Prevail to, młody jeszcze, przedstawiciel duńskiego death metalu, bo choć już w 2013 roku wydali trzy kawałki, to zadebiutowali płytą „War Will Reign” dopiero trzy lata później. Jest to porcja ciężkiej i zabarwionej grooveową nutą muzyki z niskim, głębokim growlingiem. Generalnie granie mi się podoba. Jest tu melodyjność podkreślona solówkami, ale wiele riffów jest bardzo ciężkich i gniotących.
"Harvest Wombs" był dla Fallujhy wyłącznie przymiarką do wyższego skoku. Musieli ją wykonać, by doskonale zrozumieć swoje mocne i słabe strony i starać się zlikwidować tych drugich jak najwięcej. Ta się udała, a jak ze skokiem? "The Flesh Prevails" jest właśnie nim i zespół nie tylko skoczył bezbłędnie, to jeszcze do tego w mistrzowskim stylu.
Nie wiem jak innym, ale mnie zespoły, w których frontman dobiera sobie coraz to nowy line-up zmieniający się właściwie z każdym kolejnym albumem, kojarzą się z absolutnym geniuszem, wizjonerstwem i paniką na dźwięk słowa „rutyna”. Tak właśnie postępuje Steve Austin i taki właśnie jest Today is the Day, dinozaury noise’u, zespół w pewnych kręgach kultowy.
Aż trudno w to uwierzyć, ale po prawie 10-letnim milczeniu ponownie daje o sobie znać włoski one-man projekt - Pulcher Femina. Nietuzinkowa działalność Roberto Confortiego skoncentrowana głównie na tanecznych, wzmożonych brzmieniach alter/electro/future popu wznowiona została głównie z racji zbliżającej się premiery trzeciego albumu studyjnego - "Darkness Prevails". Ogromne zaangażowanie w powstanie każdego nagrania z osobna, cierpliwość do naturalnego dojrzenia materiału, unikalne dźwięki stanowiące fundament 13 premierowych kawałków, zwiastują według wydawcy - Decadance Records, zdecydowanie najlepszą i rozwojową płytę Pulcher Femina. Album ukaże się 22 stycznia 2010 roku.