Dodano: 2011-05-02 13:41
| black_gothic napisał(a): |
| A jak ksiądz ma pochować nieochczone ? |
Normalnie. Są specjalne obrzędy pogrzebowe dla dzieci które np. urodziły się martwe lub umarły zanim zostały ochrzczone.
Dodano: 2011-05-02 18:17
| LotusEater napisał(a): |
| [quote:95dd89cc34="black_gothic"]A jak ksiądz ma pochować nieochczone ? |
Normalnie. Są specjalne obrzędy pogrzebowe dla dzieci które np. urodziły się martwe lub umarły zanim zostały ochrzczone.
[/quote:95dd89cc34]Pochówek ma wymiar często symboliczny, istnieje dla rodziców by mogli oni upamiętnić swoje potomstwo, któro niestety nie przyszło szczęśliwie na świat. Sam zaś brak chrztu nie powinien rzutować, bo wg Kościoła, wszystkie dzieci, nawet płody idą do nieba.
Dodano: 2011-05-03 18:43
| Cytat: |
| Czy będąc w łonie swojej matki byłaś zlepkiem komórek, embrionem, dzieckiem, zaczątkiem życia? Jak byś nazwała swój stan wtedy? Odnieś to do siebie, zrobi się ciekawej. Zazwyczaj zwolenniczki aborcji tego nie robią, a przecież są ludźmi, a nie ufoludkami.
Tu trzeba podjąć dyskusję od kiedy dziecko w łonie matki uważa się za człowieka. Od drugiego dnia po zapłodnieniu, może po miesiącu, a może w trakcie porodu? Czy może, jak rozwiną się nóżki i raczki? Ale ta dyskusja nic nie wniesie. Bo jeśli ustalimy granicę tego, od kiedy płód nazywa się człowiekiem i będzie to np. w 12 tydzień ciąży, to czym będzie aborcja dla 11 tygodniowego płodu? Może być zabite, bo zabrakło mu 7 dni? Więc albo jest się człowiekiem w momencie poczęcia, albo w momencie narodzin. Tylko problem jest wytłumaczyć wtedy matce, która poroni w 7 miesiącu dziecko i będzie chciała pochówku, że pogrzeb się nie należy, bo to nie był człowiek tylko ... Cholera, no własnie co ? Pasożyt? Intruz? |
Tak, ja od poczęcia nie jestem dzieckiem. Jak byłam w brzuchu u mamy, która już kiedyś poroniła, to tak, to nie byłam od razu dzieckiem, stawałam się i byłam wcześniakiem, żyję, oł jea.
Możecie sobie poczytać w internecie od kiedy płód zaczyna czuć i tak dalej.
To nieistotne. Istotne jest to, czy kobieta chce mieć dziecko czy nie. Przypuszczam, że decyzja zazwyczaj jest szybka. Niby czemu ktoś ma czekać z aborcją do 7 miesiąca. To się wie i czuje, czy nadszedł czas. Jeśli nie nadszedł nie ma co komplikować życia. Aborcja dla kobiety już jest wystarczającą komplikacją, jednak nie będzie konsekwencji na całe życie i jeszcze dalej, czyli dziecka. Nie zawsze matka cieszy się z dziecka, no proszę. Nie zawsze to się czuję, nie każdy jest gotowy.
A mnie możecie i ja mogę nazywać siebie płodem nie dzieckiem. Bo taka jest prawda. Nic nie pamiętam z tamtego okresu, nie mam traumy, bo zwyczajnie jak dziecko w płodzie nic nie pamiętam, nie od razu czułam.
A prawo do pochówku nawet 3-tygodniowego płodu powinno być dla rodzica, jeśli wierzy i daje mu to coś, powinien mieć prawo.
Ja nie wierze, ale moje prochy możecie schować w jakimś ładnym miejscu, żeby pamięć po mnie została, chcę być legendą, hahahahaha, i możecie tam piasek do urenki nawet wsypać, hehe, tylko proszę udawajcie, że jestem bożkiem, to będzie zabawne, bo może jednak jest bóg albo Bóg, a wtedy będę z góry lub z dołu patrzec i śmiac się pod nosem.
