Powykręcane gałęzie życia
Uschnięte na wietrze zimowym
Uśpione w dniu bladym
W stoickim spokoju, czekają
Czarne od goryczy
Nieruchome od bólu
Zżerane przez smutek
Czekają, aż ktoś ukoi ich cierpienie
Opuszczone, samotne
Nie mogą pnąć się w górę
Podlane przez strumień rozczarowań
Czekają na śmierć