„Host” jest oczyszczeniem. Zostawieniem za sobą przeszłości i wejściem w zupełnie inną sferę. Zespół przeszedł katharsis prezentując zreinkarnowane oblicze już za pomocą okładki i całkowicie zanikniętemu logo. Wszystko na tej płycie jest inne, a zdominowała ją relaksująca elektronika. Paradise Lost nagrał album odważny i zaskakujący, ale czy dobry?
Po takiej płycie jak „Tragic Idol” pewnie dużo osób z niecierpliwością czekało żeby zobaczyć czy Paradise Lost utrzyma wysoką formę również na żywo. Myślę, że po koncercie nikt nie mógł być zawiedziony. Soen to nazwa nic mi wcześniej nie mówiąca, jednak gdy dowiedziałem się, że na basie pogrywa tam legendarny Steve DiGiorgio moja ciekawość znacznie wzrosła. Niestety gdy wszedłem do Progresji i koncert właśnie się rozpoczął, od razu zwróciłem uwagę, że ten młodzieniec z długimi dredami to nie jest on. I choć grał naprawdę nieźle i zmieniał gitarę z czterostrunowej na sześcio i odwrotnie to pewien niedosyt pozostał.
Róg obfitości. Tak można określić ostatnie miesiące ubiegłego roku na niwie koncertowej w naszym kraju, a wspólna trasa brytyjsko-szwajcarskich weteranów była jednym z ostatnich akordów bardzo udanej koncertowo jesieni i zimy w Polsce. Jeśli zliczyć wszystkie dotychczasowe wizyty obu zespołów w Polsce otrzymamy całkiem imponującą liczbę kilkunastu występów, począwszy od już legendarnego dziś koncertu Samael w 1989 roku na festiwalu S'thrash'ydło czy występu Paradise Lost podczas festiwalu Metalmania w 1992 roku.