Mhehe.
Dodano: 2011-05-03 18:52
Akurat ten motyw z pamięcią i wspomnieniami to kiepsko sobie wybrałaś wg mnie. Dlaczego? Bo wspomnienia najwcześniejsze pochodzą zazwyczaj najwcześniej z okresu jak ktoś miał 2-3 lata (do niedawna psychologowie uważali, że najwcześniejsze wspomnienia są z 5tego roku życia, ale na swoim przykładzie mogę powiedzieć, iż to nieprawda <LOL>
. Zatem: niemowlęctwa też nie pamiętasz, tak samo jak okresu embrionalnego, a mimo to granicę bycia człowiekiem wyznaczasz od porodu. źle dobrałaś argument. A jak ktoś nie chce dziecka, to niech zapobiega ciąży.
Dodano: 2011-05-03 19:34
Och, straszny błąd. Myślałam, że jesteś mądra dziewczyną i wiesz, że to nie jest jedyny mój argument. Nie potrzebuję argumentów. Piszę swoje zdania i myśli i poglądy i patrzę jak myślą ludzie i nie rozumiem ich, bo brak mi wrażliwości i empatii. Za to Twoje posty są suche. Ale Ty wiesz, że dzieci sa od poczęcia i to śmierć dla Twojej moralności. A co Cię obchodzi decyzja kobiety. Ach, moja droga asfaltowa, teraz to ja pytam, Ty pytałaś - Co bys zrobiła gdybyś dowiedziała się, że Twoja dziewczyna lub koleżanka [przypu śćmy, że jesteś les] miała w swoim życiu aborcję?
Hm? Miała aborcję, ale Ci nie powiedziała. Miała aborcje, bo dziecko sprawiło by straszne ubóstwo, pokrzyżowanie planów i tak dalej, więc gdy tylko mogła usunęła.
koniec przyjaźni?
Nie dajesz ludziom prawa doc zegoś takiego, prawda? Bo niby dlaczego?
To śmierć, to śmierć!
Ja zabijam dzieci.
Taaaaak, ja sobie zrobię aborcję, gdy gumka pęknie.
Różnie w życiu bywa.
Dodano: 2011-05-03 19:43
Jeśli jest les i jej dziewczyna miałaby aborcję, to pewnie pomyślałaby:"coś tutej brzydko pierdoli". Kręcicie się w kółko dziewczyny.
“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”
Dodano: 2011-05-04 00:05
Dobra będę brutalnie szczera. Nie, nie jestem les, tylko bi. Sytuacja, którą tutaj przytoczyłaś, jest hipotetyczna (a ja nie lubię gdybać), gdyż:
a. nie mam (i już raczej nie będę mieć, bo przestałam się starać) przyjaciółek (mam tylko znajome - brzmi strasznie dla wielu z Was być może, ale nie każdą nawet miłą bardzo osobę, którą się długo zna, można nazwać przyjacielem czy przyjaciółką, bo tych się ma zazwyczaj niewielu, grunt, żeby mieć dobrych)
b. był sex z kobietami, ale nie doprowadziło to do związków, te były zawsze z mężczyznami, mało która dziewczyna byłaby w stanie znieść mnie na dłuższą metę jak sądzę
c. myślę, że nawet gdyby takowa hipotetyczna (jak ufoludek czy nawet bardziej) osoba o której piszesz istniała, to gdyby faktycznie miała aborcję, niekoniecznie byłaby w stanie o tym komukolwiek mówić, nie wiadomo, czy jeśli miałaby się zwierzać, to czy przyjaciółce, czy psychologowi
d. zawsze jest prawdopodobieństwo, że mogłaby zareagować w chłodny sposób i przejść nad tym do porządku dziennego, nawet nie chcieć lub/i nie musieć o tym rozmawiać
e. teraz gwóźdź programu: nie, nie zakończyłabym takiej znajomości, jednak dałabym do zrozumienia, że być może postąpiłabym inaczej w takiej sytuacji
f. wiem, że to jest niewygodne i nie podoba się wielu osobom tutaj, iż cenię wartości rodzinne i chcę założyć własną rodzinę, może dlatego daję w moich poglądach "fory" nienarodzonym dzieciom na niekorzyść pań. Wg niektórych z Was, tylko dorosła kobieta zgwałcona cierpi, a embrion to tylko zlepek komórek i nie cierpi. Cierpi, nawet bardziej, bo jest bezbronny i zdany na łaskę innych. Poza tym znam osoby w trudnej sytuacji, które jednak urodziły dzieci, raczej nie zmienię mojego toku myślenia.
