Kalijuga Dodano: 2011-05-24 12:57
"Kalijuga jest wiekiem, który trwa obecnie (od ok. 5 100 lat). Zgodnie z Puranami charakteryzuje się on obfitością konfliktów, ignorancją, niereligijnością i wysoką przestępczością. Pozytywne cechy, które występowały u ludzi w poprzednich wiekach są w formie szczątkowej lub zanikły całkowicie."<br><br>
(z Wikipedii)<br><br>
Właśnie stanęła w moim pokoju, przywieziona przez syna z Indii rzeźba bogini Kali - jakkolwiek przerażający nie byłby jej wizerunek, blednie przy "osiągnięciach" ludzkości w XX/XXI wieku.<br>
Stare cywilizacje, choć nieidealne, były oparte na duchowości i transcendencji, przez co równoważyły się wewnętrznie - współczesna opiera się na niewolnictwie mentalnym, ruguje ducha i wszelkie formy transcendencji poza swój nawias i nieuchronnie zmierza ku "finale grande"...<br><br>
***pamięci Sławka Kulpowicza***<br>
[img]http://www.darkplanet.pl/gallery/photo/111275[/img]
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2011-05-25 16:31 Zmieniono: 2011-05-25 16:32
Niegdyś ludzie nie rozumieli wielu zjawisk świata, więc wszystko przypisywali magii i duchom.
Dzisiaj... dzisiaj wszystko jest E=mc2. Zmierzone i zważone. Nie powiem, ma to zdecydowanie swoje mocne strony. Np. gdy idę do dentysty i na wstępie dostaję znieczulenie a potem wychodzę z wyleczonymi zębami :)
Ale...
no właśnie - ale jest aż dudniące, takie ciężkie.
Gdy byłam mała wierzyłam, że tam, w chmurach, istnieją dziwne, bajkowe światy. Że żyją tam przeróżne istoty. Baśniowe, fantastyczne, aniołowie. Że można się wspiąć po drabinie albo po tęczy i poznać te niesamowitości. Zobaczyć wybudowane tam zamki.
Aż pewnego dnia zobaczyłam w książce ilustrację: troposfera, stratosfera, mezosfera... I pomyślałam: "Cooo? To wszystko? Jak to - wszystko?"
Do dziś pamiętam to rozczarowanie. I zawsze, gdy patrzę w chmury, przypominam sobie tamtą chwilę i myślę, jak fajnie byłoby wierzyć, że tam, u góry, jest jakaś magia. Ale nie umiem. I muszę przyznać, że brakuje mi tego i czuję się... odarta z pewnych marzeń. Jakby mi coś odebrano.
Dodano: 2011-05-25 19:07
Jeszcze trooszkę wyżej Alpha-Sco i znów nie jest to wszystko tak oczywiste :>.
Surrealizm światów współistniejących, jest odyseją na granicy wyobraźni. Quelque chose de divin et de bestial.
Bardzo pięknie ... Dodano: 2011-05-25 20:26
| comte-de-Noir napisał(a): |
| Jeszcze trooszkę wyżej Alpha-Sco i znów nie jest to wszystko tak oczywiste :>. |
I celnie :)
Alpha-Sco: Samotność człowieka w świecie bez Absolutu jest nie do zlekceważenia... Coś z tego przebija z Twego ówczesnego rozczarowania.
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2011-05-26 20:00
| Alpha-Sco napisał(a): |
|
Gdy byłam mała wierzyłam, że tam, w chmurach, istnieją dziwne, bajkowe światy. Że żyją tam przeróżne istoty. Baśniowe, fantastyczne, aniołowie. Że można się wspiąć po drabinie albo po tęczy i poznać te niesamowitości. Zobaczyć wybudowane tam zamki. Aż pewnego dnia zobaczyłam w książce ilustrację: troposfera, stratosfera, mezosfera... I pomyślałam: "Cooo? To wszystko? Jak to - wszystko?" Do dziś pamiętam to rozczarowanie. I zawsze, gdy patrzę w chmury, przypominam sobie tamtą chwilę i myślę, jak fajnie byłoby wierzyć, że tam, u góry, jest jakaś magia. Ale nie umiem. I muszę przyznać, że brakuje mi tego i czuję się... odarta z pewnych marzeń. Jakby mi coś odebrano. |
Rozumiem Cię. Ja odkąd pamietam przeżywam wewnętrzny konflikt. Z jednej strona pragnę byc trzeźwomysląca, racjonalna, pokładająca ufnośc w nauce i rozwoju technologii, ale wiem, że to nie wystarczy. Nauka nie możne nam dać szystkich odpowiedzi i na pewno ich nam narazie nie da.
