Biorąc pod uwagę, że trzeci album Scream Maker „BloodKing” od poprzedniego dzieli aż sześć lat, nie można się dziwić, że zespół uzbierał aż 14 kawałków, dających w sumie 67 minut muzyki. Mimo to, na początku miałem obawy, że ta ilość może mnie znużyć. Na szczęście nic podobnego. Scream Maker trzyma formę i żywotność od początku do końca i nie ma mowy o zamulaniu.
Planowana na ten rok trasa norweskiego zespołu Wardruna została przełożona na 2022 rok. Obecna sytuacja pandemiczna nie pozwala Wardrunie na zagranie trasy uwzględniającej bezpieczeństwo zarówno fanów jak i samych muzyków. W tej sytuacji polskie koncerty Wardruny (w Krakowie, w Poznaniu i w Warszawie) zostają przeniesione na końcówkę roku 2022. Jest też dobra wiadomość dla fanów zespołu: do rozpiski koncertowej dochodzą dwa nowe miasta – Gdańsk i Lublin.
Heavy metalowy Ironbound z Rybnika zadebiutował, wydaną przez Ossuary Records, płytą „The Lightbringer”. Znajduje się na niej osiem, poprzedzonych gitarowym intrem, kompozycji, utrzymanych w starym klimacie. I choć okładkowa grafika przedstawia miasto przyszłości, to raczej jest to miasto przyszłości widziane oczami lat osiemdziesiątych, a jej bohater po prostu utknął „gdzieś w czasie”. Wprawdzie nie jest to nigdzie napisane, ale jak tak na niego patrzę to mam nieodparte przekonanie, że ma na imię Edek.
Od kilku dni jest już dostępny debiutancki album pochodzącej z Rybnika, młodej formacji heavy metalowej Ironbound. Płyta „The Lightbringer” wydana nakładem Ossuary Records
miała premierę 30 kwietnia zarówno na krążku CD, jak i na wszystkich popularnych platformach streamingowych i w serwisie Bandcamp.
Under The Sign Of Garazel Productions prezentuje split serbskiego Nadsvest i portugalskiego Necrobode. Pierwsza część nazywa się „Ustoličenje Smrti” i zawiera dwa utwory, w drugiej znajdziemy trzy kawałki pod wspólnym tytułem „O Triunfo Da Morte”, co w sumie wygląda na to, że znaczy to samo. Wydawnictwo jest dostępne na CD, a jak ktoś się bardzo uprze może szukać też winyla wydanego przez niemiecką Iron Bonehead Productions.
„Piece Of Mind” to czwarta płyta Iron Maiden, druga z Brucem Dickinsonem i pierwsza, na której na perkusji zagrał Nico McBrain. W ten sposób powstał ten najbardziej znany, można powiedzieć, że klasyczny skład zespołu, który według większości fanów nagrał swoje najlepsze płyty. Samo „Piece Of Mind” nie przebiło swoją wielkością historycznego pomnika jakim jest „The Number Of The Beast”, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest to wspaniały i obfitujący w przeboje album, z „Flight Of Icarus” oraz „The Trooper” na czele.
Nagranie pierwszej płyty zajęło Iron Maiden pięć lat, a już rok później gotowy był drugi album „Killers”. Okazało się jednak, że większość zawartych na nim piosenek to stare nagrania, powstałe jeszcze przed debiutem. Czy to znaczy, że gorsze? Może z punktu ówczesnej hierarchii wartości twórców tak, ale z perspektywy czasu zupełnie tego nie widać. Wzbogacona o takie szlagiery jak „Murders In The Rue Morgue” i „Killers” płyta z miejsca stała się hitem i otworzyła zespołowi drzwi do światowej kariery.
Wielu jej broni i uważa, że jest potwornie niedoceniana. Wielu dostrzega jej drzemiący potencjał i nie zgadza się z powszechnym stereotypem. Wielu twierdzi, że przecież Iron Maiden to zespół, który złej płyty nigdy nie nagrał i wszystko co stworzyli zasługuje na dozgonny szacunek. A ona wciąż jest uważna za tą najsłabszą i najbrzydszą córkę króla i jak ta łyżka dziegciu straszy swoją niedoskonałością. Z tą łatką funkcjonuje i będzie już funkcjonować przez następne lata, uśmiechając się wstydliwie do słuchaczy gdzieś z ostatniego rzędu, jakby świadoma swoich wątpliwej urody wdzięków. A gdy już zjawi się ten zbłąkany królewicz, który przypadkowo obejmie ją wzrokiem, wtedy otworzy przed nim swoje serce i zatańczy najpiękniej jak tylko potrafi, szepcząc słodko swoje imię: „Virtual XI”.
