Chyba, nikt nie ma większych wątpliwości, iż to co Rage Against The Machine przedstawiło na swoim debiucie to muzyka oryginalna, pasjonująca, a przede wszystkim niezwykle nowatorska. Dzięki tej płycie formacja zyskała bardzo pokaźne grono odbiorców. Kolejny album "Evil Empire" został przez słuchaczy przyjęty w bardzo chłodny sposób - taki stan rzeczy sprawił iż na trzecim w kolejności długograju tej znakomitej kapeli, powracamy do brzmienia znanego z debiutanckiej płyty.
Dlaczego więc płyty "The Battle Of Los Angeles" do genialnych nie zaliczę? Z prostej przyczyny - nie wszystkie eksperymenty, o które pokusił się zespół do mnie przemawiają. Przykłady? Ocierający się bardzo mocno o hip hop "Mic Check", czy też nieco mdły z powodu gitarowej masturbacji "Born As Ghosts". Tak czy siak płyty słucha się jej całkiem sympatycznie. Bez wątpienia obok debiutu jest to najlepsze wydawnictwo tej fantastycznej grupy i szkoda, że plotki jakie krążyły o reaktywacji zespołu nie okazały się prawdą.
Tracklista:
01. Testify
02. Guerrilla Radio
03. Calm Like A Bomb
04. Mic Check
05. Sleep Now In The Fire
06. Born Of A Broken Man
07. Born As Ghosts
08. Maria
09. Voice Of The Voiceless
10. New Millennium Homes
11. Ashes In The Fall
12. War Within A Breath
Wydawca: Epic Records (2000)