Dodano: 2011-05-26 22:16 Zmieniono: 2011-05-26 22:22
| Lupp napisał(a): |
| Samotność człowieka w świecie bez Absolutu jest nie do zlekceważenia... |
Ważny temat!
Pisał kiedyś Miciński:
"Oto groza przeraźliwsza od widma w wyklętym kościele — groza tego, że jestem!
— — — — — : jako źdźbło trawy(...)
Jestem, a nie byłem: gdy zakładały się fundamenty owych piekielnych praw, które ugniatają nam czaszkę, każą bić sercu, zmuszają do wypełniania żelaznych, błotnych i gwiaździstych tablic losu(...)
Jestem — a nie będę: choć moje słowa zabrzmią w ustach i duszach innych ludzi — nie będę! i żaden Mesjasz — żadne zaklęcie nie zmusi mnie — liść zerwany i uniesiony w ciemną zatokę śmierci, abym wrócił znowu w obłędny bór życia!"
| Lupp napisał(a): |
| Stare cywilizacje, choć nieidealne, były oparte na duchowości i transcendencji, przez co równoważyły się wewnętrznie - współczesna opiera się na niewolnictwie mentalnym, ruguje ducha i wszelkie formy transcendencji poza swój nawias i nieuchronnie zmierza ku "finale grande"... |
Nie przesadzałbym z katastrofizmem.
Natomiast problem zanikania ludzkiej duchowości jest jak na dziś dzień - w mojej ocenie - najważniejszym problemem filozofii. Bo ta duchowość jest strażniczką podmiotowości człowieka, ukazuje mu tę przeraźliwą grozę "że jestem". Jej brak prowadzi do nieuchronnego zubożenia całego człowieczeństwa, spłycenia pragnień jednostki.
Co do poprzednich epok... wydaje mi się, żę dla mas duchowość nigdy nie była dostępna. Ten średniowieczny model był strasznie fasadowy.
“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”
Dodano: 2011-05-26 22:26
Jak mi sie czegoś nie chce, to porostu mowie ze mi sie nie chce. A nie zasłaniam sie jakimiś wierzeniami czy innymi takimi. Za to co ludzie wyprawiają nie odpowiada żaden mistyczny cykl, tylko ludzie.
W punkt Dodano: 2011-05-27 18:12
| szarl napisał(a): |
|
...Natomiast problem zanikania ludzkiej duchowości jest jak na dziś dzień - w mojej ocenie - najważniejszym problemem filozofii. Bo ta duchowość jest strażniczką podmiotowości człowieka, ukazuje mu tę przeraźliwą grozę "że jestem". Jej brak prowadzi do nieuchronnego zubożenia całego człowieczeństwa, spłycenia pragnień jednostki. |
Otóż to ...
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2011-05-27 20:20 Zmieniono: 2011-05-27 20:21
Bo duchowość była zawsze narzucona. Nieczęsto wybierano ją świadomie i z czystym sumieniem. Niestety. Może w końcu dzisiejsza cywilizacja jest wobec siebie szczera? Nie narzuca obłudnej wiary? Nie wymusza jej dla całego ogółu? Szukają duchowości ci, co chcą.
Dodano: 2011-05-27 22:16
Jeśli duchowość jest narzucona to nie jest duchowością - o tym pisał szarl - jest tylko fasadą.
Każde społeczeństwo coś narzuca (jeśli nie "duchowość" to sposób bycia, myślenia, patrzenia na świat), to w którym żyjemy także.
Stanięcie twarzą w twarz z grozą jaką niesie za sobą fakt, że "ja jestem", pozostaje poza możliwościami 99% ludzi, dlatego wolą "rozpuścić" się w jakiejś większej całości, w czymś co jest poza nimi - religii, państwie, wierze w postęp i naukę itp.
Dodano: 2011-05-27 22:41 Zmieniono: 2011-05-27 22:44
| LotusEater napisał(a): |
| Jeśli duchowość jest narzucona to nie jest duchowością - o tym pisał szarl - jest tylko fasadą.
Każde społeczeństwo coś narzuca (jeśli nie "duchowość" to sposób bycia, myślenia, patrzenia na świat), to w którym żyjemy także. Stanięcie twarzą w twarz z grozą jaką niesie za sobą fakt, że "ja jestem", pozostaje poza możliwościami 99% ludzi, dlatego wolą "rozpuścić" się w jakiejś większej całości, w czymś co jest poza nimi - religii, państwie, wierze w postęp i naukę itp. |
Dlatego pełna wolność nie będzie możliwa i dochodzi do konfliktu jednostka-ogół. Wielu jednak nie zdaje sobie sprawy z powierzchowności własnej duchowości i zyją iluzją wolności, jaką daje im ta ułuda.
