Dodano: 2011-11-02 21:39
Jak dla mnie jednym z mistrzów wiosła jest Buckethead. Dobry gitarzysta nie powinien umieć tylko szybko grać i opanować wszystkie techniki świata, tylko musi mieć własny styl i musi potrafić nagrać dobrego tracka. Szczerze mówiąc to momentami muzyka Kubłogłowego jest trudna w odbiorze ^^
Dodano: 2011-11-05 23:16 Zmieniono: 2011-11-05 23:18
Oho, zdaje się, że udało się uspójnić wątek, fajnie. Zatem proponuję coś co nie odbiega bardzo od Bucketheada, ale jest bardziej w moim stylu. Dziś Francja, tutaj mam swoich faworytów w postaci Stephana Forte (Adagio) i Patricka Rondat:
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2011-11-09 11:33
John McLaughlin (Mahavishnu Orchestra)
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...
Dodano: 2011-11-09 12:39
McLaughlina z kolei trudno nie skojarzyć z Alem di Meolą (i czasem z Paco de Lucią):
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2011-11-09 17:40
Dodano: 2013-10-09 12:58
Niewiele się zmieniło u mnie na topie, ale warto odświeżyć temat:
1) Yngwie Malmsteen - zabrzmi zbyt ogólnikowo, ale za muzyczny całokształt (za sposób bycia już nie)
2) John Petrucci - za umiejętność przekazywania wiedzy i sposób bycia
3) Mark Knopfler - jego muzyka świetnie działa na psychikę i dobrze się przy niej pracuje
4) Jari Mäenpää - za wszechstronność i poczucie humoru
5) Max Cavalera - za umiejętność przekazywania pozytywnej energii
Z polskich raczej dopiero trzecia, czwarta dziesiątka i raczej weterani jak np. Marek Raduli.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Skale, dla ścisłości Dodano: 2013-10-10 17:06
| Yngwie napisał(a): |
| ... Skala frygijska też nie jest jedna. Ta normalna, to zwykła durowa, ale zaczynająca się nie od pierwszego dźwięku a od trzeciego... |
Skala frygijska nie jest durowa, tylko ewidentnie mollowa. Tworzy się ją od trzeciego stopnia korespondującej gamy durowej (np. E phrygian/frygijska to gama C dur grana od E do E tj. e f g a h* c d e )
*w Stanach i Anglii nasze h zapisują jako b
Do not quote - think for yourself
Skale, dla ścisłości Dodano: 2013-10-10 19:34
Hmmm, no właśnie miałem na myśli to, co napisałeś na nawiasie, czyli że to są te same dźwięki co w skali durowej, ale grane od trzeciego. Wiadomo też, że dźwięki skali C-dur, są takie jak a-moll, z tym że a-moll jest grana od szóstego dźwięku skali C-dur.
Ale samej sekwencji: "e f g a h c d e" nie rozkminiłbym jako mollowej (ani durowej), bo sekunda mała występuje tu pomiędzy I a II dźwiękiem (e-f), a w każdej skali mollowej z definicji półton występuje pomiędzy II a III dźwiękiem.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Skale, dla ścisłości Dodano: 2013-10-11 03:02
| Yngwie napisał(a): |
|
...Ale samej sekwencji: "e f g a h c d e" nie rozkminiłbym jako mollowej (ani durowej), bo sekunda mała występuje tu pomiędzy I a II dźwiękiem (e-f), a w każdej skali mollowej z definicji półton występuje pomiędzy II a III dźwiękiem. |
Błąd.Tryb skali wynika nie z tego gdzie jest w niej sekunda mała (nie ma czegoś takiego jak definicja skali molowej wiążąca ją sztywno z położeniem półtonu między II a III stopniem), a z akordu(akordów) które można na niej rozpiąć - z podstawą e w tym przypadku, czyli harmonii, jaką ona asocjuje. Akordy e g h e (Em), e g h d (Em7=G/Ebass) mają ewidentne ciążenie molowe. Jeszcze jeden typowy dla tej skali to -tym razem nie molowy- e f a c (F/Ebass), stosowany m.in. we flamenco i ogóle w muzyce hiszpańskiej.
