Burzy i zawirowań w Incantation ciąg dalszy. Znowu więc John McEntee zmuszony był nagrać album w całkiem nowym zestawieniu. Strategiczne stanowisko gitarzysty i wokalisty obsadził Mike Saez, który wystąpił już na koncertówce „Tribute To The Goat”, na basie zagrał Robert Yench, a na perkusji Dave Curloss z Malevolent Creation. Ktokolwiek jednak by nie tworzył w danej chwili Incantation, jego styl nie ma prawa się zmienić ani odrobinę i „The Infernal Storm” jest tego kolejnym dobitnym przykładem.
W trudnej sytuacji znalazł się Overkill po „Necroshine”, bo zespół opuścili obaj dotychczasowi gitarzyści. W ten sposób na scenie pojawił się Dave Linsk, który zadomowił się tu na długie lata. Materiał na nową płytę tradycyjnie jednak został skomponowany przez duet Blitz-Verni. Efekt? Miazga!
Płyta „Sweetbries” okazała się sukcesem i Cryhavoc wzbudził zainteresowanie swoim power melo-death metalem. Słodkie melodie, ubrane w ostre gitarowe riffy i zachrypnięty wokal, znalazły swoich zwolenników, więc zespół szybko powtórzył swój ruch i nagrał album bardzo podobny do poprzedniego.
Miałem dwanaście lat, gdy w sobotnie przedpołudnie szedłem na bazarek na Dołku, aby po raz drugi w życiu dokonać zakupu muzycznego. Łóżko polowe z rozłożonymi pirackimi kasetami to był fantastyczny, magiczny świat, który niesamowicie mnie pociągał. Do tej pory znałem Scorpions, Metallicę i AC/DC, a tu tyle różności i możliwości. Padło na Kreator „Extreme Aggression” i D.R.I. „Thrash Zone”. Ta pierwsza to nawet nie było wydanie Takt, ALF, czy MG, tylko jakaś zupełnie z dupy, z kompletnie pomyloną okładką, z jakimś dziwnym monsterem unoszącym się nad rozświetlonym błyskawicami miastem. Co z tego jednak, skoro wróciłem do domu, włożyłem kasetę do magnetofonu i… urwało mi głowę.
Desultory jest jedną z tych kapel death metalowych, które w połowie lat dziewięćdziesiątych dotknęła nagła potrzeba zmiany stylistyki. Bardzo popularne było to zwłaszcza w Szwecji, a płyta „Swallow The Snake” jest tego sztandarowym przykładem, co pokazuje już brak logo zespołu na okładce. Nie spodobało się to fanom, czego wyrazem może być dramatyczna średnia 11% z dwóch recenzji na The Metal Archives. Złagodzenie brzmienia na bardziej grooveowe i podróż w stronę melo-death z elementami hardcora, nie musiało wszystkim przypaść do gustu, czy jednak jest aż tak źle?
Białoruska elektro/rock/metalowa formacja Weesp, która zdążyła już zdobyć uznanie również polskich fanów, powraca z singlem zapowiadającym nową płytę. 24 grudnia zespół zaprezentuje klip do utworu „Illumination” promujący album „Black Sails”, którego premiera odbędzie się na poczatku 2018 roku. Teledysk będzie pierwszym wydanym przez Weesp od 2015 roku.
Agencja P.W. Events zaprasza na niezwykłe wydarzenie. Prekursorzy shoegaze i jeden z najważniejszych brytyjskich alternatywnych zespołów lat 80/90., The Jesus And Mary Chain, wystąpi w warszawskim klubie Proxima 18 maja 2018 roku w ramach trasy promującej pierwszy od niemal dwudziestu lat album studyjny, zatytułowany „Damage And Joy”.
Po „Contents Under Pressure” skład Pro-Pain nieco się zmodyfikował. Perkusista Dan Richardson zmienił barwy klubowe na Life Of Agony, a na „Pro-Pain” zagrał Dave Chavarri z M.O.D. Natomiast jeżeli zmieniła się forma zespołu to tylko wzwyż, bo nagrali znakomity album. Na „Pro-Pain” jest wszystko czego można oczekiwać od takiej muzyki.
„Code Red” to płyta, która pokazuje jak, ustabilizowany składowo, Sodom wchodzi na właściwe tory. Materiał jest niezwykle ciężki, a utwory na nim zawarte, miażdżące. Wojna leje się z głośników, a potężna thrash metalowa siła nie znajduje godnego dla siebie przeciwnika.