Dodano: 2011-05-29 00:03
Nie zapominajmy, że ateizm też jest pewną formą wiary, czy duchowości!
Dziś rzesze ludzi krzyczą: "jestem ateistą/stką!" a tak naprawdę w większości są zwykłymi ignorantami, którzy nigdy niczego w sobie nie rozważali. Nie. To nie ateizm jest zagrożeniem dla ducha ludzkiego, bo on wymaga jednak jakiegoś wysiłku intelektualnego, stawiania sobie jakiś pytań. To agnostycyzm rówoznaczy ze zwykłą obojętnością i otępieniem umysłowym.
“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”
Dodano: 2011-05-29 11:05
Do zagrożeń duchowości dorzućmy jeszcze religijny dogmatyzm. Przyjmowanie wszystkiego bez analizowania, poddawania wątpliwościom, na zasadzie ślepej wiary prowadzi także do zubożenia i otępienia umysłowego.
Ad Sz/SV Dodano: 2011-05-31 18:00
| szarl napisał(a): |
| ... Nie. To nie ateizm jest zagrożeniem dla ducha ludzkiego, bo on wymaga jednak jakiegoś wysiłku intelektualnego, stawiania sobie jakiś pytań. To agnostycyzm rówoznaczny ze zwykłą obojętnością i otępieniem umysłowym. |
Ano właśnie - kiedy taki ignorant używa kalki typu "mroki średniowiecza" to zawsze się pytam, czy ma na myśli Abelarda, Tomasza z Akwinu, Augustyna, Awicennę itd. (casus Hołdys)
| SanguineVenari napisał(a): |
| Do zagrożeń duchowości dorzućmy jeszcze religijny dogmatyzm. Przyjmowanie wszystkiego bez analizowania, poddawania wątpliwościom, na zasadzie ślepej wiary prowadzi także do zubożenia i otępienia umysłowego. |
Tak było zawsze - vide Chrystus kontra faryzeusze, mówi o tym m.in. także świetna w swej ponadczasowości powieść Prusa "Faraon", która w istocie rzeczy jest głębokim studium religii jako formy władzy.
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2011-06-02 18:21
Hm... Mroki średniowiecza? Zawsze wieki średnie kojarzone są z wszechobecną ciemnotą, wiarą w dziwaczne zabobony, zapomina się zaś o prawdziwych perłach( nie wspomnę o większej higienie osobistej 'średniowiecznych ciemniaków'). Może jednak bardziej pasuje określenie "mroki renesansu"? W średniowieczu nikt tak nie parał się czarną magią, nie zagłębiał okultyzmu, nie fascynował się tajemniczością, jak to miało miejsce w odrodzeniu. Poza tym apogeum procederu polowań na czarownice miało miejsce właśnie w renesansie. Z lubością paliła je zarówno inkwizycja, jak i kościoły protestanckie.
Dodano: 2011-06-02 19:43
A skąd przekonanie, że średniowiecze to takie "światłe" wieki? Tomasz z Akwinu, Augustyn... jasne, ale po za tym całe masy zwykłych ludzi, którzy wiedzą o świecie nie grzeszyli. Ale to akurat nie ich wina, bo jak mięli tę wiedzę zdobyć, jeśli jedna książka kosztowała majątek?
To co jest przerażające, to fakt, że przy dzisiejszym, praktycznie nieograniczonym dostępie do wiedzy, ludziom wcale nie chce się po nią sięgać i dalej ciemni są jak tabaka w rogu
Dodano: 2011-06-02 19:45
| LotusEater napisał(a): |
| Ale to akurat nie ich wina, bo jak mięli tę wiedzę zdobyć, jeśli jedna książka kosztowała majątek?
To co jest przerażające, to fakt, że przy dzisiejszym, praktycznie nieograniczonym dostępie do wiedzy, ludziom wcale nie chce się po nią sięgać i dalej ciemni są jak tabaka w rogu |
Nie każdy dysponował umiejętnością czytania.
Dodano: 2011-06-02 19:53
| DonVitteo napisał(a): |
| [quote:ab5d4951ba="LotusEater"] Ale to akurat nie ich wina, bo jak mięli tę wiedzę zdobyć, jeśli jedna książka kosztowała majątek?
To co jest przerażające, to fakt, że przy dzisiejszym, praktycznie nieograniczonym dostępie do wiedzy, ludziom wcale nie chce się po nią sięgać i dalej ciemni są jak tabaka w rogu |
Nie każdy dysponował umiejętnością czytania. [/quote:ab5d4951ba]
Prawda.
Bo to jest zawsze taka piramidka - kilku mądrali na samej górze i reszta - masa anonimowych ludzi, o których nikt nie będzie pamiętał i którzy nawet do końca nie wiedzą co się dzieje na świecie.
