Dodano: 2012-12-21 11:49
Nie no bez przesady, coś tam o śmierci trzeba wiedzieć, żeby się dobrze na nią przygotować i nie sprawiać problemów emocjonalnych rodzinie i bliskim.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2012-12-21 11:57
Jak najbardziej masz rscje. Lecz jak to w zyciu bywa
teoria z praktyka w parze nie idzie niestety.
Lecz co by niebylo to smierc z godnoscia przyjac trzeba.
Ludzie byli dawniej bliżsi sobie. Musieli. Broń nie niosła daleko.
Dodano: 2012-12-21 12:07 Zmieniono: 2012-12-21 12:12
| Yngwie napisał(a): |
| No więc co po śmierci?
[quote:bb6d9fb531="saurus"]Dokladnie po co nam smierc? |
Tu się chyba przejęzyczyłeś
ale z tym się zgadzam:
| saurus napisał(a): |
|
Lecz co by niebylo to smierc z godnoscia przyjac trzeba. |
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2012-12-21 12:17
Grunt by fajnie sie zylo i by ludzie milo wspominali nas.
A i tak uwarzam ze 21wiek sprawia ze czlowiek nie umiera
tylko jego cialo choc i tez nie dokonca.
Ludzie byli dawniej bliżsi sobie. Musieli. Broń nie niosła daleko.
Dodano: 2012-12-21 17:39 Zmieniono: 2012-12-21 17:39
| bibunia napisał(a): |
| [quote:7ad7b80f7d="Masterdeath"]Po śmierci znajdę się na wyspie kobiet gdzie będą tylko i wyłącznie kobiety , syrenki i te sprawy...
(vide anime One Piece wyspa kobiet an której rządzi Boa Hancock) |
[/quote:7ad7b80f7d]
Nie inaczej powinno być
Czyli Valhalla
jam cłek wolny lec ślebodny ;)
Dodano: 2012-12-21 17:47
Chwala dla Nordyckich Bogow. Miejsce dla wojownikow
Ludzie byli dawniej bliżsi sobie. Musieli. Broń nie niosła daleko.
Dodano: 2012-12-21 17:51
| saurus napisał(a): |
| Grunt by fajnie sie zylo i by ludzie milo wspominali nas.
A i tak uwarzam ze 21wiek sprawia ze czlowiek nie umiera tylko jego cialo choc i tez nie dokonca. |
Raczej na odwrót, jedynie ciało istnieje.
Faktycznie, prawda o życiu *po prostu* nas zadowalającym, niezależnie od tego w jaki sposób, wydaje się jedynym wyższym sensem. Jedynie, że ja nie potrafię i nie chcę myśleć o tym, jak i czy mnie zapamiętają.
Dodano: 2012-12-21 17:58
Patrzac przez pryzmat ubieglych wiekow.
To w 21 wieku osoby ktore juz nie zyja sa
zapamientywani np taki Quarthon z Bathorego po jego
smierci wiecej sie mowi o nim jak i o Bathorym niz za jego zycia.
Ludzie byli dawniej bliżsi sobie. Musieli. Broń nie niosła daleko.
Dodano: 2012-12-21 19:04
Tyle, iż wątpię aby pana Frosberga w obecnym stanie obchodziło, co o nim mówią. Oczywiście, mogę się mylić, niemniej zdaje mi się strasznie naiwnym zabiegać o czyjeś względy w takiej formie. Ergo, cudza opinia, choćby i całego globu, nie wydaje mi się miarodajna w jakikolwiek sposób. Oczywiście, jeśli ktoś świadomie *chce* takiej sławy, nie widzę najmniejszego problemu. Do What Thou Wilt.
Dodano: 2012-12-28 22:55 Zmieniono: 2012-12-28 23:13
| Masterdeath napisał(a): |
| Po śmierci znajdę się na wyspie kobiet gdzie będą tylko i wyłącznie kobiety , syrenki i te sprawy...
(vide anime One Piece wyspa kobiet an której rządzi Boa Hancock) |
I obyś się wtedy zamienił w geja :-)
Dodano: 2012-12-29 15:54
| saurus napisał(a): |
| Patrzac przez pryzmat ubieglych wiekow.
To w 21 wieku osoby ktore juz nie zyja sa zapamientywani np taki Quarthon z Bathorego po jego smierci wiecej sie mowi o nim jak i o Bathorym niz za jego zycia. |
To smutne moim zdaniem,ze aby czasem zostac slawnym,lub wyslawionym to trzeba umrzeć...
To troche takie Non omnis moriar.
Dodano: 2012-12-29 16:13
To jest bardzo smutne i przygnębiające. Ale jedno jest pewne są ludzie którzy za życia pamiętali o osobach a jeszcze bardziej pamiętają po ich śmierci. Nie musi być nas wielu może i nawet dobrze że nie ma nas wielu którzy pamiętają o QUARTHONIE przynajmniej jest to szczere.
Ludzie byli dawniej bliżsi sobie. Musieli. Broń nie niosła daleko.
Dodano: 2012-12-29 21:24
| amaranth4ever napisał(a): |
| [quote:1167c220cd="saurus"]Patrzac przez pryzmat ubieglych wiekow.
To w 21 wieku osoby ktore juz nie zyja sa zapamientywani np taki Quarthon z Bathorego po jego smierci wiecej sie mowi o nim jak i o Bathorym niz za jego zycia. |
To smutne moim zdaniem,ze aby czasem zostac slawnym,lub wyslawionym to trzeba umrzeć...
To troche takie Non omnis moriar.[/quote:1167c220cd]
Istotą człowieka jest smutek i żałość. Cały nasz potencjał jest przez nas tak bardzo gwałcony, iż zostaje tylko podnieść szaleńczy krzyk ku gwiazdom.
Dodano: 2012-12-29 21:46
Bardziej pasował by wściekły plugawy opętany krzyk ku gwiazda. Choć należymy do gatunku ludzi to mimo wszystko jesteśmy zwierzętami. Osoby o wysokiej kontroli własnego umysłu. Mogą nieposiadac ludzkich odruchów. Człowiek w razie potrzeby może zmienić się w bestię. Wszystko zależy od psychiki.
Ludzie byli dawniej bliżsi sobie. Musieli. Broń nie niosła daleko.
Dodano: 2013-09-12 00:32
Mi wydaje się że życie po śmierci istnieje, ale to zależy tylko od nas samych czy to w wierzymy czy nie.
Ja wierzę życie po śmierci ale nie wiem jakie one może być bo jeszcze nie umarłem.
Wszystkie religie monoteistyczne tak naprawdę wierzą w jednego boga pod różnymi imionami.
Każdy z nas ma duszę a po śmierci wędruje tam gdzie są nasze pragnienia.
Życie jest wyjątkową grą RPG - żyjesz żeby się rozwijać i przetrwać!
Dodano: 2013-09-12 13:23
Czyli sami kreujemy to co jest po śmierci?
I czy jest taka możliwość nie wiedzy na temat "życia doczesnego", skoro dusza wędruje tam gdzie są nasze pragnienia?
Dodano: 2013-09-12 18:20
| LordLard napisał(a): |
| Każdy z nas ma duszę a po śmierci wędruje tam gdzie są nasze pragnienia. |
W takim razie Walhalla już na mnie czeka
Noc jest ciemna i pełna strachów.
Dodano: 2013-09-13 13:21
Myślę podobnie jak LordLard i tak jak Szmytu preferuję Walhallę
Chciałbym, żeby jakaś fajna Walkyria przeprowadziła mnie na drugą stronę mówiąc, że dzielnie walczyłeś, ale już jesteś stary i zmęczony, więc zamykamy oczka i idziemy spać, ja za jakiś czas też tam będę
Co do ciała to przekonuje mnie raczej punkt widzenia współczesnej medycyny, czyli po prostu ustaną podstawowe funkcje życiowe i już co najwyżej o życiu żerujących drobnoustrojów w ciele może być mowa, a co do duszy to właściwie zgadzam się z tym o co zapytał Mannelich, czyli że kreujemy swoje własne życie w trakcie jego trwania i po śmierci część zostanie uwieczniona np. na papierze i w umysłach osób, które jeszcze żyją i od tego zależy jak zostaniemy zapamiętani, przynajmniej do czasu, kiedy najbliżsi też nie odejdą.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Co będzie po ..........? Dodano: 2013-12-05 01:44
Jedno jest pewne. Po śmierci na 100 % jest wieczny spokój.
Dodano: 2013-12-05 08:57
Raczej wieczna impreza :)
Wreszcie zapier... do roboty nie trzeba będzie 
jam cłek wolny lec ślebodny ;)
Co będzie po ..........? Dodano: 2013-12-05 09:54
| dertana napisał(a): |
| Jedno jest pewne. Po śmierci na 100 % jest wieczny spokój. |
Albo wieczny zapier....
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2013-12-05 12:23
Zabrzmi tendencyjnie, ale wolałbym spokój, szacun, wzajemne zrozumienie, dobrą pamięć, pielęgnację myśli, a może i nawet ciała do pewnego stopnia, jeśli się rozwiniemy może kiedyś w dobrym kierunku, heh. Może kiedyś...
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2013-12-05 12:42
http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-2503370/Quantum-physics-proves-IS-afterlife-claims-scientist.html
Tybetańska Księga Umarłych - wszystko na temat procesu umierania w praktyce,nie w teorii.
Tybetańska Księga Życia i Umierania - Sogjal Rinpocze
O śmierci i odrodzeniu, czyli jak umrzeć bez lęku - Lama Ole Nydahl
ŚMIERĆ, STAN POŚREDNI I ODRODZENIE W BUDDYZMIE TYBETAŃSKIM
Autor: Jeffrey Hopkins, Lati Rinpocze
"Psychoanaliza dostarcza komentarza do problemu pokrewieństwa snu z orgazmem,
wiążąc je z wyobrażeniem umierania.
Osoby cierpiące na bezsenność oraz osoby niezdolne do osiągania orgazmu często
odkrywają w trakcie analizy, że niemożność zaśnięcia
lub niemożność stopienia się z ukochaną osobą w erotycznym zespoleniu
bierze się ze strachu przed utratą poczucia , ja".