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2013-10-11 11:43
| Yngwie napisał(a): |
| Niewiele się zmieniło u mnie na topie, ale warto odświeżyć temat:
1) Yngwie Malmsteen - zabrzmi zbyt ogólnikowo, ale za muzyczny całokształt (za sposób bycia już nie) 2) John Petrucci - za umiejętność przekazywania wiedzy i sposób bycia 3) Mark Knopfler - jego muzyka świetnie działa na psychikę i dobrze się przy niej pracuje 4) Jari Mäenpää - za wszechstronność i poczucie humoru 5) Max Cavalera - za umiejętność przekazywania pozytywnej energii Z polskich raczej dopiero trzecia, czwarta dziesiątka i raczej weterani jak np. Marek Raduli. |
To ciekawe gdzie u Ciebie sa tacy Mistrzowie jak Nalepa, Waglewski, Antymos Apostolis, Paco de Lucia, Jimmy Page, Buddy Guy, Eric Clapton, Steve Ray Vaughan, Joe Bonamassa ??
jam cłek wolny lec ślebodny ;)
Dodano: 2013-10-11 15:19
| JancioWodnik napisał(a): |
|
To ciekawe gdzie u Ciebie sa tacy Mistrzowie jak ... Antymos Apostolis ... ?? ![]() |
Lakis - zawsze z przodu.
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2013-10-11 16:55
Jancio - Bonamassę to dopiero od Ciebie znam. Clapton mógłby być u mnie wysoko i w zasadzie tyle. Prawie w ogóle nic nie wiem o bluesie i jazzie. Od kiedy mam gitarę, od razu elektryczną, męczę metal/rock i może trochę klasyki i tylko w domu i amatorsko.
Lupp - knockout :-/ Nie mam wytłumaczenia czemu tak myślałem, tzn. mam swoje, ale ono nie pasuje do ogółu zasad przyjętych w muzyce. Znalazłem ksero "Leksykonu Gitarzysty" R.Chapmana i jest tak jak piszesz, czas wrócić do podstawówki, heh.
Ale zaczynam łapać system i może kiedyś rozłożę sobie na akordy "Glasgow Kiss" Petrucciego, wydaje się łatwe i na pewno zaczyna się od E (durowej) miksolidyjskiej.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Nie nokaut moim celem Dodano: 2013-10-11 20:23 Zmieniono: 2013-10-11 21:23
| Yngwie napisał(a): |
|
Lupp - knockout :-/ Nie mam wytłumaczenia czemu tak myślałem, tzn. mam swoje, ale ono nie pasuje do ogółu zasad przyjętych w muzyce. Znalazłem ksero "Leksykonu Gitarzysty" R.Chapmana i jest tak jak piszesz, czas wrócić do podstawówki, heh. Ale zaczynam łapać system i może kiedyś rozłożę sobie na akordy "Glasgow Kiss" Petrucciego, wydaje się łatwe i na pewno zaczyna się od E (durowej) miksolidyjskiej. |
Tu nie o "glebienie" Ciebie chodzi, jeno o ścisłość.
Praca w systemie modalnym (skalowym) to nie przelewki: dużo w tym matematyki, ale też paradoksalnie prowadzi ona do całkowitego wyzwolenia i nieodwracalnego rozszerzenia horyzontu.
Temat - studnia bez dna, ale nie wyobrażam sobie dzisiejszego muzyka bez świadomości zjawiska. Do roboty! Im szybciej, tym lepiej
Niżej linki do fundamentalnych dzieł - za darmo!
