Dodano: 2013-12-15 00:05
Fajny gość ten Ole Nydahl. Obejrzałem sobie właśnie kilka wywiadów. Opowiadał m.in. o tym jak przenosił żonę na drugą stronę, po jej chorobie i kilku śmierciach klinicznych w końcu stwierdzili, że no dobra, już chyba mogę i umarła w jego ramionach z uśmiechem na twarzy.
Ale poza tym jakoś nie wierzę w reinkarnację itp. no i zawsze się znajdzie jakiś Cejrowski, który stanowczo stwierdzi, że buddyzm to okultyzm, satanizm i głupota. Więc jak dla mnie dobrze jest znać czyjeś poglądy, ale lepiej się do religii i ideologii nie wtrącać.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2013-12-15 12:53
Wszystko zależy od tego jakie ktoś ma wyobrażenie o reinkarnacji.
W zależności od fantazji na ten temat,reinkarnacja istnieje i nie istnieje
Jeśli reinkarnacja nie istnieje to skąd się wziął pierwszy moment świadomości?
Z niczego?
Jak 'nic' może generować świadomość/coś?
Dodano: 2013-12-16 17:02
Można by pofantazjować, że może w poprzednim wcieleniu byłem wikińskim budowniczym drakkarów i fajnie, ale to mało prawdopodobne :-) Może wymyślono reinkarnację po to, żeby nadać w życiu większy sens tego co się robi. Takie są własności ludzkiego ciała, że się na starość umiera i dobrze byłoby myśleć, że ktoś inny będzie kontynuował dzieło.
| Czuczu napisał(a): |
| Jeśli reinkarnacja nie istnieje to skąd się wziął pierwszy moment świadomości?
Z niczego? Jak 'nic' może generować świadomość/coś? |
Nie wiem czy zrozumiałem pytania, ale chyba nie było mi potrzebne wcielenie się duszy kogoś zmarłego we mnie, żebym świadomie ssał butelkę z mlekiem i przytulał misia w kojcu :-) Raczej się tego nauczyłem/ktoś mnie nauczył. Ten ktoś nauczył się od innych, którzy robili tak samo i stwierdzili, że jest dobrze jeśli tak się robi i ja zacząłem robić tak świadomie, czyli wiedziałem co robię.
Tak czy inaczej Tybetańczycy i Hindusi mają dużo bogatszą i ciekawszą kulturę niż na przykład nasza, zachodnio-słowiańska.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2013-12-16 18:24
Chodziło mi o to że aby powstał obecny moment świadomości
potrzebny jest moment świadomości poprzedzający go.
Czyli świadomość nigdy się nie kończy
ponieważ nie ma takiego punktu
w którym by się pojawiała z niczego.
Świadomość jest poza czasem i byciem lub nieistnieniem.
W ostateczności to co nazywamy “życiem”,jest tylko iluzją ciągłości-następstwem momentów,strumieniem myśli,
emocji i wspomnień które jak nam się wydaje,posiadamy na własność.
Z tego powodu wskakujemy w egzystencje jako właściciele tej ciągłości.
Ta ciągłość nie jest substancjalną rzeczywistością.
Składa się z pojedynczych momentów które powstają,rozpuszczają się i znowu powstają jak fale na oceanie.
Również Ja powstaje i rozpuszcza się w każdej chwili.
“Ja”danego momentu rozpuszcza się i odchodzi.
Świeże”Ja”następnego momentu znowu powstaje.
Nie można powiedzieć że te dwa “Ja”są tym samym czy czymś różnym
jednak przez konceptualny umysł są identyfikowane jako jedno,ciągle trwające”Ja”
W tym strumieniu wyraźnie możemy zauważyć zachodzący proces śmierci:rozpuszczanie przemijających myśli,
słabnięcie żywych emocji,szybkie zmiany percepcji,wrażenie dotyku jest,a później odchodzi.
Kiedy przeżywamy koniec jakiejś chwili równocześnie przeżywamy proces narodzin.
Rodzi się nowy świat nowych myśli.
Koniec chwili jest również odnową,ponieważ tylko dzięki śmierci mogą zaistnieć nowe rzeczy.
