Sny. Strona: 20

Dodano: 2007-11-30 14:18

nimdraug napisał(a):
Kolejna podróż astralna, niby że jestem obecna we własnym śnie, a jednak mnie nie ma, nie widzę swojego ciała, ale nadal je czuję...
Akcja i miejsce, mało istotne
ale to dziwne wrażenie, jakiejś nieważkości...
w dodatku w śnie był jeszcze ktoś, kogo nie widziałam, a jednak wiedziałam że tam ze mną jest :roll:


O też miałam kiedyś podobny sen wszystko tak jak u Ciebie ale z jednym wyjatkiem.Była tam postać tak wyraźna i rzeczywista,że jak bym zobaczyła ja na ulicy to napewno bym wiedziała,że to właśnie ona :roll:


Niczego nie można do końca przemyśleć, wszystko można do końca przetrwać.


Dodano: 2007-11-30 15:23

Frenczi napisał(a):

nie macie jednak czasem wrażenia..że jak snia wam sie zmarli..to chcą wam cos przekazać?? mnie sie śni dom mojego ś.p chłopaka..śni mi sie , że przed nim stoje ale boje sie wejść :-/.. jestem w stanie zrozumieć sen który wam opisywałam wczesniej ze snilo mi sie ze szukam jego grobu i w koncu znajduje..oki ''chciał zebym przyjechała na cmentarz i zapaliła świeczke'' oki zrobiłam to..a teraz sni mi sie jego dom :-/..zastanawiam sie czy przypadkiem nie zwariowałam.. ;-/


Nie macie. To znaczy ja nie mam. Po śmierci mojej Mamy, najdroższej osoby, jaką miałam na świecie, śniła mi się bardzo często, na początku co noc, miesiącami, latami. I czasem jeszcze teraz. Kiedyś dużo się zastanawiałam, czy w nich nie ma jakiegoś przekazu. Jednak sny były tak różne, nieraz ich treść zaprzeczała treści snu poprzedniego, że w końcu trudno było wysnuć z całości jakiś sens... I jedyne znaczenie, jakie w nich interpretuję to to, że cholernie mi Mamy brak... Nawet ciężko wyjaśnić, jak bardzo.

Dlatego wątpię, by i Twoje sny były przekazem od Twojego chłopaka. Raczej są wyrazem czegoś, co tkwi w Tobie. Na przykład tęsknoty.



Dodano: 2007-12-01 15:58

Hmmm
dla mnie to już jest wyższa półka..
związana, z czysto osobistą interpretacją

Ale tam sobie niech każdy ustawia, tak jak mu serce dyktuje

Ściskam dziewczyny, szczerze współczuję



Dodano: 2007-12-03 15:05

Mimo wszystko dziękuję, nimdraug. Ale teraz zmieńmy kierunek rozmowy, bo nie chcę już dalej wnikać.

--------------------------------------
Inna beczka:

Ostatnio zamówiłam sobie czarną bluzę na rockmetalshop, czekam właśnie na przesyłkę. Dzisiaj śniło mi się, że przesyłka przyszła, ale dostałam szajsowaty sweterek w kolorze wściekleturkusowym.

Jakieś interpretacje? :wink:



Dodano: 2007-12-03 16:55

Mnie się często śnią sprawy związane z realiami
czekasz na coś, i staje sie to na tyle emocjonujące, że w śnie nabiera innych wymiarów...

Przykład, czekam na przesyłkę soczewek, gostek chwilowo siedzi cicho, możliwe, że sie troszkę podświadomie przez to denerwuję bo zaczęły mi sie śnic jakieś kijowe soczewy, których nijak można do oka założyć... :roll:
Pzdr :)



Dodano: 2007-12-03 17:35

właśnie dostałam bluzę :mrgreen:
Jest jak trzeba, na szczęście nie był to proroczy sen :twisted:



Dodano: 2007-12-03 17:47

:wink:
a my tu czekamy na te soczewy i czekamy...
koszmar... :lol:



Dodano: 2007-12-04 12:55

Ile razy mi się śniło, że np. idę na egzamin i go zdaję... albo nie zdaję ale za to mam już termin za sobą i mogę się wyspać. A tu nagle budzę się...i wszystko przede mną :evil:


:arrow: A dla odmiany dzisiaj śniło mi się, że razem z kolegą hodowaliśmy laboratoryjne tygrysy... W pewnym momencie zrobiło się gorąco, bo nie domknęłam klatki. Ale nie pamiętam, co było dalej :roll:



Dodano: 2007-12-04 14:44

Moim ulubionym snem z dzieciństwa jest sen jak latam.
Tak sama z siebie...
Fantastyczne uczucie..... i te motyle w brzuchu... szkoda że teraz już mi się to nie śni...........



