Dodano: 2010-08-11 11:08 Zmieniono: 2010-08-11 11:11
Andy McKee, John Fruscinate, Rory Gallagher, Jeff Buckley (za 'Hallelujah').
Jeśli chodzi o basistę - kumpel z liceum, łoi ostro 6-strunowe cudeńko.
Ale i tak moim faworytem i No. 1 wśród gitarzystów jest ten chłopczyk! :D
"[...]prawdziwa droga do serca mężczyzny to sześć cali stali pomiędzy jego żebrami. Czasami cztery cale wykonają zadanie, ale żeby mieć całkowitą pewność, wolę mieć sześć. Zabawne, jak falliczne przedmioty są tym bardziej użyteczne, im są większe."
Dodano: 2010-08-11 11:13
Andy McKee to normalnie objawienie. Koleś naprawde wyśmienicie operuje gitarą akustyczna i klasyczną ! Nie tak dawno kolega zapuścił mi materiał z jego poprzedneij płyty i powiem szczerze, że nie sądziłem, że jeszcze jakiś samodzielny gitarzysta zrobi na mnie wrażenie :)
.
Dodano: 2010-08-11 11:20
| Mandraghora napisał(a): |
| Ale i tak moim faworytem i No. 1 wśród gitarzystów jest ten chłopczyk! :D
|
:)
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2010-08-11 11:20
Ha, a ta jego hybryda, na której gra chociażby "Into the Ocean" czy "Gates of Gnomeria"! :D
"[...]prawdziwa droga do serca mężczyzny to sześć cali stali pomiędzy jego żebrami. Czasami cztery cale wykonają zadanie, ale żeby mieć całkowitą pewność, wolę mieć sześć. Zabawne, jak falliczne przedmioty są tym bardziej użyteczne, im są większe."
Dodano: 2010-08-13 08:28 Zmieniono: 2010-08-13 09:14
-Mark Knopfler (Dire Straits), dla mnie, absolutny numer 1. On nie porusza strun, on porusza moje najczulsze zmysły. Jego gra w połączeniu z jego śpiewem, to dla mnie definicja subtelności i piękna w muzyce.
Jako przykład, polecam wykonanie "Brothers In Arms" z 1988 roku na koncercie poświęconemu 70-tym urodzinom Nelsona Mandeli (Wembley). Ciekawe, czy "mroczna", nie pozbawiona empatii młodzież, zauważy i zrozumie co mam na myśli...
-Ritchie Blackmore (Deep Purple, Rainbow), Tony Iommi (Black Sabbath), Pete Townshend (The Who). Wirtuozi, legendy, jedni z największych gitarzystów którzy stąpali i stąpają po naszej planecie.
Mógłbym o tych gitarzystach powiedzieć podobnie jak o Knopflerze, jednak oni byli częścią największych zespołów, otaczając się muzykami, z których każdy dysponował najwyższymi umiejętnościami. Natomiast Dire Straits to Knopfler, a reszta zespołu -używając żargonu piłkarskiego- to koszulki. Nie miał wokół siebie wirtuozów, a rzemieślników. Wyniósł jednak Dire Straits na absolutne muzyczne szczyty.
-Michael Schenker (ex UFO), Vinnie More (UFO). Po tym, jak drogę którą miał podążać Hard Rock wyznaczyły ww. legendy, oni z niej nie zboczyli, dokładając jeszcze pierwiastek własnej wirtuozerii (patrz twórczość UFO).
-Steve Morse (Deep Purple). Godny następca "człowieka w czerni".
-Andrzej Nowak (TSA). Rewelacyjny gitarzysta i ciekawa osobowość. Wspólnie z Markiem Piekarczykiem tworzą na scenie świetny duet.
-Dave Murray i Adrian Smith (Iron Maiden), cóż, nie mógłbym ich nie wymienić
Dlaczego nie Janick Gers? Bo jego największym błędem jest trwanie w Iron Maiden. Niestety, gitarzysta o takich umiejętnościach, w Iron Maiden będzie tylko tym trzecim. Szkoda. Trzy wiosła to trochę za dużo, a w innej kapeli mógłby być postacią wiodącą, pokazując pełnię swoich umiejętności.
To chyba, jak dla mnie, ci najważniejsi. Jak mi się jeszcze któryś przypomni to go dopiszę.
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...
Dodano: 2010-08-13 08:50
Ja od siebie dodam nieżyjacego juz gitarzystę Savatage - Crissa Olivę. Facet miał niesamowitą inwencje i świetny feeling. Wystarczy posłuchać sobie albumu 'Edge of Thorns" nagranego tuż przed tragiczna śmiercią muzyka ... jeśli chodzi o solówki to mistrzostwo, którego próżno szukac wśród rzemieślniczej współczesności
.
Dodano: 2010-08-13 09:04
| Harlequin napisał(a): |
| jeśli chodzi o solówki to mistrzostwo, którego próżno szukac wśród rzemieślniczej współczesności |
Alex Skolnick :)
Dodano: 2010-08-13 09:12
Owszem, wymieniłem Skolnicka na pierwszej stronie tego tematu i nadal uważam ,że to jeden z najlepszych i najbardziej kreatywnych gitarzystów w historii. A mówiac o współczesnosci miałem raczej na mysli tych wszystkich powermetalowych popierdalaczy, którzy technike maja w paluszku, a słowa "emocja" i "pomysł" są im obce :)
.
Dodano: 2010-08-13 09:40 Zmieniono: 2010-08-13 09:53
Jak dla mnie, wywoływane emocje są ważniejsze nawet od samej maestrii muzyków (Cudownie jest, jak emocje wywołuje ich wirtuozeria. Nie zawsze jednak tak bywa.)
Podam taki przykład. Na dwóch pierwszych albumach UFO "I" (1970) i "II Flying" (1971) gitarzystą jest niejaki Mick Bolton. Nawet taki amator jak ja wyczuje (w porównaniu do albumu kolejnego "Phenomenon", gdzie gitarzystą jest już M. Schenker), że temu panu, nawet do bycia rzemieślnikiem, nieco brakuje. Jednak jego gra, nieczysta i nieco specyficzne, brudne brzmienie gitary, w połączeniu z wszechobecnym basem Pete'a Waya sprawiają, że tych płyt chce się słuchać. Czuć klimat lat 70-tych. Tak, takie granie wywołuje we mnie pozytywne emocje.
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...
Tommy Bolin Dodano: 2010-08-13 11:33
To, co wyprawia na "Spectrum" Billy Cobhama
- posłuchajcie tylko tego sola w Ouadrant, którym o lata świetlne wyprzedził epokę - zaczyna się od 1'43" <br>
Krótko żył (grał m.in. w Deep Purple).
Tu składanka o nim.
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2010-08-13 11:46
No to napisałem :)) a w poscie Luppa był właśnie Tommy Bolin :)) myślałem ze o niego pytasz :)
.
Tommy Bolin po raz drugi Dodano: 2010-08-13 11:47
Otóż to :)
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2010-08-13 12:17 Zmieniono: 2010-08-13 12:22
Gra Tommy'ego Bolina na "Come Taste The Band" mnie nie porwała. Album niezły, lecz są w dorobku grupy albumy lepsze, nie mówiąc o wybitnych.
Co do Billy'ego Cobhama. Powiem szczerze, że dokonań nie znam albo nie kojarzę (nazwisko, owszem, jest mi znane). Z chęcią się jednak z nimi zapoznam co, być może, pozwoli mi spojrzeć na grę Bolina z innej perspektywy.
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...
Gitarzyści Dodano: 2010-08-13 19:01
Jak dla mnie too.. chyba wsystkim wam znany Alexi Laiho. Myślę że zasłużył na miano jednego z najlepszych gitarzystów na Ziemii. Nie mam pojęcia jak można sklejać nutki w taką prędkość. Jest jeszcze znany Daron Malakian z SOAD'u za swoją ekspresję na scenie, jak grał w dziwnych pozycjach i w ogóle, ogóle XDDDDD Poza tym Dimebag Darell za swoje solówki. Chyba szyscy.
Wszyscy jesteśmy pojebani, ale niektórzy bardziej.
Dodano: 2010-09-17 12:37 Zmieniono: 2010-09-17 12:39
Polecam kolejnego gitarzystę, którego warto znać, choćby dlatego, że wygrał plebiscyt Guitar Idol w 2009.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2010-09-18 10:51
Trey z MA i Karl Sanders z Nile.
Alleluja i do przodu.
Dodano: 2010-09-18 12:09
Kurt Cobain- Nirvana
Adam Darski- Behemoth
Carlos Santana
Jimi Hendrix
I wielu innych
Jestem inny bo myślę,wierzę w siebie i słucham siebie, inni ludzię nie myślą i wolą słuchac innych
Dodano: 2010-09-18 14:17
| Yngwie napisał(a): |
| Polecam kolejnego gitarzystę, którego warto znać, choćby dlatego, że wygrał plebiscyt Guitar Idol w 2009.
|
Muszę przyznać że pan zrobił na mnie wrażenie. Jest świetny technicznie i do tego super brzmi.
Jeśli walczysz masz szansę przegrać, lecz jeśli nie walczysz nie masz szans wygrać.
Dodano: 2010-09-22 01:16 Zmieniono: 2010-09-22 01:27
Nic dodać nic ująć. Facet ma talent i ciekawą technikę.
Jeśli walczysz masz szansę przegrać, lecz jeśli nie walczysz nie masz szans wygrać.
Dodano: 2011-01-31 20:13
Wrzucam kolejnego fajnego gitarzystę z kręgu aspirujących do miana Guitar Idol. Muris Varajic, Bośniak, co zresztą słychać po orientalnym brzmieniu, a bardziej technicznie rzecz ujmując po częstym korzystaniu ze skali frygijskiej, charakterystycznej właśnie dla tego kraju.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2011-01-31 20:34
a czy skalami frygijskimi nie czaruje właśnie niejaki Marty Friedman ;> ?
.
Dodano: 2011-01-31 21:41 Zmieniono: 2011-01-31 22:13
| Harlequin napisał(a): |
| a czy skalami frygijskimi nie czaruje właśnie niejaki Marty Friedman ;> ? |
A pewnie i czaruje, ale nigdy się pod tym kątem nie dopatrywałem. "Zmusiłeś" mnie do przejrzenia Youtube'a i nawet "frygijskiego" Malmsteena znalazłem, hehe.
Z tym, że po nich nie poznałem, że akurat takich użyli, na szczęście było podpisane
.
A tą orientalną skalę u Varajica słychać, również po sposobie artykulacji, akcentowania konkretnych dźwięków i używania triol.
Skala frygijska też nie jest jedna. Ta normalna, to zwykła durowa, ale zaczynająca się nie od pierwszego dźwięku a od trzeciego.
Jak sobie jeszcze raz przesłuchałem ten kawałek Varajica, to mógłbym powiedzieć (jeśli się nie mylę), że na początku zagrał w e-molowej harmonicznej a od 20 sekundy przeszedł na A-frygijską, a ta nieorientalna część to nie wiem z czego korzystał.
O, jeszcze mogę edytować. A skoro tak to dorzucę kolejnego Bośniaka używającego tych samych skal, z tym że w power metalu i wychodzi mu to świetnie. Emir Hot.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2011-08-31 21:58
Zapuściłem się dziś do Brazylii i odkopałem Kiko Loureiro solo i Oziela Zinho. Nic odkrywczego, ale fajne, coś jak MacAlpine czy Gilbert z prostszych i weselszych numerów o równym metrum z prostym podkładem sekcji rytmicznej. Zinho gra prawie tylko tak.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2011-09-02 17:43
Tripple Post Hammerblow! - niech mi moderatorzy wybaczą, że nikt tu nie podejmuje tematu gitarzystów. Kontynuując wątek kolejni heavy/powermetalowcy - tym razem z Japonii. W kraju, do którego bez przerwy docierają bonus tracki albo japanese editiony kilku ciekawych też się znajdzie. Polecam Syu, Gentaro i Norufumi Shimę (gitarzystę dość znanego Concerto Moon).
od czasu do czasu warto wrócić do źródła