To się nazywa klasa! Zespół, który istnieje na scenie ponad 25 lat, który współtworzył wraz z Iron Maiden NWOBHM, mimo to pozostawał w jego cieniu. Saxon, bo o nim mowa to żywy dowód na to, że można tworzyć heavy metal oparty na sprawdzonym schemacie i uczynić go świeżym. O ile Iron Maiden już po kilku krążkach zaczęli śmierdzieć starymi skarpetami, gdzie poziom kolejnych krążków, a przynajmniej znacznej ich części staczał się po równi pochyłej, o tyle Saxon złapał drugi oddech, po kilka słabszych albumach wydanych na początku lat 90tych.
Okazuje się, że rutyniarstwo to zacna cecha. W dobie obecnej, gdy tak niewiele zespołów potrafi stworzyć dobry, świeży heavy metal, Saxon jawi się jako zbawiciel, który wyznacza pewien standard. Muzycy dobrze wiedzą, że nie muszą niczego udowadniać i grają to co lubią i potrafią najlepiej. Ogromnie cieszy powrót do wysokiej formy, oraz udowodnienie, że w tym gatunku może jeszcze powiać bryza świeżości.
Wydawca: International Records (1997)