej.
Tracklista:
01. Progeny
02. Ground
03. A Dying God Coming Into Human Flesh
04. Drown In Ashes
05. Os Abysmi Vel Daath
06. Temple Of Depression
07. Obscured
08. Domain Of Decay
09. Ain Elohim
10. Totengott
11. Synagoga Satanae
12. Winter (Requiem, Chapter Three: Finale)
Wydawca: Century Media (2006)