Początki Therion datuje się na rok 1988. Na pierwszym demie „Paroxysmal Holocaust” z 1999 roku na wokalu występuje jeszcze Matti Kärki, który później odszedł do Dismember, więc obowiązki wokalisty wziął na siebie gitarzysta i lider zespołu Christofer Johnsson. W ten sposób dokonał się skład, który nagrał płytę „Of Darkness…”. Oprócz Christofera znaleźli się w nim Peter Hansson na gitarze, Oskar Forss na perkusji oraz przybyły z Dismember Erik Gustaffson na basie.
Jo Quail to angielska wiolonczelistka i kompozytorka, której występy na żywo – czy to w charakterze solowym czy z orkiestrą – mocno zapamiętają w pamięć. W swojej muzyce, Jo łączy głębokie zrozumienie dla skomplikowanej techniki gry na wiolonczeli z ciekawymi technikami loopowania i elektroniką. Od 2010 r., gdy rozpoczęła solową karierę, Jo wydała cztery pełne płyty, trzy EPki oraz DVD.
King Dude - niebieskooki, amerykański mefistofeles z gitarą wystąpi akustycznie 7 kwietnia 2020 w krakowskim Klubie Zaścianek. Jego znakiem rozpoznawczym od ponad dekady stały się hipnotyczny, gardłowy baryton, kontrowersyjne teksty oraz, nade wszystko, brzmienie, łączące w sobie elementy bluesa, krajowego folku oraz Americany. Siódmy album Króla Kolesia, "Music to Make War To" ukazał się w zeszłym roku nakładem Ván Records – i promowały go dwa single: sensualny Velvet Rope oraz mroczny Time to Go to War.
Nocny Kochanek już 20 grudnia zakończy “Trasę w Ciemność”! Podczas wyjątkowego występu grupa zaprezentuje swój trzeci album “Randka W Ciemność”, a także inne przeboje jak “Dziewczyna z Kebabem” czy “Koń
na Białym Rycerzu”. Nie zabraknie również innych niespodzianek. Na koncert zapraszamy do hali COS Torwar.
Ze starożytnych piramid zdobiących „Poweslave” Iron Maiden odbyło długą drogę w czasie, by na swoim następnym albumie „Somewhere In Time” pojawić się w kosmicznej przyszłości. Eddie ze sfinksa przeistoczył się w robota, a muzycy zrobili sobie zdjęcie na jakimś kosmicznym pojeździe. Czas jest też motywem pierwszego „Caught Somewhere In Time”, ale w dalszej części teksty dotyczą różnych tematów, a na koniec nawet znów wracamy do starożytności.
Po świetnie przyjętym koncercie na Castle Party Festival 2018, niemiecki FAUN wraca do Polski, by jesienią 2020 roku wystąpić na dwóch koncertach: w Krakowie i w Warszawie w ramach trasy promującej nadchodzące wydawnictwo zespołu, "Märchen & Mythen". 31 października 2020 r. zespół FAUN wystąpi w krakowskim Klub Kwadrat, a dzień wcześniej, 30 października w warszawskiej Proximie.
Mortiis wystąpi 27 października w krakowskim klubie Zaścianek. Ten popularny projekt już od wielu lat balansuje pomiędzy gatunkami. Od ponad trzydziestu lat przechodzi przez ewolucję, poruszając się między industrialnym metalem, ambientem, synthem i dark wavem. Trzynaście autorskich albumów studyjnych opowiada historię muzyczną podzieloną na "Ery", z których pierwsza rozpoczęła się albumem "The Song of a Long Forgotten Ghost". Obecnie Mortiis przygotowuje się do kolejnej płyty "Spirit of Rebellion".
Już 15 października nietuzinkowy zespół ROME wystąpi w naszym kraju. Będzie to miało miejsce w Łodzi w klubie Magnetofon. Na to wydarzenie zaprasza Iron Realm Productions. Będzie to z pewnością niezapomniany wieczór.
Norweska formacja Wardruna cieszy się w Polsce niesłabnącą popularnością. Dwa koncerty zespołu w naszym kraju w listopadzie są wyprzedane od ponad roku. Nic więc dziwnego, że polska publiczność nie musiała długo czekać na kolejne występy Norwegów. W 2020 roku Wardruna wróci do Polski na dwa koncerty – 3 maja wystąpią w Sali Ziemi w Poznaniu, a 4 maja w ICE Kraków Congress Center.
W swojej autobiografii Bruce Dickinson kilka razy wspomina, że uważa „Seventh Son Of A Seventh Son” za jeden z najlepszych, jeżeli nie najlepszy album Iron Maiden. Tak samo uważa również wielu fanów. Niezależnie od tego kto gdzie upatruje swojej jedynki, nie da się nie uznać tej płyty za jedną z najwybitniejszych w historii heavy metalu. Ciężko byłoby również jej nie kochać. Jest to przecież zbiór imponujących hitów i mnóstwa wspaniałej muzyki.
„Scourge Of Malice” to trzecia płyta włoskiego Graveworm, wypełniona pełnym wrażeń i emocji symfonicznym black metalem. Tak oto przenosimy się do mrocznego, rycerskiego świata, gdzie „evil arrives from black velvet sky”, „faces of hell turned into black”, „screamings of pain crushed the night”, a „voices of death calls for revenge”…
Ironbound to heavymetalowa załoga z Rybnika, w której skład wchodzą członkowie, między innymi, Soul Collector i Crimson Ice. Na swoim koncie mają EPkę „She-Devil” z 2017 roku, a pod koniec 2018 wypuścili duutworowy materiał „Witch Hunt/Lifeblood” mający wypromować nadchodzący album. Jak na przedpłytowy przedsmak to jest bardzo dobrze i na pewno zachęcająco.
The Iron Maidens to amerykański zespół heavy metalowy wykonujący na żywo covery kultowego Iron Maiden. Skład grupy tworzy sześć kobiet, które przybrały pseudonimy: Nikki McBurrain, Steph Harris, Adriana Smith, Bruce Chickinson oraz Davina Murray. Zespół wystąpi 5 maja w krakowskim klubie Kwadrat, 6 maja w warszawskiej Proximie oraz 7 maja w gdańskim B90.
W listopadzie 2019 roku, norweska formacja Wardruna wyrusza w trasę promującą wydany w tym roku album Skald. Odwiedzi Polskę na dwóch koncertach: w Gdańsku oraz Warszawie. Formacja założona przez Einara Selvika swój debiutancki album wydała w 2009 roku. Była to pierwsza płyta ze znakomicie przyjętej trylogii runicznej Runaljod. Muzycy komponują i wykonują utwory wykorzystując stare nordyckie instrumenty, a teksty pisane zarówno w norweskim jak i starym, nordyckim języku uzupełniają piękne kompozycje, budując wyjątkowy klimat surowej północy.
Na początku przyszłego roku Ivar Bjørnson i Einar Selvik wyruszą w krótką trasę po Europie, w ramach której będą wykonywać na żywo muzykę nagraną w ramach projektów Skuggsjá oraz Hugsjá. Wspólnie z Ivarem i Einarem na scenie pojawią się Iver Sandøy (perkusja, drugi wokal), Håkon Vinje (klawisze) oraz Silje Solberg (skrzypce Hardanger). Ivar oraz Einar wystąpią również w Krakowie, w Klubie Studio, 2 lutego 2019 roku.
„Fear of the dark. Fear of the dark. I have constant fear that something’s always there.” Któż mógłby nie znać tych słów? Kto nie słyszał ich setki razy? Tytułowy numer z dziewiątej płyty Iron Maiden „Fear Of The Dark” wyszedł daleko poza krąg miłośników muzyki metalowej, stając się przebojem popularnym na całym świecie. W ogromnym zalewie wspaniałych hitów, jakie ten zespół generował na każdym swoim albumie, to właśnie w 1992 roku udało się dorównać do dwóch wielkich szlagierów z „The Number Of The Beast”. To nie ulega wątpliwości. Czy jednak cała płyta potrafiła przebić „Powerslave”, „Seventh Son Of The Seventh Son” czy co kto tam lubi najbardziej? Tu zdania pewnie będą już podzielone.
Piszę do Was ze słonecznej Kalifornii, gdzie przybyłem trochę pojeździć z rodziną. Lecąc do USA, oprócz polowania na płyty, których nazbierałem tu już 20, bardzo chciałem trafić na jakiś koncert. A dzieje się tu dużo. W czerwcu te okolice demolował Behemoth ze Slayerem, Cannibal Corpse i Napalm Death będą dopiero w październiku. W San Diego o dwa dni mijam się z trasą Amorphis, Moonspell i Dark Tranquility i nie wyrabiam się na Wintersun w San Francisco. O to wszystko nie trudno jednak w Polsce, a w końcu udało się znaleźć coś znacznie lepszego. Gdy mieszkałem w Los Gatos, znalazłem koncert lokalnego, thrashowego Phantom Witch, który wieńczył ich tour po Kalifornii o nazwie „Blood On The Coast”.