Zbyt żywym na tak wieczne imię Poczuwam się w tej jestestwa tyranii,W tej powolnej monotonii maniiRozkładam się samotnie i gniję.
Na barkach spraw otwarte rozdziałyZ kartkami bez ładu powydzieranymi,Jakoby z pamięci brutalnie wyrywanymiWspomnieniami by się gdzieś zapodziały.
A zatem - niech się stanie!Niech życie wnet o mnie zapomni,A czarci biorą w objęcia!
Cisza zagrzmi ktokolwiek się upomni,Ty mnie zaś dręcz i nie szczędź zawzięciaPotem strąć wyzutego w nicości otchłanie.
KostucH