Patrząc z tej perspektywy to co nazywamy życiem i śmiercią,jest jedynie koncepcjami.
Relatywnymi określeniami przypisywanymi do nieprzerwanego stanu istnienia,niezniszczalnej świadomości
nie podlegającej ani narodzinom ani śmierci.
Większość ludzi uważa że reinkarnacja oznacza odradzanie się”czegoś”
co wędruje z życia na życie.
Ciągłość między żywotami zapewnia nie jakiś byt
lecz najsubtelniejszy poziom świadomości.
“Kolejne istnienia w serii odrodzeń nie przypominają pereł naszyjnika nadzianych na sznurek”duszy”
która przechodzi przez wszystkie kamienie.
Są raczej jak kostki ustawione jedna na drugiej.
Każda jst odrębna niemniej każda wspiera następną
funkcjonalnie są więc połaczone.
Między kostkami nie ma tożsamości lecz uwarunkowanie”.
“Na Zachodzie, ponieważ jesteśmy wykształceni zgodnie z judeochrześcijańskim światopoglądem
uważamy, że na początku ktoś musiał wszystko stworzyć.
Jednak nasz prawdziwy stan (dzogczen) jest poza czasem.
Kiedy jesteśmy poza czasem, znajdujemy się w stanie oświecenia.
Ale nie pozostajemy w nim długo, ponieważ po kilku sekundach albo minutach powstają myśli, przez które stajemy się uwarunkowani.
Dlatego też praktykujemy kontemplację, bo będąc w niej, nie podążamy za myślami, kiedy się pojawiają.
Taki stan przejrzystości i obecności (rigpa) jest stanem oświecenia”.
Jeżeli chodzi o kulturę Indii i Tybetu,Przecież Bramini mają najwięcej słowiańskich genów,nawet nasz język pochodzi z sanskrytu.
Tak więc kultura orientalna nie jest,tzn nie powinna,być traktowana w Europie jak jakaś egzotyka.
Prędzej judeochrześcijaństwo
No niech mi ktoś wyjaśni co mają ze sobą wspólnego choinka i Betlejem :)
Wedanta to wiedza,weda,to jest coś jak najbardziej naszego i swojskiego.
Dodano: 2013-12-16 20:17
Co do Twojego wywodu o świadomości to nadal nie wiem czy wszystko zrozumiałem i musiałbym sobie sporo poprzypominać z filozofii orientu (a miałem tego trochę nawet na politechnice, hehe) i filmiku nie obejrzałem, bo trochę długi, no i trochę trudno się rozmawia o czymś takim na forum zamiast "face to face" i jeszcze nie jest to istotą tematu, ale przeczytałem z zainteresowaniem i mam za dużo niespójnych wniosków i skojarzeń, żeby je tutaj rozwijać.
| Czuczu napisał(a): |
| Jeżeli chodzi o kulturę Indii i Tybetu,Przecież Bramini mają najwięcej słowiańskich genów,nawet nasz język pochodzi z sanskrytu.
Tak więc kultura orientalna nie jest,tzn nie powinna,być traktowana w Europie jak jakaś egzotyka. Prędzej judeochrześcijaństwo No niech mi ktoś wyjaśni co mają ze sobą wspólnego choinka i Betlejem :) Wedanta to wiedza,weda,to jest coś jak najbardziej naszego i swojskiego. |
No dobra Czuczu Lama, a teraz idź do najbliższego kościoła i to powiedz
Mi by też pasowało, gdyby obowiązywały u nas staro-słowiańskie wzorce kulturowe. Co do języka to faktycznie jakoś tak wyszło, że sporo z tej wschodniej kultury do nas przeniknęło i zostało, bo rzymska ekspansja jakoś nas ominęła. Ale z narzuceniem światopoglądu judeo-chrześcijańskiego już sobie nie poradziliśmy. Pewnie dlatego tak lubię Wikingów, bo i przed tym się obronili.
