Połowa lat 90-tych była trudnym okresem dla power metalu. Czołowi reprezentanci tacy jak Helloween, Running Wild czy Blind Guardian prezentowały raczej marazm twórczy i raczej mało kto się spodziewał, że ten gatunek ma szansę wrócić do łask. Drugie uderzenie tej fali, zwłaszcza za sprawą Gamma Ray, a zwłaszcza Stratovarius przyniosło powiew świeżości do gatunku.
Pomimo tego, że jest tu sporo dobrego grania, to album jest daleki od ideału. Przede wszystkich za dużo utworów prezentuje bardzo przeciętny poziom. Poza tym, "Episode" jest stosunkowo długim albumem i niestety okrutnie się dłuży - głównie z powodu owej przeciętności, zwłaszcza w końcówce płyty.
"Episode" mimo wszystko jest jednym z ważniejszych i lepszych wydawnictw w dyskografii zespołu oraz w gatunku. Powiedziałbym, że ten album jest bardzo dobry, gdyby wyrzucić tak ze 4-5 utworów. Niestety mamy to co mamy i czasem trzeba wcisnąć "skip". Mimo to warto posłuchać tego wydawnictwa, gdyż jest tu sporo kawałków, które prezentują coś nowego, a przynajmniej inne podejście do tego typu grania.
Tracklista:
01. Father Time
02. Will The Sun Rise?
03. Eternity
04. Episode
05. Speed Of Light
06. Uncertainty
07. Season Of Change
08. Stratosphere
09. Babylon
10. Tomorrow
11. Night Time Eclipse
12. Forever
Wydawca: Noise Records (1996)