Setki twarzy
Uciekające gdzieś w popłochu.
Wszyscy się gdzieś śpieszą,
Chcą dotrzec do celu...
Nie dostrzegają
Otaczającego ich świata.
Nie dostrzegają
Magii dnia,
Magii natury.
Obojętnie przechodzą
Obok małego dziecka
Bawiącego się na ruchliwej ulicy,
Z obrzydzeniem mijają
Ciało małej jaszczurki
Zrzuconej z balkonu...
Nie przejmują się bólem innych,
Wciąż brną do przodu.
Zapominają o szczęściu,
Uśmiechu, delikatności
I wrażliwości.
Zapominają żyć całym sercem,
Po prostu istnieją.
Szarzy ludzie
Zabijają w nas piękno,
Zabijają w nas dziecko...