Dodano: 2007-12-04 18:29

Sny, w których mogę sobie polatać są jednymi z przyjemniejszych. Z reguły szybuję w nich ponad miastem, w cichą noc... Nierzadko też przed czymś uciekam, próbuję wzbić się w przestworza zamiast biec, zdając sobie sprawę z tego, iż tak będzie mi łatwiej czmychnąć. Kiedyś miałem sen, że byłem uskrzydlonym, jaszczurowatym demonem, a w centrum miasta wzrosła potężna, gotycka cytadela, nad którą szybowałem sobie walcząc z innymi demonami. :roll:



Dodano: 2007-12-04 18:56

Ten uskrzydlony demon przypomina mi niegdysiejszy sen, gdy byłam świadkiem walki dwóch smoków. Walczyły wysoko w powietrzu, ja unosiłam się gdzieś obok nich i nie wiem, jak opisać ten ogrom i siłę stworów, jaka od nich biła. Walka była na śmierć i życie, w zapamiętaniu i nienawiści. Aż ten czarny swym ognistym oddechem spopielił czerwonego, mniejszego smoka. Zostały tylko kości i popiół - i ten kościano-popielny zarys stwora jeszcze przez ułamek sekundy siłą rozpędu chyba tkwił zawieszony w powietrzu, aż runął w dół...

Walka była tak realistyczna, tak pochłaniająca, że aż obudziłam się z bijącym sercem i niewątpliwie podwyższonym poziomem adrenaliny



Dodano: 2007-12-05 14:57

Niegdyś dość często śniło mi się, że latam... Niezwykle uspokajające doświadczenie... Jednak jeszcze częściej spadałam. Ale to nie było nic strasznego ani niemiłego. Czas wtedy spowolniał, w brzuchu się przewracało. Raz nawet kiedy już miałam uderzyć o ziemię, po prostu przez nią przeniknęłam i znalazłam się w kosmosie...
W sumie to miewam dzikie sny, jeśli chodzi o spadanie, szybkość... A to chyba dlatego, że uwielbiam skok adrenaliny we krwi, w postaci szybkiej jazdy, nagłego spadania czy też np. turbulencji w samolocie... hehe :lol:
Wariatka ze mnie i tyle :twisted:



Dodano: 2007-12-05 15:11

Ja z kolei często śnię o tym, że walczę z demonami, wilkołakami i innymi takimi...Kiedyś mi się śniło, że razem z kumple byliśmy egzorcystami, a kiedy indziej że poluję na wilkołaki, albo rozwalam głowy zombich toporem :)


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2007-12-05 15:27

Śniły mi się nieraz wilki, wilkołaki... Były to niesamowite sny, mające miejsce w zaśnieżonym lesie, przy blasku księżyca w pełni. Czułam się tam niezwykle bezpiecznie, jak członek wilczego stada. Kocham te stworzenia i uwielbiam, kiedy odwiedzają mnie w snach :twisted:



Dodano: 2007-12-05 20:00

Podobają mi się sny, w których wędruję pośród monumentalnych budowli, ruin miast antycznych cywilizacji. Pamiętam sen, w który zawędrowałem na ogromny plac pośród schodkowych piramid, oświetlonych płomieniami pochodni. Był środek nocy, okolica skąpana w bladobłękitnej poświecie, w oddali migotały tysiące gwiazd, wokół szumiał cicho wicher smagający okoliczną roślinność... sen-cudo. Do czasu, gdy zapadło mnie pewne widmo... ale od czego ma się tą wierną kosę, posyłającą takie stwory w niebyt. :twisted:



Dodano: 2007-12-05 21:18

czasami mam wrażenie jakbym miała najdziwniejsze sny na całej planecie...
są przedziwne...uwierzcie :!:


czasem lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować


Dodano: 2007-12-05 21:22

Chętnie zapoznamy się z ich treścią... :wink:



Dodano: 2007-12-05 23:11

Nie wierzymy :) Musisz nas przekonać... :twisted:



Dodano: 2007-12-06 00:14

Wild_Child napisał(a):
Podobają mi się sny, w których wędruję pośród monumentalnych budowli, ruin miast antycznych cywilizacji. Pamiętam sen, w który zawędrowałem na ogromny plac pośród schodkowych piramid, oświetlonych płomieniami pochodni. Był środek nocy, okolica skąpana w bladobłękitnej poświecie, w oddali migotały tysiące gwiazd, wokół szumiał cicho wicher smagający okoliczną roślinność... sen-cudo. Do czasu, gdy zapadło mnie pewne widmo... ale od czego ma się tą wierną kosę, posyłającą takie stwory w niebyt. :twisted:

zupełnie jak jedna plansza w Gothic II 8)



Dodano: 2007-12-06 06:13

Mozna zaindukowac sobie sen tym co przed nim sie ogladalo sluchala lub w co sie gralo, po partyjce w Silent hilla wrazenia moga byc murowane, zreszta to tez kwestia podatnosci na bodzce ktore w trakcie otrzymamy.
Ostatnio rzadko snie, a jesli juz to czesto zapominam o czym, ale seks, latanie, koszmary lub popaprane rozmowy prowadza w rankingu.
Przy odrobinie samozaparcia i dyscypliny ( czyli jak w wiekszosci wypadkow ) mozna nauczyc sie kontroli nad snem i swobodnym manipulowaniem w tresci w jego trakcie.
Lepper+Giertych+2 owczarki niemieckie+maslo orzechowe ? 8O


Ignorance is Bliss...