Powodzenia
http://www.dolmetsch.com/pianochords.htm
http://www.scribd.com/doc/28339551/Nicolas-Slonimsky-Thesaurus-of-Scales-and-Melodic-Patterns
http://www.lydianchromaticconcept.com/
P.S.Ciekawostka - Nicolas Slonimsky to wuj naszego poety Antoniego: postać kompletnie odjechana i o fenomenalnych: pamięci muzycznej i słuchu. Warto o nim poczytać.
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2013-10-12 20:14
Dzięki Lupp, kilka Twoich wskazówek na pewno mi się przyda :-) Nie wszystkie i nie tylko z poprzedniego posta, ale od jakiegoś czasu komponuję sobie kilka własnych utworów i zauważam, że nie wszystkie riffy do siebie pasują :-/ Te które nie pasują do siebie bezpośrednio staram się w miarę płynnie połączyć, w czym mogłaby pomóc właśnie znajomość skal modalnych. Nad ogólnym konceptem też pracuję i jednak wolę trzymać się zasad :-)
A z gitarzystów, jak dla mnie wartych uwagi, a chyba jeszcze nie wymienionych dodałbym jazz/rockmana Allana Holdswortha, bo miał spory i czasem bezpośredni wpływ na kilku moich ulubionych.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Trzymam kciuki! Dodano: 2013-10-13 15:48
| Yngwie napisał(a): |
| Dzięki Lupp, kilka Twoich wskazówek na pewno mi się przyda :-) ...Nad ogólnym konceptem też pracuję i jednak wolę trzymać się zasad :-) |
Na zdrowie :-)
A na koniec Messiaen i jego skale o ograniczonej liczbie transpozycji. Nie powiem, że na deser bo to już Olimp, ale warto przynajmniej wiedzieć, ... że istnieje
http://www.musicteachers.co.uk/resources/messstudy.pdf
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2013-10-14 18:24
...jeśli mowa o gitarzyst(k)ach, to aż się prosi rozluźnić atmosferę :D
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Bomba ... Dodano: 2013-10-14 18:45 Zmieniono: 2013-10-14 18:46
| minawi napisał(a): |
| ...jeśli mowa o gitarzyst(k)ach, to aż się prosi rozluźnić atmosferę :D |
Atmosfera jest luźna, choć równocześnie oświatowo-robocza
, ale dzięki za link - z trudnością utrzymałem w zębach kotlecik popołudniowy :)
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2013-10-14 20:37 Zmieniono: 2013-10-14 20:42
| Yngwie napisał(a): |
| Jancio - Bonamassę to dopiero od Ciebie znam. Clapton mógłby być u mnie wysoko i w zasadzie tyle. Prawie w ogóle nic nie wiem o bluesie i jazzie. Od kiedy mam gitarę, od razu elektryczną, męczę metal/rock i może trochę klasyki i tylko w domu i amatorsko. |
No to drogi kolego jeszcze wiela do osłuchania u Ciebie
Jak to powiedział pewien ktoś (nie pamiętam kto): "Gitarzysta powinien znać wszystkie style, zagrać wszystko ale tworzyć własne rzeczy tylko w swoim stylu".
Jeden z moich znajomków gitarzystów miał teorię, że należy zacząć granie od gitary akustycznej, potem klasycznej a na końcu wziąć do ręki elektryczną.