Bardzo rzadko zdarzało mi się wyrażać opinie o płytach, których nie miałem na fizycznym nośniku. Jeżeli ktoś zgłaszał się z materiałem do zrecenzowania to jedynym wymogiem było podesłanie materiału zgranego na CD. W przypadku Diuny sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że ani oni nie wystąpili do nas z inicjatywą zrecenzowania materiału, ani ja nie mam go na jakimkolwiek fizycznym nośniku. Co więcej z ostatnich informacji od zespołu wynika, że wydanie „The very best of the Golden Hits” na CD jest dopiero w planie, a z całością materiału można zapoznać się tylko na bandcampie zespołu.
„Host” jest oczyszczeniem. Zostawieniem za sobą przeszłości i wejściem w zupełnie inną sferę. Zespół przeszedł katharsis prezentując zreinkarnowane oblicze już za pomocą okładki i całkowicie zanikniętemu logo. Wszystko na tej płycie jest inne, a zdominowała ją relaksująca elektronika. Paradise Lost nagrał album odważny i zaskakujący, ale czy dobry?
Jeden z najstarszych i najlepszych aktywnie działających zespołów bat'cave w Europie Środkowowschodniej - The Last Days of Jesus zagra na Castle Party Festival 2018. Niestety w międzyczasie zespół Katatonia odwołał resztę przyszłorocznych koncertów, które grupa już potwierdziła. Organizatorzy imprezy zapewniają, że niebawem ogłoszą godnego zastępcę. Kolejne Castle Party odbędzie się w dniach 12-15 lipca 2018 roku.
Knock Out Productions prezentuje dwa koncerty Annihilator w Polsce. Thrash metalowa grupa wystąpi 24 listopada 2018 roku w katowickim MegaClubie oraz dzień później, 25 listopada w warszawskiej Proximie. Po niezwykle udanych występach u boku Testament i Death Angel w listopadzie 2017 roku (obydwa koncerty wyprzedały się do ostatniego miejsca!), Annihilator wraca do Europy – tym razem w roli headlinera. Kanadyjska grupa przyjedzie do Polski promować swój ostatni album, zatytułowany „For The Demented”, który ukazał się 3 listopada nakładem Silver Lining Music.
„Jak tak dalej pójdzie to będziemy mieli kolejny zespół światowej sławy.” Takimi sowami, trzy lata temu, zakończyłem recenzję poprzedniej płyty In The Name Of God „Imaginary Paradise”. No i poszło. „We Are The War” to album jeszcze lepszy, który wypełnia te drobne braki na jakie pozwoliłem sobie zwrócić uwagę poprzednim razem. Wszystko już z nowym wokalistą, ponieważ Kubę Kubika zastąpił Artur Janicki.
„Hating Life” to płyta, którą Ola Lindgren i Jensa Paulsson musieli nagrać w duecie. Po „Souless” z Grave, prosto do Entombed, odszedł dotychczasowy basista i wokalista Jörgen Sandström. Nie zdecydowano się jednak na dokooptowanie kogoś nowego i Ola przejął wszystkie jego obowiązki. We dwóch nagrali album odchodzący od death metalowych standardów w stronę grooveowego brzmienia.
Pierwszy raz spojrzałem sobie na stronę Progresji, żeby sprawdzić rozkład Merry Christless, w połowie września. Koncert był już wyprzedany. Dopiero ze dwa tygodnie przed festiwalem zorientowałem się, że udało się zorganizować dzień wcześniej drugi termin. Również już dawno wyprzedany. Nic dziwnego. Obok głównej gwiazdy Behemoth, miał zagrać bardzo ciekawy zestaw, z czeskimi weteranami z Master’s Hammer i wzbudzającą wiele emocji Mgłą. Były więc dwie możliwości kombinowania wjazdu i choć początkowo zapowiadało się, że uda mi się dostać na pierwszy dzień, to ostatecznie na koncert dotarłem się w piątek, czyli w pierwotnym terminie.
Tytułu „Chemical Exposure” próżno szukać w oficjalnych dyskografiach Sadus. A to dlatego, że swoją pierwszą płytę wydali sami, w 1988 roku, pod szyldem „Illusions”. Dopiero trzy lata później przejął ją Roadrunner Records i została wznowiona ze zmienioną okładką i nowym tytułem. I w tej właśnie formie dotarła do Europy.
19 czerwca 2018 roku na warszawskim Torwarze wystąpi amerykańska rockowa grupa Queens of the Stone Age. Bilety na jedyny koncert grupy w Polsce trafiły już do sprzedaży. Queens of the Stone Age, czyli Joshua Homme, Troy Van Leeuwen, Michael Shuman, Dean Fertita, Jon Theodore, po wielu nominacjach do Grammy powrócili z siódmym albumem „Villains” wydanym w sierpniu 2017 roku.
8 grudnia nakładem Hellthrasher Productions ukazał się drugi długograj Perdition Winds - fińskiej black metalowej formacji tworzonej przez muzyków związanych z Desolate Shrine, Sargeist, Corpsessed i Lie In Ruins. Album Transcendent Emptiness dostępny jest aktualnie na CD, a od stycznia także na winylu.
„Heralds Of Fight” to płyta, która pokazała, że „Forgotten Songs” nie była jednorazowym wybrykiem i Rob Darken kontynuuje samotną, wojenną ścieżkę swojego ambientowo-folkowego projektu. Płyta została wydana przez niemiecką No Colours Records, a polska Old Legend Productions wypuściła ją na kasecie, w którą to wersję udało mi się gdzieś, kiedyś zaopatrzyć.
2017 to był fajny rok dla muzyki. Moja malkontencka natura w gruncie rzeczy miała bardzo niewiele powodów do szczerego rozczarowania. Ukazało się naprawdę dużo dobrych i bardzo dobrych albumów, kilka nietuzinkowych. Niedoboru mogę upatrywać tylko w ilości płyt genialnych, takich, które nawet nie tyle mnie zaskoczyły co poruszyły i sprawiły, że wiem, że zostaną ze mną na lata. Nie mogę natomiast powiedzieć, że nie miałem czego słuchać i że szukałem sobie wydawnictw do polubienia na siłę.
Już 15 grudnia w Warszawie wystąpi zespół G.B.H. Grievous Bodily Harm w skrócie G.B.H to obok The Exploited najpopularniejszy zespół drugiej fali brytyjskiego punk rocka. Grupa dała swój pierwszy koncert 12 września 1980 roku w Birmingham. Od początku trzon zespołu stanowili: Colin Abrahall - wokalista, Colin “Jock" Blyth - gitara oraz basista Ross Lomas. W ciągu ich wieloletniej kariery przez zespół przewinęło się czterech perkusistów.
Już 28 stycznia 2018 w Warszawie wystąpi UK Subs. Grupa została założona w 1976 roku przez Charliego Harpera. Początkowo zespół nosił nazwę The Subversives, czyli "wywrotowcy", lecz szybko została skrócona do The Subs, co z kolei zmieniono na UK Subs, gdyż okazało się, że istnieje już zespół o tej nazwie. W 1977 roku grupą zainteresował się słynny radiowy prezenter John Peel, który zaproponował UK Subs udział w jednej ze swoich prestiżowych koncertowych sesji.
Oto składanka z piosenkami, które pomogą Przeżyć Święta. Zawiera siedem pozycji: odkurzone Pancerne Rowery i Karol Schwarz All Stars, premiery: Wczasy, Pure Phase Ensemble 6, skarby wykopane spod ziemi: Łukasz, Król Walcy oraz coś z zupełnie innej beczki, czyli Projekt Poezja Kulturystyczna, którego Dawid nawiązuje do Świąt jedynie brzmieniem. Komplilacja ma na celu przejęcie świątecznych playlist radiostacji. "Pewnie nam się to nie uda ale próbować trzeba. Poza tym przegrać z Georgem Michaelem to nie wstyd" - mówią Wydawcy.
Po ogromnym sukcesie tegorocznych koncertów w Warszawie i Krakowie, zespół The Rasmus przyjedzie ponownie do Polski w 2018 roku. Grupa wraca po krótkiej przerwie i przyjedzie 23 września do Gdańska i dzień później do Wrocławia w ramach trasy koncertowej promującej najnowszy singiel, zatytułowany „Paradise”, który został nagrany i zmiksowany w Sztokholmie, a wyprodukowany przez szwedzkie The Family. Bilety na koncerty już w sprzedaży.