No i dawno się nie zagłębiałem w kultury i mitologie, ale kiedyś bardzo to lubiłem i lubiłem je porównywać. Nigdzie nie znalazłem tak dużo odniesień do natury i procesów przemijania jak u Słowian i Hindusów.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2013-12-20 13:30
Czuczu Rinpocze :D
W systemie filozoficznym zwanym sankhja, świadoma jaźń nie odradza się, lecz procesowi temu podlega jedynie subtelne ciało (sukszmaśarira). To ono w chwili śmierci oddziela się od pierwiastka duchowego (puruszy). Jest swego rodzajem wzorem, układem. Tłumaczy się je jako wiązkę dyspozycji indywidualnych będących możliwościami. To właśnie one aktualizują się (“mogą doznawać”), kiedy łączą się z ciałem fizycznym. Koncepcja ta stała się punktem wyjściowym teorii szkoły filozoficznej zwanej adwajtawedantą (wedanta).
Wedle nauk Siddharty Gautamy zwanego Buddą (,,przebudzonym”) Śakjamunim (,,mędrcem z rodu Śakjów”), nowy karman jest wynikiem ludzkiej chęci bycia i stawania się (sanskr. trsna, pal. tanha). To pragnienie tworzy łańcuch bodźców prowadzących nieuchronnie do reinkarnacji. Wyzwolenie z łańcucha wcieleń polega na pokonaniu pragnienia, które jest lgnięciem do niezależnej, indywidualnej jaźni. Buddyjska nauka o niejaźni (anatcie) nie przyjmuje istnienia jaźni i “duszy”. Problem ciągłości istnienia polega na przekazanie pewnego potencjału energii a nie substancji. W tej koncepcji nie ma bowiem wewnętrznie istniejącej jaźni, która się ponownie rodzi. Jest natomiast zespół energii psychicznych i duchowych uformowany we wzajemnym działaniu elementów bytowania (skandha). Zespół ten niczym matryca odciska się na kontinuum świadomości. Dlatego też istnieje ciągłość między poszczególnymi momentami egzystencji. Jest to możliwe dzięki więzi owej matrycy z tym, co cielesne. W mahajanie (,,wielkim wozie”) od ok. III w. p.n.e. nauczano o niezniszczalnym kontinuum świadomości, w jogaćarze o “świadomości zbiorczej” (alaya-vijnana), która po zlikwidowaniu wrażeń karmicznych zapewniała ciągłość w kołowrocie ponownych narodzin.
| Cytat: |
| Pewnie dlatego tak lubię Wikingów, bo i przed tym się obronili. |
Dodano: 2013-12-23 10:32
| Czuczu napisał(a): |
| Wiking to zawód :) Słowianie tez byli wikingami. |
Prawie wszyscy kojarzą Wikingów ze Skandynawią, dużo podróżowali, takie średniowieczne viking-hiking :-), do nas mieli w miarę blisko.
Ok, Czuczu Rinpocze :-)
zdaje się, że w przypływie chwili oświecenia do pewnego stopnia zrozumiałem pojmowanie reinkarnacji według zasad, o których piszesz. W tym kontekście wiara czy niewiara w reinkarnację jest bez sensu, to raczej kwestia pojmowania i nazewnictwa zjawisk zachodzących w zbiorowej świadomości. A to z kolei zależy od miejscowej kultury, wychowania.
Tymczasem wrócę do wątków natury natury. Być może nie użyję odpowiednich słów, ale o ile jakoś w miarę zrozumiałem, to świadomość obejmuje ciała obdarzone jaźnią. Ale gdzie jest granica? Człowiek na pewno się w tych granicach mieści, a zwierzak? Krok dalej - drzewa, nie mają układu nerwowego, umysłu, ale się odradzają. Krok dalej - a słońce, księżyc, wiatr? W mitologii Hindusów często można spotkać sformułowania o odradzaniu się dnia i nocy itp. Istnieje jakaś większa świadomość, która tym rządzi? Mógłbym sobie poczytać, ale zawsze fajniej jest z kimś pogadać :-)
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2013-12-23 11:32
Czy kamienie żyją?
Według geologów Arnolda Rheshar i Pierre’a Escollet - tak. Francuzi przebadali tysiące próbek i orzekli, że kamienie nie są martwe.
