Ona - na zawsze razem ...

 

Istniała, taka cicha, spokojna ,

malutka, udawała radosną .

Zawsze uśmiechnięta od bólu wolna,

twarz miała śliczną jak zawsze wiosną .

Nie zwracała uwagi na kpiny,

uśmiechała się do tego .

Tłamsiła ból i przykre drwiny,

nie lubiła życia swego.

Ze swoimi problemami ,

nie miała do kogo się zwrócić .

Rodzice ,znajomi jej nie słuchali,

chciała by ona mogła wrócić .

Aż pewnego dnia postanowiła,

zatrzymać serce, zatrzymać czas.

O mniejsze cierpienie i ból się modliła,

nie pożegnała nikogo, nie pożegnała nas.

Wyjęła zwykły nóż jego ostrze lśniło,

kończył się ból i przykre odrzucenie.

Wbiła go prosto w serce coś się kończyło, 

kończyła się samotność i cierpienie.

Umarła...

Pojawiła się radość ta prawdziwa.

uśmiech szczery na twarzy miała .

Zobaczyła ją w poświcie blasku była żywa,

,,babciu już na zawsze razem'' powiedziała...

Komentarz