Tag: Powell
Recenzje :

Cradle Of Filth - Mdian

Cradle Of Filth - Mdian

Z perspektywy czasu widać, że „Cruelity And The Beast” zakończyło pierwszy etap działalności Cradle Of Filth, a „Midian” jest nowym otwarciem. Zespół rozwinął swój styl i pozyskał znane nazwiska. Do składu powrócił Paul Allender, a dołączyli do niego także Martin Powell znany z My Dying Bride i Adrian Erlandsson z At The Gates i The Haunted. Wszystko stawało się szersze, bogatsze i robione z coraz większym rozmachem.

Więcej Komentarz

Recenzje :

Black Sabbath - Forbidden

Black Sabbath - Forbidden

Po „Cross Purposes” Black Sabbath po raz kolejny opuścił Geezer Butler, a po raz pierwszy i ostatni Bobby Rondinelli. Tony Iommi powrócił więc do współpracy z Neilem Murrayem oraz Cozy Powellem i w ten sposób odnowił skład znany z „Tyr”. Uporał się z tym szybko bowiem album „Forbidden” ukazał się już rok po „Cross Purposes”. Ukazał się i wywołał ogólne rozczarowanie. Ja również uważam, że są tu słabsze momenty, ale szczerze mówiąc nie jest chyba aż tak źle. Płyta, która miała się okazać ostatnią na następne osiemnaście lat ma również i swoje plusy i z tej strony warto ją zapamiętać.

Więcej Komentarz

Recenzje :

My Dying Bride - Like Gods Of The Sun

My Dying Bride - Like Gods Of The Sun

Zaledwie rok zajęło My Dying Bride stworzenie następcy wielkiego „The Angel And The Dark River”. Zaiste zawrotne to tempo, szczególnie biorąc pod uwagę, że kolejne ich dzieło znowu zaskoczyło i powaliło. Znowu potrafili się rozwinąć i skomponować muzykę inną od wszystkiego co było wcześniej, jednocześnie pozostając sobą. Na „Like Gods Of The Sun” utworów jest więcej i są krótsze. Nie ma tu już kilkunastominutowych tasiemców. Tempo jest też żwawsze i momentami całkiem przebojowe. Sam klimat jednak się nie zmienił.

Więcej Komentarz

Recenzje :

My Dying Bride - The Angel And The Dark River

My Dying Bride - The Angel And The Dark River

Po fantastycznym „Turn Loose The Swans” My Dying Bride kazali dwa lata czekać na swoje następne dzieło. Ciekawość - przynajmniej moja - na to jaka będzie kontynuacja tamtej wielkiej płyty i jaki będzie kierunek dalszych poczynań zespołu była olbrzymia. Czy można zaszokować jeszcze bardziej i stworzyć coś przynajmniej równie dobrego? Czy można jeszcze głębiej wyeksploatować stworzony przez siebie styl? Okazało się, że można.

Więcej Komentarz

Recenzje :

My Dying Bride - As The Flower Withers

My Dying Bride - As The Flower Withers

Co takiego może być w niewielkim miasteczku Halifax, że to właśnie tam narodziły dwie pierwsze i największe legendy gothic/doom metalu? W ślad za Paradise Lost na powierzchnię wypłynął drugi wielki talent, który szybko dołączył do wspomnianych stając się współprekursorem i klasykiem gatunku. Trzeba pamiętać, że My Dying Bride jest zespołem młodszym, swoją pierwszą płytę nagrali w 1992 roku, kiedy Paradise Lost, miał już za sobą pierwszy etap i wydawał właśnie „Shades Of God”. Wcześniej były dwie demówki, ale jakby dla nadgonienia straconego czasu panowie we wspomnianym 1992 roku wypuścili aż dwa oficjalne materiały, najpierw debiutując EPką „Symphoniare Infernus Et Spera Emporium”, a następnie pełnym albumem „As The Flower Withers”.

Więcej Komentarz

Recenzje :

My Dying Bride - Turn Loose The Swans

My Dying Bride - Turn Loose The Swans

Raptem rok minął od „As The Flowers Withers”, a My Dying Bride rozwinął się niesamowicie. Mało tego, jeszcze w tym samym 1993 roku, przed „Turn Loose The Swans” wyszła EPka „The Thrash Of The Naked Limbs”, która też nie zapowiadała tak diametralnej różnicy w jakości nagrań. Klimat pozostał ten sam, ale zespół zaprezentował nowe brzmienie, jeszcze większą melancholię, no i nieporównywalnie lepszy wokal.

Więcej Komentarz

Recenzje :

Tipton, Entwistle & Powell - Edge Of The World

Mało, a nawet bardzo mało mamy dobrych rockowych płyt ostatnio. Tym bardziej ucieszyłem się gdy wpadło mi w ręce wydawnictwo spod ręki Glena Tiptona, którego metalowej braci przedstawiać nie trzeba. Tipton zaprosił do współpracy basistę Johna Entwhistle'a (The Who) i Cozy Powella (m.in Black Sabbath). Powstał album, ale wytwórnia stwierdziła, że będzie lepiej jeśli Glenn zaprosi innych muzyków i nagra coś zupełnie innego. Tak się stało i wydano solowy krążek tegoż gitarzysty "Baptizm Of Fire", który nie odniósł jakiego oszałamiającego sukcesu. Materiał z poprzedniej sesji zatytułowany "Edge Of The World" został wydany dopiero w 2006 roku nakładem Warner Music.

Więcej Komentarz