Jest niezły więc chyba wie w czym rzecz
jam cłek wolny lec ślebodny ;)
Dodano: 2013-10-15 00:00
Ten Twój znajomy pewnie zaczynał na ogniskach, jak większość :-) Mi właśnie najmniej pasi akustyczna, swojego elektryka dostałem od rodziny i nie zamierzam na nic zmieniać
Cóż, brzdąkanie na gitarze to nie jest jakiś życiowy priorytet. Fajnie zająć czymś łapy w tzw. wolnych chwilach, ale nawet uwertura "Moc Futrzaka" słabo mi idzie :-/ Póki co jestem zawalony innymi papierami, żeby się zabrać jeszcze za nuty :-/
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
No to jeszcze małe PS z Japonii Dodano: 2013-10-15 21:52 Zmieniono: 2013-10-15 21:53
Chciałbym polecić niezwykłego gitarzystę - Takayuki Kato, z którym zresztą mialem przyjemność koncertować w Japonii, akurat w większym składzie. Jest to jeden z najbardziej bezkompromisowych muzyków, jakich znam - znakomity technicznie, bardzo twórczo stosuje elektronikę (i nie tylko) jak widać na tym wideo
/uwaga jest też na YT inny gość, młodszy, o tym samym nazwisku - jego nie polecam/
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2014-02-25 16:52
Wreszcie jakiś rodzimy rodzyn w optymistycznym prog-power/heavy. 13/14 lat, załapał się nawet do Must Be the Music, ale na szczęście przegrał, lovemusic, mam nadzieję, że system go nie zje.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2015-05-28 15:41
Hmm, co do gitarzystów musiałbym mocno pomyśleć, ale myślę że małą toplistę uda mi się spisać. Kolejność w sumie dowolna:
- Brian May - magik gitary, nie grający szybko ale niesamowicie uczuciowo, z ogromną wiedzą w zakresie teorii muzyki co słychać w jego grze (wykorzystywanie niestandardowych skal muzycznych), mistrz obsługi efektu delay, tape echo oraz kilku innych, bez solówek Maya numery Queen nie miałyby tego charakterystycznego klimatu.
- duet Schenker/Jabs - "Wind of Change" pewnie kojarzymy wszyscy z dziecinnych (i nie tylko) lat. Ale Scorpions to także kawał zaj***go hard rocka/heavy metalu - zależnie od epoki - opartego, obok specyficznego wokalu Klausa Meine - o współpracę dwóch genialnych gitarzystów, wymienionych powyżej.
- Kirk Hammet - wprawdzie nie raz i nie dwa słyszałem że jest technicznie średni, natomiast - na moje ucho - jego solówki gitarowe mają początek, rozwinięcie i zakończenie, przez co stanowią za każdym razem swego rodzaju utwór w utworze, dopełnienie rytmicznych riffów gitarowych.
- Dimebag Darrel - kunszt i pomysłowość tego pana chyba nie wymagają komentarza. Człowiek który potrafił każdą emocję oddać za pomocą gitary. Szkoda, że tak szybko go zabrakło. Najbardziej podoba mi się to, co robił na pierwszych płytkach Pantery.
- Chuck Schuldiner - również zszedł z tego świata za wcześnie. Ojciec death metalu i człowiek, który był jednym z prekursorów "przemyślanego" death metalu, spec od finezyjnych solówek i połamanych riffów.
- duet Tipton/Downing - takich trzech jak tych dwóch w Judas Priest ciężko szukać. Autorzy heavy-metalowych standardów na dwie gitary, coverowani przez większość późniejszych wykonawców.
- Joe Satriani - wystarczy posłuchać paru numerów tego pana, żeby wiedzieć dlaczego tu się znalazł. Nauczyciel Hammeta i multiinstrumentalista przy okazji. Polecam każdemu.
"It's not easy being green..."
Dodano: 2015-06-15 11:54
| Qermit napisał(a): |
| - Brian May - magik gitary, nie grający szybko ale niesamowicie uczuciowo, z ogromną wiedzą w zakresie teorii muzyki co słychać w jego grze (wykorzystywanie niestandardowych skal muzycznych), mistrz obsługi efektu delay, tape echo oraz kilku innych, bez solówek Maya numery Queen nie miałyby tego charakterystycznego klimatu. |
Poza tym z braku kasy skonstruował sobie z tatą "amatorską" gitarę o unikatowym brzmieniu :-) Ulubiony gitarzysta Soqa (mój znajomy :-) ).
od czasu do czasu warto wrócić do źródła