Ponoć tworzą one coś na kształt mikroorganizmów, żyjących w bardzo spowolnionym rytmie, mogą się poruszać, starzeć, a nawet oddychać.
Zaczerpnięcie oddechu zajmuje im od 3 dni do 2 tygodni,
a co 72 godziny następuje uderzenie ich „serca”.
Jaźń to nie jest substancja,jaźń jest jak przestrzeń.
Czyli,nie ma swojego centrum i granic,jest obecna wszędzie.
Organizmy są odbiornikami jaźni a nie nadajnikami :)
Różnica między człowiekiem i zwierzakiem polega na ...nie wiem jak to powiedzieć :D
Ekspertem nie jestem więc wolałbym nie pisać za dużo żeby nie wprowadzać w błąd.
Chodzi o wrodzone predyspozycje.
Człowieki mają wyższy level
większą zdolność do autorefleksji ale to nie znaczy że zwierzęta nie mają jaźni
Mają,tyle że ich poziom samoświadomości jest dużo niższy niż u ludzi.
Może inaczej,różnica między ludźmi i zwierzętami
jest jak różnica między człowiekiem dorosłym a dzieckiem.
Ta sama jaźń tylko samoświadomość różna.
Teraz tak,skoro jaźń jest przestrzenią bez granic
tzn że przenika wszystko,jest obecna we wszystkim.
Dźjotisz (sanskryt: ज्योतिष, ang. jyotisha ) – system astrologii i astronomii praktykowany od czasów starożytnych w Indiach, a obecnie na całym świecie. Dźjotisz w języku angielskim określa się jako:
hinduska astrologia i astronomia,
indyjska astrologia i astronomia
wedyjska astrologia i astronomia.
W hinduizmie dźjotisz jest okiem w symbolicznym ciele Boga. Dźjotisz jest nazwą piątej Wedy napisanej podczas treta jugi. Jest nauką postrzegania wpływu indywidualnych układów, oraz innych punktów horoskopu, na istotę ludzką i Wszechświat.
Ćandra (dewanagari चंद्र, księżyc) – w hinduizmie spersonifikowane bóstwo Księżyca. Pojęcie ma wiele ezoterycznych konotacji w tantryzmie i w jodze.
W kulturze wedyjskiej każdej planecie oraz księżycowi i gwiazdom przypisuje się posiadanie boskiej Duszy (Jaźni) uważając, że są to byty duchowe mające materialne ciała. Stąd personifikowanie planet, Księżyca i Słońca oraz ważniejszych gwiazd. Skutkiem takiego pojmowania przyrody i kosmosu jest pogląd, iż cała planeta jest żyjącą istotą, duszą, a wszystkie formy życia są ze sobą powiązane jako żyjące w świadomości Logosu planety, duszy czy ducha planety. Następstwem jest bogata mistyka i mitologia istot planetarnych i kosmicznych.
W ezoteryce tantrycznej, w tak zwanej jodze planet, także w astrologii wedyjskiej, wykonuje się pewne formuły modlitewne i mantry z użyciem hinduistycznego różańca modlitewnego (mali), dla przezwyciężenia niekorzystnych wpływów bóstwa księżycowego na los człowieka,np:
Om Ćandrāya Namah!
Om Ćandramase Namah!
Om Śram Śrim Śraum Sah Ćandramase Namah!
Śukra ( dewanagari शुक्र, jasny ) – hinduistyczny bóg/jaźń planety Wenus, jeden z Dziewięciu Porywaczy Nawagraha znany także jako Uśanaś i Kawja "Pochodzący od Mędrca". Kapłan i nauczyciel Asurów dający ludziom wiedzę o przyszłości, przeszłości i teraźniejszości.
Bryhaspati / Brahmanaspati – hinduistyczny bóg planety Jowisz.
Jest jednym z Dziewięciu Porywaczy (nawagraha) , mężem bogini Tary oraz nauczycielem i kapłanem dewów. Dawał ludziom pobożność oraz dostatek. W Wedach występuje jako jedna z form Agniego.