Światłe, nie światłe - na pewno zrównoważone Dodano: 2011-06-03 12:48
| LotusEater napisał(a): |
| A skąd przekonanie, że średniowiecze to takie "światłe" wieki? Tomasz z Akwinu, Augustyn... jasne, ale po za tym całe masy zwykłych ludzi, którzy wiedzą o świecie nie grzeszyli. Ale to akurat nie ich wina, bo jak mięli tę wiedzę zdobyć, jeśli jedna książka kosztowała majątek? |
Istotą głębokiej wiedzy jest oprócz niej samej sam proces zdobywania. To trochę jak w miłości - łatwa zdobycz nie daje pełnej satysfakcji...
| LotusEater napisał(a): |
| To co jest przerażające, to fakt, że przy dzisiejszym, praktycznie nieograniczonym dostępie do wiedzy, ludziom wcale nie chce się po nią sięgać i dalej ciemni są jak tabaka w rogu |
Dziękuję za to zdanie - zgadzam się w zupełności. M.in. Mrożek przewidział ten kierunek w swoim opowiadaniu "Wesele w Atomicach": cywilizacja hi tech w rękach duchowych i intelektualnych troglodytów.
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2011-06-03 17:25 Zmieniono: 2011-06-03 17:27
Mrożek pokazał że postęp techniki nie równa się rozwojowi intelektualnemu społeczeństwa. Nie sądzę też, by coś się zmieniło w przyszłości. Ludzie na przestrzeni wieków zachowują się tak samo. Zmieniają się tylko okoliczności i środki. Ludzkość popełnia ciągle te same błędy, nie ma tu mowy o żadnej nauce i mądrości po szkodzie.
Dodano: 2011-06-03 21:58 Zmieniono: 2011-06-03 21:58
| SanguineVenari napisał(a): |
| Ludzie na przestrzeni wieków zachowują się tak samo. Zmieniają się tylko okoliczności i środki. |
A ja z kolei dziękuję za to zdanie! Tzw. Postmodernism killer
Swoją drogą pojęcie ponowoczesności też wiąże się z kryzysem metafizyki i duchowości.
“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”
Dodano: 2011-06-03 22:18 Zmieniono: 2011-06-03 22:19
Ja zaś dziękuję za wyrazy uznania. Swoją drogą obecnie duchowość nie dostarcza przeciętnemu człowiekowi korzyści, wręcz przeciwnie, wystawia go na ośmieszenie w cynicznym społeczeństwie. Wyznawanie jakiś wartości jest odbierane, jako infantylizm. Samo rozmyślanie na temat egzystencji, pojęciu Boga wielu przyprawia o migrenę. Agnostycyzm to wygodna postawa, gdyż wielu ludzi woli ogłosić nieudolność ludzkiego umysłu, nie zajmując się przez chwilę danym problemem. Zamiast powiedzieć 'tak' lub 'nie', łatwiej powiedzieć ' nie wiem' i nie zaprzątać sobie tym głowy w zabieganej rzeczywistości.
THX Dodano: 2011-06-07 16:25
| SanguineVenari napisał(a): |
| ...Agnostycyzm to wygodna postawa, gdyż wielu ludzi woli ogłosić nieudolność ludzkiego umysłu, nie zajmując się przez chwilę danym problemem. Zamiast powiedzieć 'tak' lub 'nie', łatwiej powiedzieć ' nie wiem' i nie zaprzątać sobie tym głowy w zabieganej rzeczywistości. |
No to i ode mnie dzięki :)
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2011-06-10 23:23 Zmieniono: 2011-06-10 23:24
Tośmy sobie nasłodzili :).
Ale teraz musimy się zastanowić co jeszcze, oprócz filozofii i religii, które niewątpliwie przeżywają kryzys, może być atrybutem naszej duchowości.
Dle mnie, jako artysty bądź co bądź, główną rolę stanowi oczywiście sztuka.
Pytanie, czy sztuka może przeżywać kryzys? Czy jeśli przestaje trafiać w tę delikatną jakby metafizyczną strunę(Czysta Forma się kłania), to dalej będzie to sztuka? Czy już tylko nędzna imitacja? Czy jesteśmy w stanie oddzielić ziarna od plew, po rewolucji smaków?
Jesteśmy-mówi mi wewnętrzny głos
“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”
Dodano: 2011-06-11 00:01
| szarl napisał(a): |
| Tośmy sobie nasłodzili :). |
Oj nasłodziliście. Poczekajcie 1000 lat nawet największa tandeta z naszych czasów będzie uważana za dzieło sztuki. Moim zdaniem przezywa, ale to jest tylko moja subiektywna opinia.