Charakter zapisany w gwiazdach?. Strona: 5

Dodano: 2011-08-06 23:53 Zmieniono: 2011-08-06 23:53

Może to czasami szukanie uzasadnienia dla własnych przywar. Zaniechanie kontrolowania pewnych wad (np. kłótliwości), bo są one uwarunkowane horoskopem.

Durante napisał(a):
Człek bowiem przestaje być odrażajaćy, kiedy ujęty w tej mistycznej koniunkcji z astralnymi sferami, zodiakami, przestaje być chodzącym workiem flaków, mięsa i gówna, staje się w taki wydumany sposób "piękny") w kontekście właśnej próżności - w obszarze wydumania, płochej i nienaukowej spekulacji człowiek zdaje się widzieć i znać "los" - nie tylko własny, ale i cudzy (naukowcy mieli kiedyś demona Laplace'a, współczesne rozumki ludzi z "masy" uprawiają myślenie życzeniowe a'la wiara w zodiak).


Biologiczny aspekt człowieczeństwa jest dosyć brutalny i odrażający. Nie wolno go ignorować, ale nie można pozwolić także, by zdominował postrzeganie świata. Powód jest dosyć prozaiczny: odbiera tę "magię" i przyjemność jakimkolwiek kontaktom z drugim człowiekiem .



Dodano: 2011-08-07 00:04 Zmieniono: 2011-08-07 00:06

No, właśnie - skończona pula cech charakterów domaga się uzasadnienia, dlaczego w danym osobniku dane cechy akurat się skupiły, i co z posiadania najbardziej "konstytutywnych" dla danego typu cech wynika dla możliwości ustosunkowania się do potencjalnych działań danej osoby. Wykoncypowana teoria zodiaku to przecież uchwycenie jakichś "praw", a więc rzekoma "wiedza". Innymi słowy - chodzi o poczucie władzy, chyba - gdzie mając wiedzę o typie charakteru, ma się władzę nad tym, jak należy postępować, nie zdając się na spontaniczne i niepewne orientowanie się w sytuacji. Ale czy naprawdę potrzeba do tego rzeczy takich jak zodiak? Myślę, że niektórym tak, więc choć ganię to cholerstwo jak mogę, jak najdalszy jestem, by komuś wmawiać, że ma to porzucić dla "dobra własnego i ludzkości".

Ordynarny biologizm może też być ciekawym materiałem,niemniej: nie ma co na siłę wyszukiwać twardych binarności. W ramach interakcji międzyludzkich - ja raczej zdaję się na wielość tematów i na mnogość kontekstów, oraz na umiejętne żonglowanie nimi - nie wiem, czy te intelektualne kokieterie można by nazwać "magicznymi".


Co cię nie zabije, to cię wkurwi


Dodano: 2011-08-07 00:23 Zmieniono: 2011-08-07 00:25

Durante napisał(a):
Ordynarny biologizm może też być ciekawym materiałem,niemniej: nie ma co na siłę wyszukiwać twardych binarności. W ramach interakcji międzyludzkich - ja raczej zdaję się na wielość tematów i na mnogość kontekstów, oraz na umiejętne żonglowanie nimi - nie wiem, czy te intelektualne kokieterie można by nazwać "magicznymi".



Zależy od tego, jak ktoś interpretuje "magię". Użyłam tego słowa, w kontekście wątku i nie wiem, czy było ono wystarczająco trafne. Koegzystowanie z innymi i wiązanie relacji powinno dawać satysfakcję i szeroko pojętą radość. "Umiejętne żonglowanie" jest chyba złotym środkiem. Uświadomienie sobie, że człowiek puszcza bąki nie może być motorem awersji do rodzaju ludzkiego i obłudnego oburzenia.

Durante napisał(a):
No, właśnie - skończona pula cech charakterów domaga się uzasadnienia, dlaczego w danym osobniku dane cechy akurat się skupiły, i co z posiadania najbardziej "konstytutywnych" dla danego typu cech wynika dla możliwości ustosunkowania się do potencjalnych działań danej osoby. Wykoncypowana teoria zodiaku to przecież uchwycenie jakichś "praw", a więc rzekoma "wiedza".


