To miał być najcięższy i najbrutalniejszy album Cannibal Corpse w ich karierze ... ta, słyszymy to za każdym razem z różnym efektem. Tak się jednak składa, że zarówno "Gore Obsessed" jak i "The Wretched Spawn" miały bardzo skrajne recenzje i budziły zastrzeżenia. Pomimo buńczucznych zapowiedzi "Kill" mało chyba kto wierzył, że powstanie coś niezwykłego.
Dwadzieścia lat grania jednego i tego samego może się znudzić. Cierpliwość słuchacza też jest ograniczona. "Kill" ze swoją zawartością ma świeżość wędlin z Biedronki, jest wtórny do bólu, mało interesujący i nie wnoszący zupełnie nic do wizerunku zespołu. Kanibale nagrali kolejny rozczarowujący album , który raczej będzie cieszył starych fanów aniżeli pozyskiwał nowych. Mnie ten album nie ruszył zupełnie i z "wielką" niecierpliwością poczekam na kolejny najcięższy i najbrutalniejszy ich krążek.
Wydawca: Metal Blade Records (2006)