Przyjęło się twierdzić, że pierwsze dwie płyty Testament były thrashowe, a potem zespół staczał się przez parę lat po równi pochyłej. Kto jednak spodziewa się po "The New Order" kontynuacji "The Legacy", może się trochę przeliczyć.
Są jednak rzeczy, które powodują nieładny grymas na twarzy przy słuchaniu tego wydancictwa. Pierwszą z nich jets okrutnie garażowa brzmienie, chyba jeszcze gorsze niz na debiucie. Muzyka ewidentnie traci przez to na mocy i zadziorności. Zupełnie niepotrzebnym zabiegiem było takze zamieszczanie coveru Aerosmith "Nobody's Fault", który w ogóle nie pasuje do reszty utworów. Nieciekawie tez wypada "The Preacher" z piskliwym a la Halfordem wokalem Billy'ego. Są do zdecydowanie dwa najsłabsze punkty tej płyty.
Pomimo swoich niedoskonałości, "The New Order" nalezy ocenić pochlebnie, jako znaczący krok w rozwoje zespołu. Spora ilośc elementów akustycznych nadaje temu wydawnictwu specyficznego, mrocznego nastroju, który można uznać tylko za atut.
Tracklista:
01. Eerie Inhabitants
02. The New Order
03. Trial By Fire
04. Into The Pit
05. Hypnosis (Instrumental)
06. Disciples Of The Watch
07. The Preacher
08. Nobody's Fault (Aerosmith Cover)
09. A Day Of Reckoning
10. Musical Death (A Dirge) (Instrumental)
Wydawca: Atlantic Records (1988)