To jest tylko wycinek z całości,ciężko jest wybrać najciekawsze fragmenty bo wszystko jest ciekawe :D
Nie ma wyjścia,trzeba czytać :)
Ten szaman mówi ciekawe rzeczy na temat świadomości obecnej w przyrodzie i podaje ciekawy przykład na podstawie którego można wnioskować że Ziemia nie jest martwa.
Tak jak osoba przeziębiona ma kaszel,katar,gorączkę
tak samo nasza planeta im bardziej zanieczyszczona
tym więcej powodzi,huraganów,trzęsień ziemi itp
Dodano: 2013-12-23 12:38
| Czuczu napisał(a): |
| Czy kamienie żyją? (...) |
Nawet nie pytam jak i jak długo się rozmnażają, hehe.
| Czuczu napisał(a): |
|
(...) Jaźń jest jak przestrzeń. Czyli,nie ma swojego centrum i granic,jest obecna wszędzie. |
Tak myślałem, że tak powiesz, czyli zaspokoiłeś moją ciekawość w tej kwestii.
| Czuczu napisał(a): |
|
Różnica między człowiekiem i zwierzakiem polega na ...nie wiem jak to powiedzieć :D Ekspertem nie jestem więc wolałbym nie pisać za dużo żeby nie wprowadzać w błąd. Chodzi o wrodzone predyspozycje. Człowieki mają wyższy level większą zdolność do autorefleksji ale to nie znaczy że zwierzęta nie mają jaźni
Mają,tyle że ich poziom samoświadomości jest dużo niższy niż u ludzi. |
No i właśnie to rozumiem i podobnie bym ujął, na chłopski rozum :-)
| Czuczu napisał(a): |
| Dźjotisz... (...)
Om Ćandrāya Namah! Om Ćandramase Namah! Om Śram Śrim Śraum Sah Ćandramase Namah! |
Om Hokus Pokus Abrah Kadabrah! - czysty satanizm
| Czuczu napisał(a): |
| Śukra (...)
To jest tylko wycinek z całości,ciężko jest wybrać najciekawsze fragmenty bo wszystko jest ciekawe :D Nie ma wyjścia,trzeba czytać :) |
No coś tam z tego pamiętam, ale nie biorę jakoś na serio :-)
Bobby Niedźwiedź też ciekawie prawi. Może to nie na temat filmiku, ale ostatnio na przykład znacznie zmniejszyłem jedzenie mięsa, nie do zera ale zawsze coś i chyba lepiej rozumiem Karmę. Poza tym mniej zabijania komarów, much czy pająków - więcej rozumienia budowy sieci, mechanizmów ssąco-tłoczących czy poruszania skrzydełkami ze ściśle określoną częstotliwością.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2013-12-23 14:28
| Czuczu napisał(a): |
| Jeżeli chodzi o kulturę Indii i Tybetu,Przecież Bramini mają najwięcej słowiańskich genów, nawet nasz język pochodzi z sanskrytu. |
No niewątpliwie :-), ale teraz to już na pewno zeszliśmy z tematu. W tym cały problem, żeby się jakoś porozumieć mimo różnic kulturowych. Dla niektórych coś może być śmieszne, ale innych można przypadkiem obrazić, jeśli się w coś głęboko wierzy. Tak czy inaczej zawsze trochę podstaw swojego i innych światopoglądów warto znać.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-10-04 10:02
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek co takiego stanie się po waszej śmierci? Odpowiedź jest prosta [url=ttp://smierc-zycie.com]Życie po życiu[/url].
Dodano: 2015-06-03 01:57
Uwaga, znów odświeżam trupa. Przeczytałem prawie cały temat :-) A przy okazji pooglądałem na YT tego gościa:
KULTOWE ROZMOWY - ks. Jan Kaczkowski
Co prawda ksiądz katolicki, ale bardzo liberalny, mógłby być bardziej, ale i tak wyciąga ile się da jak na te czasy, hyhy, poza tym dr teologii moralnej, bioetyk i fajny gość :-)
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2015-06-04 19:43
Wychodząc z założenia, że jeszcze nigdy nie umarłem, nie mogę powiedzieć, co będzie. Ani w co wierzę, bo i moja wiara ma podłoże racjonalne.