g. Violante, odnośnie argumentowania: argumentowanie jest dla mnie częścią dyskusji, skoro uważasz siebie za taką dorosłą, obytą osobę, to chyba powinnaś to umieć, prawda? Bo jak w przyszłości na studiach na przykład powiesz "nie muszę argumentować, mówię tak, bo tak mi się podoba", może zrobić się wesoło w towarzystwie, choć niekoniecznie Tobie.
Dodano: 2011-05-04 16:16
| Cytat: |
| a. nie mam (i już raczej nie będę mieć, bo przestałam się starać) przyjaciółek (mam tylko znajome - brzmi strasznie dla wielu z Was być może, ale nie każdą nawet miłą bardzo osobę, którą się długo zna, można nazwać przyjacielem czy przyjaciółką, bo tych się ma zazwyczaj niewielu, grunt, żeby mieć dobrych) |
A co mnie to interesuje?
Ja tam jako dziewczyna, co jest niewrażliwa nie zwracam na to uwagi, za to patrzę na prawa dla ludzi.
| Cytat: |
| b. był sex z kobietami, ale nie doprowadziło to do związków, te były zawsze z mężczyznami, mało która dziewczyna byłaby w stanie znieść mnie na dłuższą metę jak sądzę |
Ja tylko pytalam hipotetycznie, czy gdybyś była les, nie interesuje mnie orientacja ludzi seksualna, bo to nie moja sprawa. Znam trans i les i znam ludzi, którzy takich udają i o tym wszędzie piszą. Mają wszyscy prawo.
Embrion ma lewo.
| Cytat: |
| c. myślę, że nawet gdyby takowa hipotetyczna (jak ufoludek czy nawet bardziej) osoba o której piszesz istniała, to gdyby faktycznie miała aborcję, niekoniecznie byłaby w stanie o tym komukolwiek mówić, nie wiadomo, czy jeśli miałaby się zwierzać, to czy przyjaciółce, czy psychologowi |
Chodzę do psychologa, co to kogo interesuje, ale chodzi o to, że tka niewrażliwa osoba jak ja, jakoś rozmawia z osobą po aborcji normalnie, tamta mówi o tym normalnie, tak jak ja mówię normalnie o moich zaburzeniach afektywnych i innych, nie boli mnie to.
I nie potępiam ludzi i ufoludków za aborcję.
Skoro kobieta po aborcji tak bardzo przeżywa stratę embrionu/dziecka/płodu/'ufoludka', to zrozum, że ona na pewno tego nie chciała - na pewno nie chciała aborcji, ale tak było lepiej dla niej i dla embrionu i dla całego jej świata i zycia, daj jej prawo do decyzji, tak samo jak dajesz sobie prawo do bycia sobą.
| Cytat: |
| d. zawsze jest prawdopodobieństwo, że mogłaby zareagować w chłodny sposób i przejść nad tym do porządku dziennego, nawet nie chcieć lub/i nie musieć o tym rozmawiać |
No właśnie.
| Cytat: |
| e. teraz gwóźdź programu: nie, nie zakończyłabym takiej znajomości, jednak dałabym do zrozumienia, że być może postąpiłabym inaczej w takiej sytuacji |
W końcu konkret. A jakbyś postapiła w takiej sytuacji? Oddałabyś obcej babie swoje geny? Swoją część 'ja'? Oddałabyś to, co miało byc Twoim dzieckiem? I potem bys przychodziła i patrzyła jak ktoś inny chowa Twoje dziecko. Tak też można. Ale istnieje inne wyjście.
