Krzesło,tortura,krew...
Oko zwisające na linii warg, z ust sączy się białej piany nić. Kat zadaje
ostatni cios, zwiększa natężenie. Pękła główna aorta, bryzgnęła krew, z trzewi wypadają flaki, serce już obumarłe. Tylko księdza modlitwy już
nie słyszę, jest ciemność...I mózg w końcu pada, umieram...