Ale mam nadzieję, że nie będzie już niczego. Żadnego Piekła w wersji chrześcijańskiej czy innych buddyjskich Głodnych Duchów, itp. Żadnego Nieba czy raju, 72 dziewic (czy też jednej, 72-letniej - mogli przecież źle zinterpretować, nie?) czy innych takich. Reinkarnacji też jakoś specjalnie bym nie chciał.
Cyk, i koniec. Nie ma mnie, nie ma (dla mnie) niczego. I tyle. Gdy człowiek śpi, "znika" na kilka godzin i z jego perspektywy w tym czasie w pewnym sensie nie istnieje - i sądzę, że dobrze by było, gdyby umierając się tak zasypiało - tyle, że bez pobudki. I jakichś snów po drodze. Cisza, spokój i pustka.
Prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju.
Dodano: 2015-06-04 20:55
| Gamorrin napisał(a): |
| Wychodząc z założenia, że jeszcze nigdy nie umarłem, nie mogę powiedzieć, co będzie. |
W Polsce umiera rocznie prawie 400 tys. osób i nikt nic nie wie
| Gamorrin napisał(a): |
| Cyk, i koniec. Nie ma mnie, nie ma (dla mnie) niczego. I tyle. Gdy człowiek śpi, "znika" na kilka godzin i z jego perspektywy w tym czasie w pewnym sensie nie istnieje - i sądzę, że dobrze by było, gdyby umierając się tak zasypiało - tyle, że bez pobudki. I jakichś snów po drodze. Cisza, spokój i pustka. |
| Gamorrin napisał(a): |
| Ale mam nadzieję, że nie będzie już niczego. Żadnego Piekła w wersji chrześcijańskiej czy innych buddyjskich Głodnych Duchów, itp. Żadnego Nieba czy raju, 72 dziewic (czy też jednej, 72-letniej - mogli przecież źle zinterpretować, nie?) czy innych takich. Reinkarnacji też jakoś specjalnie bym nie chciał. |
O tej reinkarnacji przegadałem całą poprzednią stronę z niejakim Czuczu (szkoda, że usunął konto, bo teraz treść jest powyrywana z kontekstów) i w końcu wyszło na to, że i tak każdy wie swoje, tzn. Czuczu twierdził, że nawet jak ktoś nie wierzy w reinkarnację to ona i tak nastąpi.
Katolicy, zwłaszcza ci bardzo wierzący za niewierzących modlą się zwykle jeszcze mocniej, cóż poradzić, raczej nie chcą źle, tak się nauczyli.
To jest raczej kwestia wprowadzania się w odpowiedni stan psychiczny przed "cyk". (rozwinąłbym temat, ale nie chce mi się samemu).
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2015-06-04 22:16
| Yngwie napisał(a): |
| O tej reinkarnacji przegadałem całą poprzednią stronę z niejakim Czuczu (szkoda, że usunął konto, bo teraz treść jest powyrywana z kontekstów) i w końcu wyszło na to, że i tak każdy wie swoje, tzn. Czuczu twierdził, że nawet jak ktoś nie wierzy w reinkarnację to ona i tak nastąpi. |
Przy założeniu, że faktycznie "reinkarnacja" jest tą "prawdziwą" drogą po zejściu.
Ja pozostaję umiarkowanie sceptyczny ze względu na brak twardych dowodów. Oraz swoją stosunkowo małą wiedzę w temacie reinkarnacji.
| Yngwie napisał(a): |
| Katolicy, zwłaszcza ci bardzo wierzący za niewierzących modlą się zwykle jeszcze mocniej, cóż poradzić, raczej nie chcą źle, tak się nauczyli. |
Ojej, znowu wychodzi ze mnie cynik. :D
| Yngwie napisał(a): |
| To jest raczej kwestia wprowadzania się w odpowiedni stan psychiczny przed "cyk". (rozwinąłbym temat, ale nie chce mi się samemu). |
Prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju.