Ciekawe, że we Francji orgazm nazywany jest la petite mort, "mała śmierć".
W greckiej mitologii sen i śmierć to bracia: Morfeusz i Tanatos.
By pozwolić sobie zasnąć, trzeba zrezygnować z osobistego "ja" i rozpuścić się w pierwotnej jedności
ze światem albo z matką (czy też macicą).
Osoby mające problemy z zasypianiem doświadczają utraty ,
ja" jako straty,niejako wzbogacenia.
To samo dotyczy osób, które nie potrafią osiągnąć orgazmu.
Mówił o tym również profesor Taylor. Gotowość utraty poczucia "ja",
pozwalająca nam zapaść w sen lub zespolić się z kimś w orgazmie,
pozwala nam także nie bać się śmierci.
Można powiedzieć, że sen i orgazm to wysublimowane formy umierania.
Joyce McDougall
Pisma buddyzmu tybetańskiego powiadają, że przebłysku przejrzystego światła
doświadcza się przy różnych okazjach – przy kichaniu, omdleniu, umieraniu,
podczas stosunku seksualnego oraz snu.
Nasze poczucie "ja" albo ego jest zwykle bardzo silne, mamy tendencję do postrzegania świata
z tej subiektywnej perspektywy.
Ale przy wymienionych tu okazjach owo silne poczucie, ja" ulega rozluźnieniu.
Dalajlama
Czy istnieje związek – dociekała Joyce McDougall –pomiędzy trudnością w odpuszczeniu , ja
w stanie pełnego czuwania a niechęcią czy niezdolnością do rozpuszczenia obrazu swojego ciała fizycznego i przyzwolenia na pojawienie się bardziej duchowego obrazu ciała?
Czy chwytanie się obrazu ciała fizycznego może utrudnić odpuszczanie ego?
– Sądzę, że istnieje tu jakieś powiązanie, ponieważ nasze poczucie "ja"
bardzo silnie łączy się z bytem cielesnym.
Właściwie mówimy o dwojakim poczuciu "ja": zwykłym i subtelnym.
Zwykłe poczucie, ja" zasadza się na naszej fizyczności.
Ale gdy doświadczamy subtelnego "ja", ciało fizyczne przestaje być ważne i lęk przed utratą, ja" zanika.
Joan Halifax zauważyła, że istnienie różnych stanów implikuje jakieś przejściowe fazy pomiędzy nimi:
– Wszystkie te stany wymagają chwilowego zawieszenia zwykłej świadomości, a zatem coś jak gdyby umiera. Czy odbywa się to na poziomie fizycznym czy subtelnym, zawsze pojawia się przerwa, szczelina, poza którą ciągłość się rekonstytuuje. Czy prawdą jest, że jednym z aspektów praktyki jest utrzymanie ciągłości umysłu wykraczającej poza poziom fizyczny czy nawet subtelny –a więc na poziomie ostatecznym? Utrzymanie ciągłości czegoś, co jest niczym?
Wszyscy uśmialiśmy się nad jej wysiłkami sformułowania tej myśli.
– W naszym języku nie ma na to odpowiednich określeń! – stwierdziła w końcu.
– W pewnych stanach medytacyjnych – odparł Dalaj Lama – ma się po prostu poczucie pustki, a wówczas nie ma nawet subtelnego odczucia , ja". Chociaż nie odczuwa się , ja", nie znaczy to, że nie ma wtedy żadnego "ja". Tybetański termin na określenie świadomości to sziepa (tyb. Szes Po), co dosłownie znaczy"wiedza" lub "świadomość czegoś". Oznacza to zdawanie sobie sprawy z czegoś – i to definiuje świadomość na zwykłym poziomie. Jednak na poziomie subtelnym może nie być żadnego punktu zaczepienia dla świadomości. Jest to stan analogiczny do paradoksalnego "myślenia bez myśli". To pojęciowy stan bycia świadomym, wolny od pewnego rodzaju myśli lub pewnych poziomów myślenia. "Bez myśli" nie oznacza jednak całkowitego braku myśli."
Sen,Śnienie,Umieranie-fragment
Dodano: 2013-12-05 12:44
Narodziny życie i śmierć - Czogjal Namkhai Norbu
Umysł poza śmiercią - Dzogczen Ponlop
Dodano: 2013-12-05 14:12
Tybetańską Księgę Umarłych nawet przeczytałem kiedyś i nic z niej nie pamiętam. Na pewno mądra książka, ale daleko nam do tej kultury.
Wiem natomiast, że myśląc o swoich dziadkach mam zawsze dobre skojarzenia. Na cmentarzu na wsi zawsze dobrze się czułem, dawno tam nie byłem, ale najlepiej pamiętam mistyczny klimat. W mieście jest trochę gorzej :-/, zgiełk, hałas, czasami napięta atmosfera, każdy załatwia coś przy okazji i się spieszy :-/
Raczej bardziej przydałaby się wiedza na temat stopnia znajomości tych zagadnień przez przeciętnego Polaka a to wynika z naszej kultury.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła