Tak jak to bywa z większością gatunków muzycznych, tak i po latach świetności w połowie lat 90tych death metal popadł w marazm. Kontrowersyjne wydawnictwa Morbid Angel, marazm twórczy Obituary, zmiana stylu przez Gorefest, rozwiązanie Cynic, Atheist i Pestilence, kolejne identyczne albumy Cannibal Corpse ... wszystko to spowodowało, że death metal stawał się wyeksploatowanym gatunkiem, a pojedyncze wydawnictwa Death, Cryptopsy i Suffocation nie ratowały sytuacji.
Nile jawi się nie tylko jako grupa świetnych instrumentalistów, ale i kompozytorów, którzy mają wizję własnej muzyki. Motywy egipskie świetnie dopasowują się do ciężkich gitar, łomotu perkusji i głębokiego growlingu. Co prawda, te dwa jakże odmienne gatunki nie przenikają się jeszcze tak płynnie jak to będzie widoczne na kolejnych wydawnictwach, ale nie powodują, że płyta jest niespójna. Niewątpliwie jest to jeden z najlepszych debiutów w historii muzyki metalowej, a może także i jeden z najważniejszych. Nie jest to dzieło perfekcyjne, ale jest to bardzo dobre wydawnictwo bardzo obiecującej kapeli.
Wydawca: Relapse Records (1998)