Nie wyobrażasz sobie jakie jest obrzydzenie do swojego ciała, gdy nie jesteś gotowa na dziecko? I obrzydzenie do wszystkiego?
| Cytat: |
| f. wiem, że to jest niewygodne i nie podoba się wielu osobom tutaj, iż cenię wartości rodzinne i chcę założyć własną rodzinę, może dlatego daję w moich poglądach "fory" nienarodzonym dzieciom na niekorzyść pań. Wg niektórych z Was, tylko dorosła kobieta zgwałcona cierpi, a embrion to tylko zlepek komórek i nie cierpi. Cierpi, nawet bardziej, bo jest bezbronny i zdany na łaskę innych. Poza tym znam osoby w trudnej sytuacji, które jednak urodziły dzieci, raczej nie zmienię mojego toku myślenia. |
Jakie wartości rodzinne? Co ma aborcja do zakładania rodizny? Jesteś gotowa to zakładaj. Masz warunki, proszę bardzo. Na jaką niekorzyść pań? Znam panów, co podzielają moje zdanie. A zgwałcona kobieta ma cierpieć za embrion? Embrion cierpi bardziej? Embrion jeszcze nie jest. Embrion jest embrion. I koniec. Nie piszę o dorosłych płodach. Embrion?
Ja też znam osoby, które urodziły. Mają wsparcie przyjaciół i rodziny, do tego popalają sobie w kiblach, bo lubią. Same są dziećmi i wszyscy dbają o ich d...py nieodpowiedzialne. Urodzą to dziecko, chwała im. A co dalej? Na prawdę życzę im powodzenia, ja bym nie podołała, bo jestem słaba, niehonorowa, niewrażliwa i nie chcę zgotować piekła.
| Cytat: |
| g. Violante, odnośnie argumentowania: argumentowanie jest dla mnie częścią dyskusji, skoro uważasz siebie za taką dorosłą, obytą osobę, to chyba powinnaś to umieć, prawda? Bo jak w przyszłości na studiach na przykład powiesz "nie muszę argumentować, mówię tak, bo tak mi się podoba", może zrobić się wesoło w towarzystwie, choć niekoniecznie Tobie. |
Studentko, zapewne, uważam się za dorosłą? Ja? Skoro tak piszesz, to pewnie Ty tutaj uważasz się za dorosłą, która znam dobrze zycie i wie, że aborcja w ustach 18-latki w takim wymiarze - czyli, że daję kobietom prawo - jest nic nie warta. Ageizm, ageizm, och.
Powiem tak na studiach może, a może nie. Pośmieją się tacy jak Ty, a ja może z nimi, bo mam luz, choć nerwy, ale trzeba mieć zdrowy dystans. Towarzystwo mnie wyśmieje, a ja przybiję sobie piątkę i dalej będę mierzyć wzrokiem mentora za katedrą z wypisanymi na transparencie w dłoniach : ' NIE MUSZĘ ARGUMENTOWAĆ, WOLNOŚĆ, SWOBODA I DZIEWCZYNA MŁODA '
Oto moich nie-argumentów koniec.
Dodano: 2011-05-04 16:43
Aleś walneła, jak to embrion cierpi bo jest bezbronny i zdany na łaskę innych .
No mało sobie klawiatury nie uszkodziłam.
Matka natura tak to urządziła, że nie zapamiętuje się nic z okresu embrionu, znaczy mózg nie działa.
Bo ja z przeklętych jestem tego świata, Ja bywam dumny i hardy
Dodano: 2011-05-04 19:20
Drogie Panie:
a. Violante, nie ageizm. Jak widzisz, polemizuję zarówno z Tobą, jak i blisko pięćdziesięcioletnią black_gothic, zatem nie o wiek tutaj chodzi. Niewątpliwie, dostarczasz ludziom rozrywki, kwestia tylko, jakiej
b. black_gothic: z jednej strony Twój sposób wypowiedzi irytuje mnie, z drugiej strony Ci w pewnym stopniu współczuję...ale...pewnym osobom z Twojego otoczenia też...z tego, co zdążyłaś napisać o swoim życiu prywatnym mogę domniemywać, iż pewnym osobom z Twego otoczenia również współczuć należy - w tym także facetom, bo być może przeniosłaś na nich swe frustracje, problemy związane z przemocą psychiczną, jakiej doświadczyłaś. Niestety, ale tak to z boku może trochę wyglądać, nie mówię, że tak koniecznie naprawdę było. A embrion jest bezbronny - bo nie może sam decydować. I kolejna nieprzyjemna sprawa - słyszałam o dzieciach kobiet, które wcześniej miały aborcję, nieraz podświadomie wyczuwały one, że kogoś im brakuje, że jest coś, o czym nie wiedzą...nie zawsze były w stanie zaakceptować prawdę...i nie zawsze muszą być w tych kwestiach tak liberalni, jak ich rodzice...
Jest jeszcze jeden wątek: ciekawi mnie, ile osób, także w dzisiejszych czasach, zmarło w wyniku zabiegów aborcyjnych na świecie, o tym się jakoś mało mówi.
Dodano: 2011-05-04 19:43 Zmieniono: 2011-05-04 19:44
A ja współczuję Tobie.
A jak w domu jest przemoc i patologia to myślisz, że dzieciom tez czegoś nie brakuje?
Jak dostarczam komuś rozrywki to nie widzę w tym nic złego.
W ogóle to bardzo ładnie i na temat z tego wybrnęłaś - napisałaś kilka zdań o pierdołach, a przed chwilą taka burza z masą argumentów. Co to mi za argumenty, skoro ja patrzę na prawdę i prawo inaczej.
No, ale tu nie chodzi o wybrnięcie z jakiejś walki i dyskusji. Przynajmniej dla mnie.
Piszemy o aborcji, ja się dziwię, czemu ludzie nie dają ludziom prawa.
Masz takie zdanie to miej. Ja mogę tylko w duchu współczuć takim ludziom.
Masz prawo do nie posiadania argumentów, no przecie o co chodzi. Hehe.
Tyle.
Dodano: 2011-05-04 19:55
Przemoc, patologia...dla kogoś zabijanie ludzi też może być patologią, no chyba, że w obronie własnej czy w obronie kraju...patologia...są osoby, które miały np. problem alkoholizmu czy narkotyków w rodzinie, lecz mimo to wiele osiągnęły...Poza tym, popieram sarkazm nieżyjącego już republikańskiego prezydenta USA: "Wszyscy zwolennicy aborcji ŻYJĄ". W sumie każde z nas mogło kiedyś być takim właśnie potencjalnie odrzuconym embrionem - a jednak każdy z nas żyje.
Kolejna ciekawostka: znam więcej zwolenników aborcji wśród kobiet, niż wśród mężczyzn.
Dodano: 2011-05-04 21:18
Super.
Mnie takie ciekawostki i argumenty nie ruszają, ponieważ myślę o ludziach. Nie o embrionach. Z embrionu może być życie, w przyszłości i to nie są same geny, Twoje podejście do ciąży też to kształtuje, poza tym ja cały czas mówię nie o 7-miesięcznych płodach, a o zalążkach.
Na prawdę nie jestem w stanie pojąć obrony o nie wiadomo co. To podjeżdża mi pod mistycyzm i obcowanie z szamanami.
I to jest dla mnie średniowiecze. A ja dla Ciebie jestem średniowieczem. Żal. Rzeczywiście, kręcisz się w kółko.
