Zaskakujący, dziwny, niecodzienny. Kipiący bombową energia rozpraszającą. Tak to jest właśnie z debiutami. Dzieciaki są na początku kariery tak naładowane chęcią grania, że skondensowanie tych wszystkich pragnień i pomysłów w kilku utworach po prostu ich przerasta. Co wcale nie znaczy, że jest to słaba płyta. miRthkon to tykająca bomba, która przy odrobinie szczęścia, może namieszać na awangardowej scenie jazzowo-rockowej.
"Vehicle" to w osiemdziesięciu procentach płyta instrumentalna, wokalista nie garnie się do śpiewu, choć o dziwo ma ku temu predyspozycje. Szkoda, że nie wykorzystuje swojego potencjału, bo takie utwory jak "Banana", "Coven Of Coyotes", czy też utrzymany w kabaretowej estetyce "Honey Key Jamboree" wypadają bardzo przekonywająco. Duża w tym, też zasługa gitarzystów. Panowie tworzą zgrany duet, którego znakiem firmowym są plastyczne partie gitarowe, oraz brawurowo zagrane, ale bez efekciarskiego popisywania się solówki.
Debiut - marzenie, znakomita płyta i bardzo dobry prognostyk na przyszłość. Podróż "Vehicle" to wielowymiarowe przeżycie, być może kapeli brakuje trochę własnego, niepowtarzalnego stylu, ale mam nadzieję, że przyjdzie czas i na to. Ale to już na kolejnych wydawnictwach, których życzę im z całego serca.
Tracklista:
01. Congratulations
02. Flashbulb Of Orgasm
03. Banana
04. Automaton
05. Zhagunk
06. Kharms Way
07. Daddylonglegz
08. Coven Of Coyotes
09. Johnny Yen
10. Bappsciliophuaega
11. Trishna
12. Honey Key Jamboree
13. The Black Fruit
14. Camelopardalis
Wydawca: AltrOck (2009)