Dodano: 2015-06-04 22:53
| Gamorrin napisał(a): |
| [quote:73d878e8cb="Yngwie"]To jest raczej kwestia wprowadzania się w odpowiedni stan psychiczny przed "cyk". (rozwinąłbym temat, ale nie chce mi się samemu). |
Wiem, że gdy zasypiam i dobrze się czuję, to nic mi się nie śni i rano wstaję wypoczęty. Jeśli jestem w kiepskim stanie emocjonalnym, to źle śpię :-/
Sztuka polega na tym, żeby dobrze się czuć przed śmiercią.
Czy zaspokoiłem już Twoją ciekawość???
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2015-06-04 23:11
| Yngwie napisał(a): |
Czy zaspokoiłem już Twoją ciekawość??? ![]() |
| Yngwie napisał(a): |
| Sztuka polega na tym, żeby dobrze się czuć przed śmiercią. |
Prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju.
Dodano: 2015-06-04 23:21
| Gamorrin napisał(a): |
| Po co? ;> |
| Yngwie napisał(a): |
| Wiem, że gdy zasypiam i dobrze się czuję, to nic mi się nie śni i rano wstaję wypoczęty. |
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2015-06-04 23:27
Zastanawiałem się, czy właśnie tak odpowiesz, czy odniesiesz się stricte do padnięcia (tj. śmierci)... -.-
Czy zatem mogę założyć, że jesteś zwolennikiem reinkarnacji / wędrówki dusz / innych form odrodzenia, i to, jak padniesz, będzie u Ciebie wpływało na to, jak się ponownie narodzisz? :>
Czy może coś mi umknęło po drodze (też możliwe)? 
Prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju.
Dodano: 2015-06-05 00:11 Zmieniono: 2015-06-05 00:34
| Gamorrin napisał(a): |
| Czy zatem mogę założyć, że jesteś zwolennikiem reinkarnacji / wędrówki dusz / innych form odrodzenia, i to, jak padniesz, będzie u Ciebie wpływało na to, jak się ponownie narodzisz? :> |
Ja akurat raczej nie (tzn. moje "ja" według mnie nie wcieli się w żadne inne ciało), ale po rozmowach z Czuczu zrozumiałem jego punkt widzenia i nie przeszkadza mi, że ktoś tak może myśleć. Nie pokłóciliśmy się w ogóle. Jeden konflikt religijny mniej
Katolicy teoretycznie nie wierzą w reinkarnację albo się do tego nie przyznają, ale czekają na przyjście JC znowu, heh. Nie mogą się doczekać, bo nie wierzą w reinkarnację, hehe
| Gamorrin napisał(a): |
| Zastanawiałem się, czy właśnie tak odpowiesz, czy odniesiesz się stricte do padnięcia (tj. śmierci)... -.- |
Z psychologii wiem, że jak kogoś lubię, a zrobię mu przykrość, to mi też jest przykro. Z gospodarki wiem, że jak nie zapłacę za mieszkanie, to narobię komuś długów po śmierci. Sam lepiej śpię, gdy wszystko z kasą gra.
Jak bym nie liczył, to jednak nie wychodzi mi takie zupełne "nic" po śmierci.
edit:
Aha, no i uprzedzając pytanie. Skoro nie "nic" to pewnie "coś", a skoro "coś" to co konkretnie. Hmmm, wyobraź sobie, że będę sobie coś tam brzdąkał na gitarze, to może będę
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2015-06-05 10:59
Ok, już widzę - patrzyłeś ze zdecydowanie szerszej perspektywy (wpływ Twojej śmierci także na otoczenie, kiedy ja skupiałem się na konsekwencjach tylko dla "mnie"), stąd były moje pytania. Teraz wszystko jasne. 
Prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju.
Dodano: 2015-06-07 00:23
Spłonę na stosie, pójdę do słońca i część mnie powróci do kobiecego łona. Tak to widzę i tak sobie tego życzę.
Wolność.
Dodano: 2015-06-07 09:37
Ze względów ekonomicznych i emocjonalnych, sprawa wygląda raczej prosto. Oprócz wątpliwej rozpaczy znajomych, zostanie konto bankowe z jakimiś tam zaskórniakami, rodzina dostanie "odszkodowanie", a ja będę miała święty spokój gnijąc w ziemi jedzona przez robaki. Tak to widzę.