I ja w końcu też zacznę, więc schodzę z tej sceny forum pa
Dodano: 2011-05-04 21:52 Zmieniono: 2011-05-04 21:57
| Violanta napisał(a): |
| Super.
Mnie takie ciekawostki i argumenty nie ruszają, ponieważ myślę o ludziach. Nie o embrionach. Z embrionu może być życie, w przyszłości i to nie są same geny, Twoje podejście do ciąży też to kształtuje, poza tym ja cały czas mówię nie o 7-miesięcznych płodach, a o zalążkach. Na prawdę nie jestem w stanie pojąć obrony o nie wiadomo co. To podjeżdża mi pod mistycyzm i obcowanie z szamanami. I to jest dla mnie średniowiecze. A ja dla Ciebie jestem średniowieczem. Żal. Rzeczywiście, kręcisz się w kółko. I ja w końcu też zacznę, więc schodzę z tej sceny forum pa |
Jak miło, że posądzasz mnie o mistycyzm, naprawdę, uznaję za komplement to stwierdzenie, a że dla Ciebie jest ono pejoratywne, to już Twój problem. Tak, mam duchowe potrzeby i możliwe, że jakbyś posłuchała tego, co mówi mój partner, to uznałabyś go za szamana. Cóż, nic nie poradzę na moje dość spore potrzeby duchowe i na to, że w dość specyficzny sposób pojmuję duszę i przyznaję prawo do jej posiadania także zarodkowi. Jednak nikogo nie nazwałam średniowieczem. Cóż, przyzwyczaiłam się już do tego, że czasami straszę ludzi. Trudno. Co do Twojego "myślenia o ludziach": a może jednak myślisz przede wszystkim o sobie...
Dodano: 2011-05-04 22:33
To, co ja myślę o sobie, to jest dla Ciebie nieważne, ważne jest dla mnie. A to,co myślę o Tobie już pisałam. Nie mam zamiaru kłamać w świecie, w którym żyję. Twój facet jest szamanem, okej, straszysz ludzi, to strasz dalej. Ja nie uważam, żebym straszyła, a Ty mi tu wyjeżdżasz z jakimiś przytykami do mojej osoby.
Nie bierz za nadto poważnie tylu rzeczy, bo sama się przestraszysz siebie.
Ja już zostawiam wszystko dla siebie i schodzę. Tylko bez takich mi tu.
Dodano: 2011-05-05 10:40
| Violanta napisał(a): |
| To, co ja myślę o sobie, to jest dla Ciebie nieważne, ważne jest dla mnie. A to,co myślę o Tobie już pisałam. Nie mam zamiaru kłamać w świecie, w którym żyję. Twój facet jest szamanem, okej, straszysz ludzi, to strasz dalej. Ja nie uważam, żebym straszyła, a Ty mi tu wyjeżdżasz z jakimiś przytykami do mojej osoby.
Nie bierz za nadto poważnie tylu rzeczy, bo sama się przestraszysz siebie. Ja już zostawiam wszystko dla siebie i schodzę. Tylko bez takich mi tu. |
Nie no, to Ty bierzesz wszystko zbyt poważnie i nie wyczuwasz ironii, a to zdecydowanie utrudnia życie
ale spoko.
Jak dla mnie, właśnie to myślenie o zarodku: "to coś w moim brzuchu jest tylko moje, to tylko zbiór komórek, mogę z nim zrobić, co zechcę", jest kłamliwe. Bo to już jest człowiek. Usuwając ciążę, blokujemy spontaniczny rozwój sytuacji, z psychospołecznego punktu na to patrząc. Często z powodu założeń, które nie muszą się spełnić ("to będzie dziecko po złym ojcu, będzie takie jak ojciec, nie wyrośnie z niego nic dobrego"). Natomiast hipotetycznie możliwa jest sytuacja, iż ów osobnik, jeśli dać mu prawo do życia, będzie osobą pożyteczną i społecznie pożądaną,nawet może się zdarzyć, że bardzo utalentowaną (tak jest w przypadku mojej siostrzenicy, a jest córką ex-narkomanki, jej babcia się nią zajmuje) a poza tym...jak dorośnie, będzie pracować na czyjąś emeryturę
Dodano: 2011-05-05 16:36
A Ty dalej swoje. Nie chce mi się już produkować, ale najpiękniejsze jest Twoje powtarzanie się i punktowanie i wytykanie.