"Wiedzę" można łatwo zmanipulować, co zaznaczyłam w poście na początku tematu. Znajomość pewnych cyklicznych wydarzeń, ciągów przyczynowo-skutkowych, oraz umiejętne operowanie słownictwem są podstawowym umiejętnościami ludzi, którzy tworzą horoskopy. Cechy mogą występować, ale nie muszą, to może się wydarzyć, ale nie jest to nieuniknione. Paradoksem jest fakt, że ludzie chcą poznać przyszłość, by w razie niebezpieczeństwa ją zmienić. Dlatego horoskopy nie muszą się spełniać, bo mając znajomość przyczyny czegoś , nie dopuszczamy do spełnienia złej wizji. Czasem podświadomie. Co jest dla wielu usprawiedliwieniem tego, dlaczego horoskopy się nie ziściły.



Dodano: 2011-08-07 00:57 Zmieniono: 2011-08-07 00:58

SanguineVenari napisał(a):
Zależy od tego, jak ktoś interpretuje "magię". Użyłam tego słowa, w kontekście wątku i nie wiem, czy było ono wystarczająco trafne. Koegzystowanie z innymi i wiązanie relacji powinno dawać satysfakcję i szeroko pojętą radość. "Umiejętne żonglowanie" jest chyba złotym środkiem. Uświadomienie sobie, że człowiek puszcza bąki nie może być motorem awersji do rodzaju ludzkiego i obłudnego oburzenia.


No z tą magią trzeba uważać, bo zaraz przyjdzie jakiś satanista ze szkoły Crowleya i pomstować będzie na powierzchowne jej ujmowanie. Akurat wstydliwe przemilczanie fizjologicznych spraw jest dość komiczne, ale sama świadomość, że gotki nie defekują czarnymi różami nie przekłada się na akceptowanie prywatnych zwierzeń dotyczących problemów gastrycznych. Z tego miejsca polecam "Sztukę pierdzenia" pana Hurtout (jak i całą francuską literaturę skatologiczną; akurat de Sade'a znają chyba wszyscy) . :D

SanguineVenari napisał(a):
"Wiedzę" można łatwo zmanipulować, co zaznaczyłam w poście na początku tematu. Znajomość pewnych cyklicznych wydarzeń, ciągów przyczynowo-skutkowych, oraz umiejętne operowanie słownictwem są podstawowym umiejętnościami ludzi, którzy tworzą horoskopy. Cechy mogą występować, ale nie muszą, to może się wydarzyć, ale nie jest to nieuniknione. Paradoksem jest fakt, że ludzie chcą poznać przyszłość, by w razie niebezpieczeństwa ją zmienić. Dlatego horoskopy nie muszą się spełniać, bo mając znajomość przyczyny czegoś , nie dopuszczamy do spełnienia złej wizji. Czasem podświadomie. Co jest dla wielu usprawiedliwieniem tego, dlaczego horoskopy się nie ziściły.


Tylko, że to dowartościowanie paradoksu jest teoretyczną apologią, motywacja psychologiczna natomiast nie wykracza poza próbę "wejrzenia w przyszłość" (stąd też chyba niewiele osób traktuje to aż tak serio). Pewnym wynikiem powyższej apologii jest możliwość skłonności do samospełniającej się przepowiedni - takie zaaranżowania wydarzeń, by mieć możliwość stanięcia przed wyborem i dokonanie bardziej korzystnej decyzji - pozornie wskutek wcześniejszego "uprzedzenia", ale faktycznie w rezultacie aktywności zdążającej właśnie ku takiej sytuacji. Jeżeli chodzi o cechy, czy temperament, to jednak sama "wiedza" (podstawowy zbiór określeń typów charakterów spod danego znaku zodiaku) pozostaje w miarę niewzruszona, modele osobowościowe odpowiadające znakom zodiaku zostają co najwyżej poszerzane i nieznacznie modyfikowane (z jakim stopniem arbitralności?), ponieważ bez tego zodiak utracił by pewien uniwersalistyczny sznyt, który jest dlań nieodzowny, by był przekonujący i uwodzący - o tym od początku pisała np. "imciowa" Bibunia.


