Nie wiem co oznaczają początkowe słowa utworu „Hvite Krists Dod”, rozpoczynającego płytę „The Shadowthrone” Satyricon, ale brzmią niesamowicie. Bije z nich jakieś takie straszne zło, które zaprasza do swojego odludnego świata. A to co następuje później to jest poezja. Zakuta w czerni, zimowa opowieść o królu ciemności, która zniewala i zabiera daleko „in the mist of the shadows by the river of the fogpalace…”
„As the Darkness creeps over the Northern mountains of Norway and the silence reach the woods, I awake and rise…” Już sam początek epokowego debiutu Emperor „In The Nightside Eclipse” zwiastuje nie byle jakie przebudzenie i niebanalne urośnięcie. Zło, które się na nim objawiło kiełkowało już wcześniej, ale to wraz z tą płytą przybrało swoje cieniste kształty i plastyczną formę, rozprzestrzeniając się black metalową symfonią daleko poza szczyty skandynawskich gór.
Sammach to były klawiszowiec Themgoroth i Mastiphal, który w 1997 pokusił się o solowe wydawnictwo. Zostało ono wydane przez cieszyńską Dagdy Music w kasetowym splicie z, również ambientowym, Smrtan. Zawiera osiem kompozycji zamieszczonych na stronie B kasety.
Emperor powstał wiosną 1991 roku w norweskim mieście Notodden, szybko stając się ikoną i jednym z najważniejszych zespołów tak zwanej drugiej fali black metalu. W początkowym okresie występowali jako trio z Samothem jako perkusistą. Na basie grał Mortiis, a gitara i wokal od początku były domeną Ihsahna. W tym składzie wydali swoje pierwsze demo „Wrath Of The Tyrant” w 1992 roku. Po sukcesie jaki odnieśli demo to było wielokrotnie wznawiane, głównie na kasetach, przez Head Not Found, Wild Rags Records i Eastclan, więc nie jest towarem super unikatowym.
„Keiser Av En Dimensjon Ukjent” to trzecia płyta Mortiis, w tym druga wydana w 1995 roku i druga przez ambientową Cold Meat Industry. Zawiera dwa długie syntezatorowe utwory zatytułowane po norwesku, lecz w kasetowej wersji Mystic Productions jest dodatkowa wkładka z angielskimi tłumaczeniami i opisami czego dotyczy muzyka. Zapomniano natomiast umieścić oryginalnych tytułów, a w dodatku cały tytuł płyty jakoś się nie zmieścił i nie dość, że jest skrócony do „Keisern Av En…” to jeszcze zdołano w nim popełnić błąd.
Mortiis wystąpi 27 października w krakowskim klubie Zaścianek. Ten popularny projekt już od wielu lat balansuje pomiędzy gatunkami. Od ponad trzydziestu lat przechodzi przez ewolucję, poruszając się między industrialnym metalem, ambientem, synthem i dark wavem. Trzynaście autorskich albumów studyjnych opowiada historię muzyczną podzieloną na "Ery", z których pierwsza rozpoczęła się albumem "The Song of a Long Forgotten Ghost". Obecnie Mortiis przygotowuje się do kolejnej płyty "Spirit of Rebellion".
December Moon został założony przez Robina Gravesa i Williama Sarginsona w 1992 roku, czyli w tym samym czasie, kiedy ten pierwszy dołączył do Cradle Of Filth. Zespół zawsze był duetem, a jego krótkie istnienie datuje się na środek lat dziewięćdziesiątych. W tym czasie wydali dwie demówki i album „Source Of Origin”, za sprawą fińskiej Spinefarm Records. W Polsce tematem zajął się Morbid Noizz Productions, wypuszczając materiał na kasecie.
Z podziemnych czeluści, z zatęchłych korytarzy, z zamkowych lochów i zamglonych lasów, Mortiis wynurzył się ponad powierzchnię ziemi. Rozwinął skrzydła i wniósł się wysoko, aż do gwiazd, a jego muzyka zamigotała tysiącem barw, ukazując nieznany dotąd majestat. I choć w swoim gwiezdnym skafandrze wygląda nieco śmiesznie, to „The Stargate” jest bardzo poważną i sentymentalną podróżą po świecie i zaświatach.
Z podziemnych czeluści, z zatęchłych korytarzy, z zamkowych lochów i zamglonych lasów, Mortiis wynurzył się ponad powierzchnię ziemi. Rozwinął skrzydła i wniósł się wysoko, aż do gwiazd, a jego muzyka zamigotała tysiącem barw, ukazując nieznany dotąd majestat. I choć w swoim gwiezdnym skafandrze wygląda nieco śmiesznie, to „The Stargate” jest bardzo poważną i sentymentalną podróżą po świecie i zaświatach.