Dodano: 2011-05-05 19:06
Wkręca mi się piosenka Czesia Niemena :D "Dziwny jest ten świat"...to trochę abstrahując od tematu 
Dodano: 2011-05-06 22:23
Po co komu ten temat tutaj? Wprowadza tylko i wyłącznie zamęt i przykrą atmosferę na forum. Przeciwników aborcji jest wiele, i nie sądzę, by do choć połowy z nich dotarło to, że każda kobieta ma prawo decydować o własnym ciele, a ZWŁASZCZA ta zgwałcona, molestowana etc...
"Lepiej zachłysnąć się miłością, niż nigdy nie nabrać jej w usta..."
Dodano: 2011-05-06 22:33
| Vampiria_Noir napisał(a): |
| Po co komu ten temat tutaj? Wprowadza tylko i wyłącznie zamęt i przykrą atmosferę na forum. Przeciwników aborcji jest wiele, i nie sądzę, by do choć połowy z nich dotarło to, że każda kobieta ma prawo decydować o własnym ciele, a ZWŁASZCZA ta zgwałcona, molestowana etc...
|
A ja twierdze, że się mylisz i nie może decydowac, o czyimś życiu, ty powtórzysz kwestię typu :' to jej ciało, może zrobić, co chce' i dyskusja gotowa.
Dodano: 2011-05-06 22:44
Oczywiście, że dyskusja gotowa. Z tym, że osoba, która chce urodzić - urodzi. Wtrącanie się w życie kobiety, która uważa się za inkubator nie ma sensu. No a temat powinien zacząć się od sprawdzenia, w którym momencie rozwoju płodu kształtuje się układ nerwowy...
"Lepiej zachłysnąć się miłością, niż nigdy nie nabrać jej w usta..."
Dodano: 2011-05-06 23:32
Wy się tu tak z tym wszystkim pierdolicie, macie jakieś argumenty, ideologie, a i tak patrząc na to obiektywnym wzrokiem to po uju to wszystko :-)
Właśnie, śmiać mi się chce, bo swoje planujecie "po ludzku", a i tak natura ma was głęboko w swoim anusie.
Życie to życie, nie rozważa, tylko kalkuluje co się opłaca, co nie.
Chcecie mieć swoje dywagacje - ok, ale natura i tak prędzej czy później upomni się o swoje.
Chodzi mi o to, że natura rządzi się swoimi prawami, nie bierze pod uwagę uczuć i choćbyście się zesrali, to przeznaczenie dopadnie was wszędzie!
Nie bądźcie więc tak pewni, że na pewno pewne życia trzeba ratować, bo tak naprawdę to nie wy o tym decydujecie tylko matka natura.
Wiedzieliście np o takim zjawisku, że 90% ludzi uratowanych ze straszliwych wypadków i tak umiera w ciągu roku, z najróżniejszych, czasem absurdalnych przyczyn?
Tutaj taki przykład, jak powinno się cenić, to co się ma:
...
Dodano: 2011-05-06 23:50 Zmieniono: 2011-05-06 23:51
Naprawdę wierzysz, że natura wysyła w świat nieostrożnych kierowców, aby pozbyli się/dali coś do zrozumienia jednostek/jednostkom? :D I jak to się ma do aborcji?
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2011-05-07 00:12
Naprawdę myśle, że los zdarzeń kieruje wszystko tak, aby układało się w logiczną całość. Nawet jeśli ta całość miałaby być makabryczna.
Natura nie widzi tego w ten sposób, tylko taki, jaki da się przewidzieć.
Każde prawdopodobieństwo da się obliczyć. Tylko wyklucz ludzkie uczucia 