Co cię nie zabije, to cię wkurwi


Dodano: 2011-08-07 18:19

A "imciowa " Bibunia od początku pyta o zdanie na temat zodiaku:) Nie piszę,że należy cokolwiek "zrzucac" na gwiazdy...Myślę ,że motyw tejże "magii" w naszym życiu jest w pewien sposób fascynujący,ponieważ nie do końca zbadany,tajemniczy,często jednak poparty tym o czym pisałam-podobnymi cechami charakteru.Nie ma mowy w moich wypowiedziach o próżnym i bałwochwalczym podejściu do tej sprawy...:)



Dodano: 2011-08-07 20:18

a ja tam w znaki zodiaku wierzę... generalnie, bo uchybienia też się zdarzają, no ale jako
ryba mam naturalny pociąg do magii więc .... :D A tak serio... skoro różnego rodzaju terapie energetyczne pola magnetyczne itp mają wpływ na nasze samopoczucie (a co za tym idzie sposób postrzegania rzeczywistości, nastawienie) to czemu energia którą kierują do nas ciała niebieskie (jest to udowodnione np. ostatnio słoneczko nas postrzeliło energetycznie i to 3 razy) nie może mieć wpływu na nasz hmmm może nie los ale na.... ok po prostu na nas? Sumerowie jako wzięci matematycy mogli zauważyć pewne zależności i tak oto stworzyli horoskop który w różnych formach i jakościach przetrwał do dziś :) - takie jest moje zdanie.

Inną rzeczą jest wiara w horoskopy. Nie raz nie dwa udowodniono że bardzo w coś wierząc "nadajemy temu życie " lub też umiejscawiamy w rzeczywistości. Zatem jeśli ktoś uwierzy horoskopowi że będzie miał dobry dzień w pracy jego podświadomość będzie do tego dążyć i jeśli dostatecznie silna - może to urzeczywistnić :) I to znów moje zdanie :)


Aetas dulcissima adulescentia est


Dodano: 2011-08-08 12:47

Gorg666 napisał(a):
a ja tam w znaki zodiaku wierzę... generalnie, bo uchybienia też się zdarzają, no ale jako
ryba mam naturalny pociąg do magii więc .... :D A tak serio... skoro różnego rodzaju terapie energetyczne pola magnetyczne itp mają wpływ na nasze samopoczucie (a co za tym idzie sposób postrzegania rzeczywistości, nastawienie) to czemu energia którą kierują do nas ciała niebieskie (jest to udowodnione np. ostatnio słoneczko nas postrzeliło energetycznie i to 3 razy) nie może mieć wpływu na nasz hmmm może nie los ale na.... ok po prostu na nas? Sumerowie jako wzięci matematycy mogli zauważyć pewne zależności i tak oto stworzyli horoskop który w różnych formach i jakościach przetrwał do dziś :) - takie jest moje zdanie.

Inną rzeczą jest wiara w horoskopy. Nie raz nie dwa udowodniono że bardzo w coś wierząc "nadajemy temu życie " lub też umiejscawiamy w rzeczywistości. Zatem jeśli ktoś uwierzy horoskopowi że będzie miał dobry dzień w pracy jego podświadomość będzie do tego dążyć i jeśli dostatecznie silna - może to urzeczywistnić :) I to znów moje zdanie :)
Witam po długiej nieobecności :) Oczywiscie zgadzam się w zupełnosci :) Jednak "wiara" w horoskopy "gazetowe"... Faktycznie ich"magia" polega na wierze badź niewierze w ich przesłania.Ja osobiście w "gazetowce" nie wierzę,ale jeśli istnieja ludzie,którym to w jakis sposób pomaga..to ok.Problem jawi sie wówczas,gdy ta wiara jest wrecz patologiczna,rzutujaca na każdy krok człowieka.



