Raventhrone to, istniejący na przełomie wieków, epicko folk black metalowy zespół z Wiednia, którego wcześniejszych źródeł należy szukać w Summoning i Pazuzu. „Malice In Wonderland” to ich pierwszy album, wydany w 1998 roku, przez włoską Avantgarde Music i szybko podchwycony przez Mystic Production w wersji kasetowej.
Istotne zmiany zaszły w Behemoth przez rok od wydania „Pandemonic Incantations”. Do zespołu powrócił Les, ale tym razem na gitarę i pod pseudonimem L-kaos, natomiast styl muzyczny skierował się w stronę death metalu. To, czego zalążki można było wyczuć na poprzednim albumie, na „Satanica” eksplodowało z całą mocą.
Członkowie Mord'A'Stigmata weszli do Studia 67 by zarejestrować następcę doskonale przyjętej "Ansia". Czwarta duża płyta w dorobku zespołu będzie nosić tytuł "Hope" i oparta zostanie na czterech utworach o łącznym czasie trwania ponad 45 minut.
Mord’A’Stigmata kończy pracę nad swoim nowym materiałem. To mini-album zatytułowany "Our Hearts Slow Down". Znajdziecie na niej 30 minut muzyki, którą Static (git.) opisuje: "To najbardziej ponury i surowy materiał Mord'A'Stigmata, jednocześnie zawierający największe muzyczne kontrasty. Zaprowadził nas tam, gdzie nigdy wcześniej nie byliśmy i nie odważylibyśmy się być. Z tej drogi nie ma powrotu, to kolejny gwałtowny krok ku zatraceniu."
Kołatała mi się gdzieś ta nazwa, ale kompletnie nie miałem pojęcia co chłopaki grają i w której szufladce ich umiejscowić. Z informacji od zespołu wynika, że jest to awangardowy black metal i w zasadzie skłonny jestem się do tego określenia muzyki z „Code” przychylić bo jednak dość gęsty, klaustrofobiczny, black metalowy klimat dominuje nad tym wydawnictwem.
Chorzowski twór Hegeroth pod koniec zeszłego roku zadebiutował albumem „Three Emperors’ Triangle”. Aby zaistnieć w świadomości jak największego grona odbiorców zespół swój materiał udostępnia na stronie hegeroth.bandcamp.com, gdzie każdy może sobie wejść i go posłuchać. Ja zostałem uraczony płytą w wersji fizycznej obligując się do napisania o niej parę słów, co też niniejszym czynię.
Już 6 listopada 2014 roku rozpocznie się trzynasta edycja Wrocław Industrial Festival, który należy do najbardziej unikalnych w swojej formule wydarzeń zarówno w Polsce, jak i na świecie. Mierzy się z mrokiem kultury industrialnej, będąc jednocześnie propozycją różnorodną programowo oraz od lat ważną platformą spotkań fanów tej estetyki, jej badaczy i animatorów. Festiwal prezentuje całe bogactwo przemysłowej i post-przemysłowej muzyki w wielu odsłonach: usłyszymy tu ambient, neofolk, cold wave, post-punka, noise i awangardę, jak również trudne do zaklasyfikowania gatunki współczesnej elektroniki, eksperymenty dźwiękowe i klasyczne industrialne brzmienia. Serwis DarkPlanet objął patronat medialny nad wydarzeniem.
Włoski Deathless Legacy to nowy twór, który dopiero co powstał z grobu debiutując albumem wydanym pod patronatem niemieckiej Danse Macabre. Zwracają uwagę barwnym i starannie dobranym wizerunkiem kreującym postaci rodem z dreszczowców, choć takie poprzebierane czupiradła ze znakami na twarzach mnie akurat nie nastrajają zbyt optymistycznie. Mimo to po kilku dniach spędzonych z tą przeklętą gromadą nabrałem do nich całkiem pozytywnego stosunku.
„Norrøn Livskunst” to już siódma płyta Solefald, ale pierwsza, która jest prawie w całości po norwesku. Jak to jest obwieszczone we wkładce zespół powraca do początków dwudziestego wieku, kiedy norweska kultura na nowo odkrywała swoje korzenie, a pisarze, malarze i kompozytorzy czerpali ze starożytnych podań i mitologii. Teksty są zainspirowane utworami z tamtych czasów, a pierwszy „Song Til Stormen” jest wierszem najwybitniejszego norweskiego poety tego okresu Olava Hauge.
Pamiętam wywiad z jednym z współwłaścicieli sporej firmy wydawniczej, który stwierdził, że właściwe zaszufladkowanie danego wykonawcy to połowa sukcesu w ramach sprzedaży danego wydawnictwa. Jeśliby zasadę tą przełożyć na poczynania Avantgarde z Asofy to należałoby uznać, że wytwórnia dała ciała po całości. Określenie zawartości "Percezione" jako black/doom metal nie oddaje muzycznej zawartości tego albumu.
