Wiele rzeczy zostało już powiedziane o Nirvanie. Jedni mówią że to komercja, inni, że to ciężkie granie dla dziewczyn, jeszcze inni zachwycają się geniuszem kompozycyjnym i niesamowitą dawką energii i protestu emanującą z tych dźwięków, a pozostali patrzą na to trio z perspektywy legendy i tajemniczej aury otaczającej śmierć Cobaina. Każdy przedstawiciel tych grup ma rację i jedno jest pewno - Nirvana była wielkim zespołem.
Osobiście uważam, że instrumentalnie nie jest to ciekawe granie i pod tym względem konkurenci wypadali o klasę lepiej. Ale to właśnie Nirvana miała największą łatwość w pisaniu melodyjnych i pełnych werwy numerów, które porywały tłumy - także tych, którzy do tej pory nie mieli do czynienia z ciężkim graniem. Nie będę się spuszczał się nad osobą lidera, gdyż to nie on, ale cały zespół kształtował tą muzykę, która na dziesiątki lat będzie punktem odniesienia dla wielu artystów. Choć nie uważam tej płyty za wybitną, to jednak jest to w pewnym sensie płyta przełomowa, która jeszcze bardziej skróciła dystans pomiędzy ciężkim graniem a mainstreamowymi nurtami.
Tracklista:
01. Smells Like Teen Spirit
02. In Bloom
03. Come As You Are
04. Breed
05. Lithium
06. Polly
07. Territorial Pissings
08. Drain You
09. Lounge Act
10. Stay Away
11. On A Plain
12. Something In The Way
13. Endless Nameless
Wydawca: Geffen Records (1991)