Dziś pani jest w pełni –
- mówią
i Jan –
- taki sam jak co roku,
nie daje się oprószyć srebrem,
nawet pod jej łuną,
zimną perswazją.
Dziewczęta poszły już po kwiaty,
by każda mogła zaskoczyć wieczór gotowością,
i
nim piasek zasypie północ
powrócić
z rumieńcem ciepłej purpury na lnie
i snem o kwiecie,
którego
nikt jeszcze nie widział.