Dodano: 2011-08-08 23:30

Również w gazetowce nie wierzę. Ale raz na jakiś czas czemu by nie poczytać, z kimś dłuższych horoskopów o znakach. Okazyjnie więc lubię. Może to przez to, że przecież powszechnie wiara w coś płynącego z ułożenia gwiazd musi być głupotą, więc czemu by tych głupot nie poczytać i nie skonfrontować z rzeczywistością, może za sprawą... może, może, było, minęło, ale to 'lubienie' pozostało - choć nie wierzę w zodiak z uporem maniaka, ale i też nie traktuje go jako steku bzdur, raczej pośrednio. Trochę dystansu nie zaszkodzi. Ale mimo wszystko to fascynujące, gdy część się zgadza, a jeśli nie, zawsze można się z tego pośmiać, a już zwłaszcza jak się z kimś czyta, heh

I zgadzam się z wyżej, gdy ktoś zaczyna uzależniać swoje życie od horoskopu, tarota to na pewno nie jest dobrze. Nie rozumiem jak ktoś może dojść do tego, aby każdą swoją decyzję np. konsultować z wróżką.

Poza tym myślę, iż przypisywanie wszystkiego gwiazdą jest trochę jak ucieczka od samego siebie... Albo gdy rodzice wmawiają dzieciom jakie są na podstawie horoskopu to już całkowity brak rozsądku, bo jeszcze ujdzie gdy to dobre cechy, ale gorzej gdy np. mówią o jakiś słabostkach, wtedy dziecko podświadomie może zacząć takie być ;/


'trwający chaos poczeka, posłuchaj jak noc szepta'


Dodano: 2011-08-08 23:36

Ja uwielbiam czytać horoskopy-dawka humoru nie zaszkodzi.



Dodano: 2011-08-09 00:00

śmiech to zdrowie ;D
endorfiny bez czekoladowych kalorii^^

heh, na samą myśl śmiać mi się chce, z tego jak się kiedyś z kumpelą uśmiałam wspólnie czytając :D oo, a jak czas wówczas przyspieszył, by pognać w postać kolorowych wspomnień


'trwający chaos poczeka, posłuchaj jak noc szepta'


Dodano: 2011-08-09 00:06

Należy tworzyć nowe wspomnienia.



Dodano: 2011-08-09 00:09

oczywiście, że należy, a nawet i warto :)


'trwający chaos poczeka, posłuchaj jak noc szepta'


Dodano: 2011-08-09 14:18 Zmieniono: 2011-08-09 14:21

SanguineVenari napisał(a):
Należy tworzyć nowe wspomnienia.


Zgadzam się :) Pozostaje jedynie niewiadoma czy te wspomnienia będą dobre czy złe
Każdego dnia tworzymy jakieś wspomnienie. Może być ono warte pamięci w mniejszym lub większym stopniu, ale jednak jest. Czasem wspomnienia doprowdzają Cię do śmiechu a czasem do płaczu. Nieważne jakie by ono było... I tak zachowujemy je w pamięci.



Dodano: 2011-08-09 17:57

Vindicta napisał(a):
Dla niedowiarków polecam Ezo TV :D

Tam to jest magia ;]

O rany ... ;D


A tak szczerze, to ZAKŁADAJĄC, ŻE KTOŚ WIERZY w wróżby, to w czym taka telewizyjna wróżba jest gorsza od pójścia do kogoś osobiście? (Pomijam oczywiście szczegóły techniczne, może jakieś są, nie znam się.)

Ale myślę, że takie telewizyjne wróżenie jest po prostu znakiem naszych czasów ale nie znaczy, że takie wróżby są gorsze od tych w udekorowanym cekinami namiocie.



Dodano: 2011-08-09 19:26

Jeśli,podkreślam, jeśli miałabym ochotę pójśc do wróżki to z pewnoscia wolałabym ja widziec i patrzyc na karty .Myśle,ze fascynujaca jest właśnie cała ta sytuacja,miejsce,prywatnosc.A nie kobieta z TV po pierwsze nie znająca mnie,po drugie gadająca do wszystkich,którzy akurat włączą ten kanał i słuchanie tego z własnego fotela...Jakoś tak... bez magii.



Dodano: 2011-08-09 19:46

Kiedyś słyszałam opinię, że majowe zodiakalne Byki, takie, jak ja, są bardziej materialistyczne niż te późnokwietniowe...ale ktoś był złośliwy...



Dodano: 2011-08-09 20:22

Czujesz się więc zobligowana do bycia "materialistką"?