„Heralds Of Fight” to płyta, która pokazała, że „Forgotten Songs” nie była jednorazowym wybrykiem i Rob Darken kontynuuje samotną, wojenną ścieżkę swojego ambientowo-folkowego projektu. Płyta została wydana przez niemiecką No Colours Records, a polska Old Legend Productions wypuściła ją na kasecie, w którą to wersję udało mi się gdzieś, kiedyś zaopatrzyć.
„Født Til Å Herske” to pierwsza oficjalna płyta Mortiis. Pierwotnie została wydana przez niemiecką Malicious Records, ale przez lata doczekała się wielu wznowień i reedycji. Niektóre ukazały się z zupełnie inną, znacznie lepszą, okładką, przedstawiającą zamglone zamczysko. Ewenementem natomiast jest kasetowa wersja Mystic Production, gdyż w różnych miejscach można napotkać na inną pisownię tytułu, a w dodatku obie są błędne. Tak więc polski fan, inaczej niż wszyscy na świecie, mógł zaopatrzyć się w „Hodt Til Herske” z zewnątrz i jednocześnie „Hodt Til A Herske” wewnątrz okładki.
Mortiis powstał jako solowy projekt, zaraz po odejściu Mortiisa z Emperor, w 1993 roku. Zamienił on bas na keyboard, a black metal na ambient. Szybko ujawnił też godzinną produkcję „The Song Of A Long Forgotten Ghost”, którą najpierw wydał na kasecie z ręcznie pisaną i kserowaną okładką, a jeszcze w tym samym roku, została reedeytowana w Polsce przez połączone siły Pagan Records i Witching Hour Productions.
„Crypt Of The Wizard” to kolejna płyta, na której Mortiis rozwija się kompozytorsko i artystycznie. Każda jego propozycja jest coraz ciekawsza i tak jest również w tym przypadku. Można powiedzieć, że na tym albumie doszedł już do szczytu możliwości w samotnym tworzeniu i wykonywaniu muzyki na syntezatorze.
Już w najbliższy piątek, 4 marca na rynku pojawi się dziewiąty album grupy Mortiis, zatytułowany "The Great Deciever”. Lider zespołu Mortiis to Håvard Ellefsen - muzyk znany również z wczesnego składu Emperor oraz ze słynnego nosa - maski. Mortiis zapewnia, że to, co będzie można usłyszeć na płycie, jest wynikiem bezustannej ewolucji, która poprowadziła zespół do najciemniejszych miejsc i z powrotem. Gniew, frustracja i odraza to elementy, które najlepiej definiują nowy krążek Mortiisa. Jeśli chodzi o stronę muzyczną, jest to jak najbardziej kontynuacja krętej ścieżki, jaką obrał Mortiis już 20 lat temu i nadal konsekwentnie nią podąża.
W maju ukazała się trzecia płyta greckiego Sad Dolls o wdzięcznym tytule "Grave Party". Jest to mocno industrialny gothic metal, czy może jak kto woli darkwave. Romantyczne dźwięki przeplatają się z ostrzejszymi riffami, co daje mieszankę nastrojów utrzymanych w smutnej i ponurej atmosferze.
Norweski Fester powstał w 1989 roku, ale swoje pierwsze nagrania zaprezentowali już w latach dziewięćdziesiątych. Po dwóch demówkach, w roku 1992 ukazał się album „Winter Of Sin”, który wydaje się być jednym z pionierów norweskiego black metalu. Może nie jest to najczystsza forma tego gatunku i nurt, który się zaraz później rozwinął podążył znacznie dalej w stronę czarnej ekstremy, lecz słychać na tej płycie wiele charakterystycznych motywów dla tej sceny, których Fester nie miał od kogo naśladować. Był ich współtwórcą.
Każdą kolejną płytę Mortiis dzieliła przepaść od poprzedniej. Każda była inna, lepsza i doskonalsza. Rozwój muzyczny i kompozytorski Mortiisa z płyty na płytę był niesamowity. Z "The Smell Of Rain" jest trochę inaczej. Od "Stargate" nie dzieli jej bowiem przepaść tylko epokowy przełom.
Tym razem na koncert w Gdyńskim uchu ściągnął mnie bardziej support, a raczej „special guest”, jak to było napisane na biletach, niż gwiazda główna. Ostatni koncert Combichrista widziałem także w Uchu jakieś dwa lata temu i mimo wydania przez zespół nowej płyty, a może właśnie dlatego, do słuchania ich muzyki jakoś mnie nie ciągnęło.
Dokładnie tydzień pozostał do wizyty Combichrist na jedynym koncercie w Polsce. W gdyńskim klubie Ucho występ Andy'ego LaPlegua odbędzie się 24 lutego. Supportować będzie go inna norweska super formacja - Mortiis. Bilety w cenie 65 złotych w przedsprzedaży dostępne są za pośrednictwem strony organizatora koncertu Freakpointing. W dniu koncertu ich cena wzrośnie do 75 złotych. Combichrist, uważany za jedną z najważniejszych kapel sceny EBM/Industrial, będzie podczas polskiego koncertu promować nowy materiał z albumu "Making Monsters". Koncertowi patronuje Darkplanet.
Nieco ponad 3 tygodnie pozostały do koncertu Combichrist w Polsce. Tym razem muzycy dowodzeni przez Andy'ego LaPlegua zagrają 24 lutego w gdyńskim klubie Ucho. Towarzyszyć im będą ich norwescy rodacy z grupy Mortiis. Natomiast już o godzinie 22:30 w położonym niedaleko Ucha - Blues Clubie odbędzie się oficjalne afterparty. Wstęp na imprezę organizowaną przez załogę TOG'a wynosi 5 złotych. Przypominamy, że bilety na koncert dostepne są wciąż w cenie 65 złotych w przedsprzedaży. Można je nabyć za pośrednictwem strony organizatora koncertu Freakpointing. W dniu koncertu ich cena wzrośnie do 75 złotych.
Po wydaniu "Making Monsters" i wyczerpującym tour z grupą Rammstein Combichrist wyda 2 lutego nowy singiel promujący swój ostatni album. Płyta będzie nosić tytuł "Throat Full Of Glass", który pochodzi od kawałka znajdującego się właśnie na ostatniej płycie. Na singlu będzie można znaleźć pięć wersji tego nagrania jak wraz z videoklipem oraz niepublikowany wcześniej b-side "Industrial Strength". Przypominamy, że grupa odwiedzi nasz kraj 24 lutego dając koncert w gdyńskim klubie Ucho wraz z zespołem Mortiis.
Już za miesiąc wielbiciele Combichrist będą się bawić na jedynym koncercie w Polsce w gdyńskim klubie Ucho. Przypomnijmy, że występ Andy'ego LaPlegua odbędzie się 24 lutego. Supportować będzie go inna norweska super formacja - Mortiis. Bilety w
cenie 65 złotych w przedsprzedaży dostępne są za pośrednictwem strony
organizatora koncertu Freakpointing. W dniu koncertu ich cena wzrośnie
do 75 złotych. Combichrist, uważany za jedną z najważniejszych kapel sceny EBM/Industrial, będzie podczas polskiego koncertu promować nowy materiał z albumu "Making Monsters". Koncertowi patronuje Darkplanet.
Nie tak dawno obiegła wszystkich wielbicieli Combichrist wieść, iż ich ulubieńcy ponownie odwiedza Polskę. Tym razem muzycy dowodzeni przez Andy'ego LaPlegua zagrają 24 lutego przyszłego roku w gdyńskim klubie Ucho. Towarzyszyć im będą ich norwescy rodacy z grupy Mortiis. Bilety w cenie 65 złotych w przedsprzedaży dostępne są za pośrednictwem strony organizatora koncertu Freakpointing. W dniu koncertu ich cena wzrośnie do 75 złotych.
Pojawiła się na rynku nowa płyta norweskiego tworu Mortiis. Na pewno długo wyczekiwana przez fanów z racji wydania ostatniego krążka (nie licząc "Some Kind of Heroin", zawierającej remiksy z "The Grudge") w 2004 roku. Początek prac nad płytą sięga roku 2008, a koniec wraz z dodatkami i miksami na album roku 2009. "The Great Deceiver" bo taki tytuł początkowo miała nosić płyta, została jednak częściowo przeprogramowana i zmieniona na potrzeby koncertów. Rezultatem tych działań było skrócenie całości z 14 do 8 utworów i wydanie pod inną nazwą "Perfectly Defect" w charakterze pewnego wprowadzenia do właściwej płyty... Trochę to zagmatwane, ale o tym za moment.
Dobra informacja dla fanów twórczości norweskiego Mortiis. 10 października ukaże się kolejny studyjny album projektu i, co najważniejsze, zostanie on udostępniony całkowicie za darmo. Skąd decyzja o podarowaniu materiału za bezcen? Wyjaśnia lider, Haavard Elefsen aka Mortiis: "Zdecydowałem tak z resztą zespołu po krótkim namyśle. W dzisiejszych czasach ludzie w różnoraki sposób nabywają muzykę. Dla wielu, choć to pewna forma medium, po prostu nie stać na zakupienie krążka w tradycyjny sposób. Tak więc postanowiliśmy zrobić fajny prezent tym, którzy od wieków czekali na coś nowego od nas". Płytę pod tytułem "Perfectly Defect" będzie można pobrać już za dwa dni z oficjalnej strony zespołu.