Niemcy uchodzą za krainę mlekiem i miodem płynącą dla zespołów grających wszelkie odmiany elektroniki. Niemcy są także jednym z czołowych krajów, w którym wszelakie zespoły cierpią na chroniczny brak oryginalności a Umbra Et Imago ze swoim "Memento Mori" tylko to potwierdza. Chciałbym jednak zaznaczyć, że nigdy nie słyszałem innych płyt tej formacji.
Mało tego, "Memento Mori", choć zawiera sporo wpływów muzyki metalowej to tworzy muzykę bardzo melodyjną, przejrzystą i ugłaskaną, pozbawioną niestety pazura. Choć utwory nie są schematyczne, to zasób wykorzystywanych środków jak i różnorodność melodii jest tu bardzo ograniczony.
Tym razem taryfy ulgowej nie będzie, bo choć "Memento Mori" można posłuchać, to emocje towarzyszące odsłuchowi są zerowe. Osobiście czułem się zmęczony tym albumem już gdzieś w połowie jego trwania. Jeśli komuś nie przeszkadza brak oryginalności, to może sięgnąć po Umbra Et Imago, ale pozostali mogą śmiało sobie ten krążek odpuścić, gdyż nieciężko o lepsze wydawnictwa w podobnym stylu.
Tracklista:
01. Märchenlied (Liebeslied)
02. Sweet Gwendoline
03. Sagt Nein
04. Memento Mori
05. Schlag Mich
06. Ein Letztes Mal
07. Der Wahnsinn
08. Egoismus
09. Money
10. Stoppt die Lügen
11. Der Prälat
12. Mach Was
Wydawca: Spirit Production (2004)