Dodano: 2007-12-06 15:33

Dzisiaj sen miałam super, szkoda tylko, że ciężko mi w logiczną całość poskładać i opowiedzieć.

Byłam czarnym smokiem. Najpierw walczyłam z ciężko opancerzonym rycerzem. To było łatwe do wykonania. Potem było gorzej - naprzeciw mnie stanął drugi smok: błękitny, o wiele ode mnie większy, potężny. Ale zachęcona pierwszym zwycięstwem zaatakowałam - on z łatwością uniknął ataku, później kolejnego i tak przez dłuższy czas. Co więcej, nie ukrywał, że się przy tym dobrze bawi, gra ze mną w kotka i myszkę. Nie rozumiałąm dlaczego, za to zaczynało docierać do mnie, że pokonanie błękitnego smoka może przekraczać moje siły. Poza tym czułam, że wkrótce on przestanie się bawić i zaatakuje na poważnie - nie mam szans z tego wyjść z życiem. Gdzieś coś mi mówiło, że sama go nie pokonam i muszę poczekać na sojusznika. Przybył - czerwony smok. Również mniej więcej mojej wielkości, razem wyglądaliśmy jak dwa jamniki próbujące pokonać wyżła. Ale razem z czerwonym przyszło olśnienie - nie miałam szans przypuścić skutecznego ataku na błękitnego ze względu na jego wyjątkową umiejętność - czytanie w myślach. Dlatego bez trudu przewidywał moje kolejne posunięcia i ich unikał. Co więcej, wyczuwał moją rosnącą niepewność, ciesząc się z niej. Na szczęście czerwony wiedział,jak go pokonać: blokując swoje myśli i intencje i zdając się na naszą własną umiejętność - a ta polegala na tym, że z czerwonym potrafiliśmy działać jak jedna istota, bez porozumiewania się, rozumiejąc się instynktownie, działaliśmy razem i spójnie, jak dwie ręce wyrastające z jednego ciała. Wystarczyło tylko się zgrać.
I tym razem to Błękitny nie miał szans.



Dodano: 2007-12-06 17:07

Niesamowite. Kocham takie senne przygody :roll: Szkoda, że ostatnio coraz rzadziej mi się zdarzają.
Kiedyś miałem sen, w którym uciekałem z taką jedną dziewczyną, przed jakimiś ludźmi. Skryliśmy się na strychu, w opuszczonej chacie, gdzieś na bezdrożach. Był środek zimy, a my odcięci od świata w onym zatęchłym miejscu. Uczucia naszego wyobcowania, oraz bliskości tej sennej istoty były dla mnie niezwykle namacalne, nawet po przebudzeniu... :roll:



Dodano: 2007-12-06 18:16

O,bardzo dobrze Cię rozumiem :) Kiedyś śniłam coś podobnego- z taką namacalną bliskością :)

Ten sen był piękny a jednocześnie koszmarny: gdy w czasach jakichś dawnych mój kraj najechali wrogowie, ja i pewien mój towarzysz uciekliśmy z niewoli. Schroniliśmy się w jedynym miejscu, gdzie, byliśmy pewni,nie będzie nikt nas ścigał - wiosce trędowatych. Po jakimś czasie zaraziłam się. Chorowałam ciężko i okrutnie, bo to straszna choroba. Ale mój towarzysz, chociaż był zdrowy, nie opuścił mnie - nie brzydził się, nie czuł wstrętu tylko z pełnią miłości opiekował się mną...pamiętam, jak lał deszcz, ja leżałam na podłodze jakiejś brudnej lepianki z głową na Jego kolanach. Otaczały nas nędza i błoto po kolana, dokuczało zimno, choroba i głód. Ale On tkwił przy mnie niezmiennie. To był bardzo poruszający i przykry sen, ale obudziłam sie z niesamowitym, niemal namacalnym poczuciem bliskości z tym sennym Kimś :)



Dodano: 2007-12-07 12:35

Walka słowna z pewna nauczycielką, zmieszałam babę z błotem ale w elegancki sposób :twisted:
ale satysfakcja... :roll:



Dodano: 2007-12-09 15:52

A co myślicie o snach o podłożu erotycznym....? :twisted:



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło