Głód krwi zaspokojony, choć z pyskiem w ziemi, to zapach zgniłej trumny umila czas przy konsumpcji. To wspaniałe uczucie wypełnia mnie po dziś dzień przy cmentarnych delikatesach zwanych Coffins. Czy trzeba się udać na taką ucztę do Kraju Kwitnącej Wiśni, żeby naprawdę dać w sobie odczuć te prymitywne instynkty zakorzenione w naszych mózgach od wieków? Doznania są jednak na tyle boskie, że sam Jaff Dahmer by nie pogardził. Coffins serwują nam te piekielne obiadki od kilku lat i robią to na tyle dobrze, że odwykłem już trochę od "chamerykanckiego" pitolenia, a zanurzyłem się w tym ich bagienku po same rogi.
Album zawiera 8 kawałków skondensowanej śmierci, stylistycznie zbliżonej do wyziewów Autopsy oraz Corrupted. Szczególnie podoba mi się tutaj rytm, a raczej stomp, jednostajny i monotonny, nadaje produkcji rytualny charakter. Resztę uzupełnia ściana gitarowego zgiełku tak nisko strojonego że przyprawia o mdłości. Na szczególną uwagę zasługują tutaj utwory "Altars In Gore" oraz tytułowy "Buried Death". Istny ołów. Prymityw i siła płynąca z tego albumu dała mi ukojenie po setkach podobnych do siebie albumów cyber-tech-metalowych, a w przeciwieństwie do nich album podnosi spójna konstrukcja zgrana na żywo w studiu.
Dobry death metal połączony z elementami sludge jest dosyć charakterystyczny dla japońskiej sceny, która obfituje w wiele dobrych zespołów, które do muzyki niechętnie wykorzystują nowinki technologiczne, a wręcz przeciwnie, starają się uchwycić nową formę w klasycznym instrumentarium. Polecam i rekomenduję.
Tracklista:
01. Under The Stench
02. Buried Death
03. Cadaver Blood
04. Altars In Gore
05. Mortification To Ruin
06. Deadly Sinners
07. Pugatorial Madness
08. The Frozen Styx
Wydawca: 20 Buck Spin (2008)