Gdy nadchodzi beznadziejności czas Gdy tragedią życie się staje A pustka i samotność chlebem powszednim jest Tęsknota i strach przed samotnością dławi w gardle Co kiedyś radości odę śpiewało
Wtulony w szarość własnego bytu Kroczę przez mrok pustych zaułków Mijając po drodze fałsz ludzkiego „ego”
Kroczę tak wprost w śmierci objęcia Niosąc smutku chorągiew I roniąc ostatnią łzę nadziei Zakrwawionymi oczyma ostatni raz spoglądając w stronę utraconej miłości
Autor: lacrima333
Zaakceptowane przez: minawi
Wysłano: 52