Pech chciał, że w przypadku greckiego Rotting Christ najpierw miałem okazję zapoznać się z naprawde dobrymi, nojnowszymi albumami grupy, a dopiero potem słyszałem te wcześniejsze. Nie podobało mi się wcześniejsze wcielenie grupy, ale odejście w stronę bardziej delikatnego, klimatycznego grania na "Sleep Of The Angels" przelało czarę goryczy. W przypadku "Khronos" najpierw miałem okazję usłyszeć utwór "Fateless" zamieszczony na składance z Metal Hammera, który spodobał mi się. Dosyć sceptycznie podszedłem więc do dosyć chłodnych opinii na temat tego krążka.
Cieszy mnie, że Grecy próbują odejść od lżejszych klimatów, ale niestety ta próba raczej nie zachwyca jeśli chodzi o wykonanie. przede wszystkim zabrakło pomysłów, a album jest zwyczajnie nudny. Rotting Christ tez nie należą do instrumentalnej czołówki, toteż próżno tu szukać popisów. "Khronos" byłby dobrym krążkiem, gdyby był bardziej urozmaicony, a tak jest zaledwie średnio. Jeśli ktoś ma zainwestować w twórczość tego zespołu to o wiele bardziej polecam "Sanctus Diavolos" i "Theogonię".
Wydawca: Century Media Records (2000)