Las spowity śnieżnym puchem iskrzy się jak gwiazdy z nieba w oczy sypnę zawieruchę to jest wszystko co Ci trzeba.
Zimnym chuchem Cię otulę skamieniejesz już w chwil dwie z ust Twych zimnych śmierć scałuję nigdy nie obudzisz się.
Mój podmuch ostry w czerń skórę barwi, Śmierć za mną jak bestia lodowa się czai, by wnet zza pleców szarpać i rwać, Ból chłodu i zimy, da Ci wiecznie spać.
Przybywam zawsze gdy zimy mrok, w górskie wioski cicho zapada, Tysiącem igieł przebijam wzrok, zmykaj stąd szybko! taka ma rada.
Wysłuchaj mnie proszę i ile sił, biegnij co tchu, chroń życie swe, w mękach i mrozie będziesz się wił, gdy ja w pogoni pochwycę Cię.
Autor: Orchidea_Sayomi
Zaakceptowane przez: minawi
Wysłano: 43