Nowy album Duobetic Homunkulus "Ani Ja Ani Ty Robit Nebudzeme, Sedneme Do Koca, Vozit Se Budzeme" od razu zaskarbił sobie moją uwagę za sprawą sposobu wydania. Album zapakowany jest w coś co można określić tekturowym digipackiem. Rozwiązanie estetyczne i ciekawsze niż włożenie CD do zwykłej tekturowej koperty. Jeżeli jednak tak wydany jest ten album regularnie, to nie wiem czy przetrzyma próbę czasu i za dwa lata booklet nie rozpadnie się w rękach. Jeżeli jednak nawet tak się zdarzy to najważniejsze - muzyka zawarta na CD - przetrwa.
Uwaga wszyscy ortodoksi, twardogłowi i metalowi puryści, okopcie się, zabierzcie konserwy, niezbędnik oldschoolowca (jedynkę Darkthrone, coś Burzum i dla relaksu Bestial Mockery) i czmychajcie czym prędzej do swoich Wolfsschanze, gdyż na powierzchnię wylazł nowy album Forgotten Souls „Sirius 12”. Muzyka, jaką wypełniony jest ten album z pewnością poczyni ogromne straty, wobec których bezradne będą nawet profilaktycznie stosowane stopery.
Kiedy w 2007 roku światło dzienne ujrzało "The Aurora Veil" - debiutanckie demo autralijskiego Ne Obliviscaris osłupiałem z wrażenia. Nowa jakość, awangarda najwyzszych lotów, wzorowy poziom wykonawczy. Z każdym rokiem z coraz wiekszą niecierpliwością wyczekiwałem debiutanckiego krążka. Pokuszę sie nawet o stwierdzenie, że na żaden inny album nie czekałem w ostatnich latach tak bardzo jak na "Portal Of I". Tym większe jest moje rozczarowanie po kilkukrotnym przesłuchaniu płyty.
Jakiś czas temu dotarła do nas informacja o planowanym na 12 listopada w katowickim Mega Clubie występie dwóch legend norweskiego black metalu - Dodheimsgard i formacji Gehenna. Na scenie wspomogą ich trzy inne zespoły, których nazwy zostaną podane wkrótce. Znane są już szczegóły dotyczące cen i miejsc dystrybucji biletów. Bilety można nabywać w cenie 70 złotych w sieci Ticketpro. W dniu koncertu ich cena wzrośnie do 80 złotych.
Czy pamiętacie jeszcze kanadyjskich szajbusów z Unexpect, którzy pięć lat temu zdemolowali konkurencję krążkiem "In A Flesh Aquarium"? Ci, którzy piali z zachwytu nad tamtym wydawnictwem, mogą zacierać ręce, gdyż na 31 maja zaplanowano premierę trzeciego pełnego wydawnictwa grupy zatytułowanego "Fables Of The Sleepless Empire".
Blut aus Nord to bardzo ważny zespół dla całej blackmetalowej sceny (nie tylko francuskiej). Trzeba jednak z pełną świadomością zauważyć, że dorobek artystyczny tej kapeli jest dość niejednolity pod względem jakościowym. W dyskografii Francuzów odnaleźć można kilka naprawdę dobrych płyt, ale także dość boleśnie rozbić się o mieliznę wydawniczą. Dwa ostatnie albumy Blut aus Nord to kompakty o których nie chce mi się nawet wspominać. Całe szczęście Panowie po dwóch latach przerwy pod nos podsuwają mi dość sympatyczne płyciwo, które zwie się "777 – Sect(s)" i daję nadzieje na lepsze czasy.
Gdy tylko pojawił się ponownie na scenie metalowej pochodzący z Wrocławia Thy Worshiper z młodzieńczymi wypiekami na twarzy porwałam się na nowy materiał. I jak się okazało mój zapał jak najbardziej się opłacił. „Opowieść jednej nocy” to zestaw utworów promocyjnych, zapowiadający wydanie płyty „Wschód”. Materiał bezwzględnie przypieczętował swą obecność na najwyższym podium tegorocznych wydawnictw według mojego osobistego rankingu. Potwierdzeń powyższych słów nie trzeba długo poszukiwać.
Kanadayjscy tech/deathmetalowcy z Gorguts podobno weszli już do studia, aby rozpocząć fazę przedprodukcyjną nadchodzącego albumu. Choć muzycy nie maja jeszcze ani tytułu nowego krążka, ani tym bardziej kontraktu na jej wydanie, to liczą, że uda im się wypuścić materiał jeszcze latem tego roku. Obecnie skład zespołu tworzą perkusista John Longstreth (Origin, ex-Angelcorpse), basista Colin Marston (Behold... The Arctopus, Krallice, Dysrhythmia), gitarzysta Kevin Hufnagel (Dysrhythmia, ex-While Heaven Wept), oraz odwieczny wokalista/gitarzysta grupy - Luc Lemay.
The Art of Nosie znany jest głównie na zachodzie, u nas właściwie wcale. Muzyków projektu ciężko powiązać z jakimiś współczesnymi projektami. Anne jest kompozytorką BBC Symphonic Orchestra, Trezor Horn znany jest bardziej jako producent Tiny Turner, Paula McCartneya, Pet Shop Boys, Erosa Ramazzotti czy Mike Oldfielda oraz licznych filmów. Paul Morley znów, jako dziennikarz muzyczny. Dopiero Jeczalik kojarzony może być z Frankie Goes to Hollywood czy Yes choć nie z pierwszego szeregu.
Dzięki zaangażowaniu brytyjskiej oficyny Cold Spring jeszcze w tym miesiącu ukaże się sześciopłytowe kompletne dzieło "Themes" autorstwa legendarnego awangardowo-eksperymentalnego projektu Psychic TV. Materiał stworzony nie tyle jako soundtrack co rytualno-ezoteryczne tematy przewodnie towarzyszące artystycznym performance'om, praktykom i inicjacjom The Temple Ov Psychick Youth (bractwo zrzeszające członków kultowych projektów Psychic TV, Coil, Current 93), pierwotnie ukazał się jako dodatek do limitowanego do 5000 sztuk debiutanckiego albumu "Force the Hand of Chance" z 1982 roku a następnie w okrojonej wersji w 1995 roku jako "Themes Part 1". Obecna edycja "Themes" obejmuje pełen zakres treści (prawie 50 tracków) z serii wraz z niepublikowanymi nigdy wcześniej ścieżkami i materiałami.
Mam wrażenie, że Solefald jest jednym z najbardziej niedocenionych zespołów szeroko pojętej muzyki metalowej. Panowie tworzą już od ładnych kilkunastu lat, ale do dziś, mimo zachwytów branży, nie mogą się przebić do szerszego grona odbiorców. Podyktowane jest to po część przez fakt, że muzyka jaką proponuje ten norweski duet to niełatwa w odbiorze awangarda w najczystszej postaci. Awangarda zarówno w warstwie muzycznej jak i tekstowej.
Kojarzycie to wspaniałe uczucie, kiedy z płytą polskiego zespołu obchodzimy się bez żadnej taryfy ulgowej? A przy okazji recenzji, nie trzeba używać sztampowych haseł z serii "jak na polskie warunki…"? Właśnie w taki to sposób można potraktować płytę "Monster Of Jazz", czyli najnowsze wydawnictwo Pink Freud - kapeli, która robi swoje bez zbędnego patosu, jaki czasami jest udziałem artystów z kręgu jazzowego. Album przynosi kolejną już porcję, barwnej muzyki, składającej się z wielu pierwiastków.
Dokładnie pięć lat minęło od momentu kiedy Alexander Veljanov i Ernst Horn zaprezentowali światu swój ostatni wspólny album studyjny - "April Skies". W tym czasie muzycy niemieckiego duetu Deine Lakaien nie próżnowali - zespół świętował dwudziestolecie swojej działalności, które uświetniła jubileuszowa trasa koncertowa z udziałem orkiestry symfonicznej, ponadto Veljanov nagrał w tym czasie doskonale przyjęty album solowy "Porta Macedonia". "Mam nadzieję, że przez ostatnie lata staliśmy się mądrzejsi, bardziej doświadczeni i świadomi. Gdy zasiedliśmy do pracy nad nową płytą mieliśmy poczucie, że Deine Lakaien ma jeszcze tyle istotnych rzeczy do wykonania" - mówi wokalista Deine Lakaien. Długo oczekiwany album, który oficjalnie otrzymał tytuł "Indicator" ukaże się 18 września.
Bright Ophidia to jeden z nielicznych zespołów na polskim rockowo/metalowym rynku muzycznym, który w ramach ciężkich brzmień nie boi się eksperymentować. Słuchając ich albumu "Red Riot" można nawet odnieść wrażenie, że dążenie do przekraczania muzycznych barier i schematów stanowi główny cel zespołu. Cecha ta jest silnie wyeksponowana na drugim długograju grupy zatytułowanym "Red Riot". Świetnych pomysłów i muzycznej różnorodności zawartej na recenzowanym albumie mogłoby polskiemu kwintetowi pozazdrościć wiele zespołów, których interesami zajmuje się chociażby takie Relapse Records.
Do czterech albumów już tej jesieni powiększy się dyskografia nowojorskiego zespołu Antony and the Johnsons. Na 11 października bowiem przewidziano premierę albumu "Swanlights", który ukaże się nakładem wytwórni Rough Trade. Jak tłumaczy lider projektu, Antony Hegarty: "Tytuł płyty wiąże się z odbiciem światła na powierzchni wody w nocy. To moment, gdy dusza opuszcza ciało i staje się fioletowym duchem". Na materiale gościnnie pojawi się Björk, która wykona nagranie "Flétta". To nie pierwsza kolaboracja obojga artystów - wcześniej Antony użyczył swojego głosu w dwóch kompozycjach Björk - "The Dull Flame Of Desire" i "My Juvenile" (oba kawałki pochodzą z wydanego w 2007 roku krążka islandzkiej artystki "Volta").