Co cię nie zabije, to cię wkurwi


Dodano: 2011-08-09 20:49 Zmieniono: 2011-08-09 20:50

electrokvinnan napisał(a):
Kiedyś słyszałam opinię, że majowe zodiakalne Byki, takie, jak ja, są bardziej materialistyczne niż te późnokwietniowe...ale ktoś był złośliwy...
Pewnie była to złośliwosc,bo byki wogóle potrafia wykorzystywac swoja inteligencje i wiedzę do zdobywania wysokich stanowisk,a co za tym idzie i pieniędzy...Słabsze jednostki próbuja sie jakoś podbudowac złośliwosciami.Nie ma co sie nad tym zastanawiac :)



Dodano: 2011-08-09 22:13

bibunia napisał(a):
Jeśli,podkreślam, jeśli miałabym ochotę pójśc do wróżki to z pewnoscia wolałabym ja widziec i patrzyc na karty .Myśle,ze fascynujaca jest właśnie cała ta sytuacja,miejsce,prywatnosc.A nie kobieta z TV po pierwsze nie znająca mnie,po drugie gadająca do wszystkich,którzy akurat włączą ten kanał i słuchanie tego z własnego fotela...Jakoś tak... bez magii.


A podobno, jak ktoś jest specjalistą, to nie potrzebuje żadnego cyrku i otoczki? To dotyczy wielu dziedzin życia. Coś jak "pusta beczka brzmi głośno"



Dodano: 2011-08-09 22:17 Zmieniono: 2011-08-09 22:17

Tu chodzi o cyrk i otoczkę. Poza tym dzięki rozmowie w cztery oczy, pani wróżka jest w stanie lepiej dostosować informacje.



Dodano: 2011-08-09 22:21 Zmieniono: 2011-08-09 22:28

Ano, intratna psychotechnika. Chodzić do wróżki i mieć poczucie obcowania z losem i tajemnicą, to jak rozwiązać "100 panoramicznych" i mieć się za intelektualistę.


Co cię nie zabije, to cię wkurwi


Dodano: 2011-08-09 22:26

A jak się wtedy zasób słów powiększa...



Dodano: 2011-08-10 00:25 Zmieniono: 2011-08-10 00:27

SanguineVenari napisał(a):
A jak się wtedy zasób słów powiększa...


Raczej niewiele - krzyżówki typu "10 000 panoramicznych" są tak rozpaczliwie powtarzalne, że podziwiam ludzi, którym wystarcza cierpliwości, by je "rozwiązywać" i wpisywać wciąż to samo. Ich się nie rozwiązuje, z nimi jak z testami na prawo jazdy - uczysz się na pamięć. Jako stara szaradzistka mówię im zdecydowane "NIE".

Wydaje mi się, że jeśli ktoś wierzy, że w TV mówi do niego specjalista od widzenia przyszłości, to otoczka nie jest mu potrzebna. Wiecie, brak cyrku i otoczki uwidacznia prawdziwego speca. Ale tak, bezpośredni kontakt umożliwia lepsze "zbadanie" obiektu, który pragnie poznać przyszłość.

Zastanawiam się czasem, jak to działa w tych telewizyjnych wróżeniach. Czy to jest reżyserowane? A może... ci wróżbici naprawdę coś widzą? :>

Ech... to chyba ta późna godzina sprawia, że mi się język (klawiatura?) plącze...

Chodzi mi o to, że odnoszę wrażenie, że namiotowym wróżbitom mówimy ostrożne "tak", natomiast telewizyjnym - zdecydowane "nie". Dlaczego?



Dodano: 2011-08-10 00:33 Zmieniono: 2011-08-10 00:36

Alpha-Sco napisał(a):
Chodzi mi o to, że odnoszę wrażenie, że namiotowym wróżbitom mówimy ostrożne "tak", natomiast telewizyjnym - zdecydowane "nie". Dlaczego?


Pięknoduchy chcą magii, a telewizja to przecież taka przyziemna rzecz... Zabija całą magię, nie to, co patrzenie w magiczne oczy magicznemu wróżbicie. Bez magicznej otoczki już nie jest tak magicznie. <lol>


Nie da się określić swojego życia jednym mottem.


Dodano: 2011-08-10 00:45

MentalCage wyjęłaś mi to z ust.



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło