Dodano: 2011-04-12 21:52
Warto też pamiętać o tym, że Platon i Arystoteles doszli na gruncie greckim (z dala od cywilizacji judaistycznej) do następujących spostrzeżeń :
- o istnieniu jednego boga (monoteizm)
- o nieśmiertelności duszy
- o świecie stworzonym przez boskiego stwórcę.
Forever Begins.
Dodano: 2011-04-13 07:39
| KostucH napisał(a): |
|
Sugerujesz, że gdyby nie Bóg to te prawa w ogóle nie miałyby żadnej mocy? Na nikim nie zrobiłyby wrażenia? Człowiek z natury istotą myślącą jest, czego dowodem są wielcy starożytni myśliciele. Ci zaś tworzyli o wiele bardziej złożone prawa i zasady na, których świat i ludzkie życie opiera się po dziś dzień. Dekalog jest czysto ludzkim tworem tylko włożonym w usta wyimaginowanej istoty wyższej aby osiągnąć efekt manipulacyjny. Siła perswazji? |
Nie wiem jak na prawdę powstał dekalog, czy jest tylko narzędziem manipulacji, czy czymś więcej. Zauważ tylko, że większość myślicieli dostrzegała coś takiego jak pierwiastek boski, jako realną część rzeczywistości, a nie tylko jako zjawisko społecznej imaginacji jak to przedstawiasz.
| KostucH napisał(a): |
|
Oba pojęcia "dobro" jak i "zło" są czysto okolicznościowe, od czegoś zależne. Nie istnieją ogólnie. Są one intencjami w związku z jakimś interesem, który zawsze może być zrozumiany w przeciwny sposób. I konflikt gotowy. |
Tutaj się z tobą nie zgodzę. Sądzę, że konflikt powstaje na innej płaszczyźnie. Dobro jest wartością stałą, niezmienną i dla człowieka niestety nie osiągalną w 100% z racji słabości jego jako istoty. Ów relatywizm o którym wspominasz jest tylko interpretacją ludzką pojęcia "Dobro", niekoniecznie zgodną z prawdą. Podług twojego myślenia ktoś może postrzegać np. zabójstwo jako coś dobrego.
| KostucH napisał(a): |
|
[quote:b6f92a6560="Woland"]Człowieka ocenia się ze względu na to jak potrafi przestrzegać zasad nawet tych ustalonych przez samego siebie. |
Jak sobie pościelisz - tak się wyśpisz? :)[/quote:b6f92a6560]
Zawsze jesteś wierny swoim zasadom, czy uznajesz relatywizm wszystkiego jako zasadę, w związku z czym je zmieniasz?? To jest konformizm.
Dum Deus calculat, mundus fit.
Dodano: 2011-04-13 12:25
| Woland napisał(a): |
|
Nie wiem jak na prawdę powstał dekalog, czy jest tylko narzędziem manipulacji, czy czymś więcej. Zauważ tylko, że większość myślicieli dostrzegała coś takiego jak pierwiastek boski, jako realną część rzeczywistości, a nie tylko jako zjawisko społecznej imaginacji jak to przedstawiasz. |
Każdy w coś chce wierzyć. Szczególnie w ideały niemożliwe do osiągnięcia, prawda? I chyba o to chodzi z wiarą. Gdyby szło udowodnić którąkolwiek z racji, skończyłoby się z wiarą.
| Woland napisał(a): |
|
Dobro jest wartością stałą, niezmienną i dla człowieka niestety nie osiągalną w 100% z racji słabości jego jako istoty. Ów relatywizm o którym wspominasz jest tylko interpretacją ludzką pojęcia "Dobro", niekoniecznie zgodną z prawdą. Podług twojego myślenia ktoś może postrzegać np. zabójstwo jako coś dobrego. |
A dobro... skąd pewność, że istnieje? Ja ani nie zakładam, ani nie wykluczam. Pojęcia "dobro" i "zło" stworzył człowiek, więc jako istota niedoskonała, czy może mówić o czymkolwiek doskonałym, czy może mieć pewność istnienia czegoś idealnego jak dobro?
Zabójstwo czasami jest postrzegane przez ludzi jako coś dobrego. Mianowicie chodzi o wykonywanie kary śmierci... zwolennicy tłumaczą to "dobrem ogółu". I nie zastanawiają się, że w dekalogu (czy innych zasadach wiary) jest wyraźnie napisane "nie zabijaj".
A wojny? Zabicie człowieka w obronie ojczyzny, rodziny, narodu itp. to przecież hołd, chwała a wręcz bohaterstwo! Czyżby byli nagradzani za coś "złego"?
Więc czy czasem dobro nie jest wartością względną?
"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw
Dodano: 2011-04-13 13:00
| Woland napisał(a): |
| Zawsze jesteś wierny swoim zasadom, czy uznajesz relatywizm wszystkiego jako zasadę, w związku z czym je zmieniasz?? To jest konformizm. |
Nigdy nie wykluczam, że mój rozmówca może nie mieć ciekawego poglądu na jakiś temat. Ludzie nie po to czytają różne książki, treści żeby pooglądać literki tylko żeby ewentualnie coś z nich wyciągnąć. Skłaniam się ku relatywizmowi.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2011-04-13 16:00
| Aria_de_Bloodvarie napisał(a): |
|
A dobro... skąd pewność, że istnieje? Ja ani nie zakładam, ani nie wykluczam. Pojęcia "dobro" i "zło" stworzył człowiek, więc jako istota niedoskonała, czy może mówić o czymkolwiek doskonałym, czy może mieć pewność istnienia czegoś idealnego jak dobro? Zabójstwo czasami jest postrzegane przez ludzi jako coś dobrego. Mianowicie chodzi o wykonywanie kary śmierci... zwolennicy tłumaczą to "dobrem ogółu". I nie zastanawiają się, że w dekalogu (czy innych zasadach wiary) jest wyraźnie napisane "nie zabijaj". A wojny? Zabicie człowieka w obronie ojczyzny, rodziny, narodu itp. to przecież hołd, chwała a wręcz bohaterstwo! Czyżby byli nagradzani za coś "złego"? Więc czy czasem dobro nie jest wartością względną? |
Nie widzę sprzeczności w mówieniu przez ludzi o ideach, rzeczach doskonałych (aczkolwiek człowiek nigdy ich nie osiągnie). A propos pojęcia "dobro" trzeba zdefiniować czym ono jest. Jak dla mnie jest to możliwość wyboru, którego skutkiem będzie dobro dla wszystkich. Inaczej mówiąc jest to decyzja, działanie gdzie nikt nie ucierpi. Czy jest możliwe do osiągnięcia?? Myślę, że nie. Jeżeli chodzi o karę śmierci, to jest to raczej pewna forma odwetu(podobnie jak wszystkie kary), kiedy ktoś wymierzający karę zrównuje się moralnie (właściwie amoralnie)do poziomu skazanego. O podstawach moralnych nie ma tu żadnej mowy, słowo dobro nie jest adekwatne w tym wypadku. Co do wojny, jest ona wynikiem braku zdolności do osiągania kompromisu, a jeżeli chodzi o bohaterstwo to jest to bardziej pompa medialna. Zauważ, że nawet owi bohaterowie mają często wyrzuty sumienia albo jakąś traumę, związaną z tym co niekiedy przeżyli i zrobili. Często "dobro" znaczy to samo w różnych kulturach, powstałych niezależnie od siebie i opierających się na różnych systemach.
Dum Deus calculat, mundus fit.
Dodano: 2011-04-13 16:27
| Woland napisał(a): |
|
Nie widzę sprzeczności w mówieniu przez ludzi o ideach, rzeczach doskonałych (aczkolwiek człowiek nigdy ich nie osiągnie). A propos pojęcia "dobro" trzeba zdefiniować czym ono jest. Jak dla mnie jest to możliwość wyboru, którego skutkiem będzie dobro dla wszystkich. Inaczej mówiąc jest to decyzja, działanie gdzie nikt nie ucierpi. Czy jest możliwe do osiągnięcia?? Myślę, że nie. |
Przychodzi mi na myśl takie przysłowie: jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.
Jak mówiłam wcześniej, ani nie udowodnię, że istnieje jakaś wyższa wartość choćby w postaci dobra, czy odwrotnie, że nie istnieje. Nie mając możliwości poznania jak jest naprawdę, możemy twierdzić wszystko, dosłownie wszystko i wszyscy będziemy w tej samej odległości od tego co jest "prawdą".
| Woland napisał(a): |
|
Jeżeli chodzi o karę śmierci, to jest to raczej pewna forma odwetu(podobnie jak wszystkie kary), kiedy ktoś wymierzający karę zrównuje się moralnie (właściwie amoralnie)do poziomu skazanego. O podstawach moralnych nie ma tu żadnej mowy, słowo dobro nie jest adekwatne w tym wypadku. Co do wojny, jest ona wynikiem braku zdolności do osiągania kompromisu, a jeżeli chodzi o bohaterstwo to jest to bardziej pompa medialna. Zauważ, że nawet owi bohaterowie mają często wyrzuty sumienia albo jakąś traumę, związaną z tym co niekiedy przeżyli i zrobili. Często "dobro" znaczy to samo w różnych kulturach, powstałych niezależnie od siebie i opierających się na różnych systemach. |
Właśnie "dobro" zależy od subiektywnych spojrzeń ludzi.
Tak, mają czasami wyrzuty sumienia, ale tłumaczą sobie, że zrobili "dobrze". A może pojęcia "dobro" i "zło" właśnie temu służą? Usprawiedliwianiu człowiek, nie tylko przed samym sobą ale także otoczenie.
"zrobiłam/em dobrze" - to bardzo ładnie brzmi i daje poczucie zaspokojenia sumienia.
Zaś słowo "zło" ma inną funkcję - ma pokazywać czego nie należy robić. I tak oto od dziecka wpaja się ludziom co jest "dobre" a co "złe". Warte zauważenia jest, że nasze pojmowanie dobra i zła bierze się z wychowania, kultury... a więc jeśli w danej kulturze uzna się zabijanie za coś "dobrego", właściwego to zapewne tak będzie pojmowane przez kolejne pokolenia.
"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw
Dodano: 2011-04-13 17:15
| Aria_de_Bloodvarie napisał(a): |
|
Przychodzi mi na myśl takie przysłowie: jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Jak mówiłam wcześniej, ani nie udowodnię, że istnieje jakaś wyższa wartość choćby w postaci dobra, czy odwrotnie, że nie istnieje. Nie mając możliwości poznania jak jest naprawdę, możemy twierdzić wszystko, dosłownie wszystko i wszyscy będziemy w tej samej odległości od tego co jest "prawdą". |
Moim zdaniem zasłanianie się relatywizmem wszystkiego to nakładanie sobie w pewien sposób klapek na oczy. Jest to pewna forma usprawiedliwienia siebie, swoich słabości, aczkolwiek trochę naiwna. Sądzę, że "prawda" jest jedna, że nie istnieje kilka miliardów "prawd", raczej kilka miliardów spojrzeń na "prawdę", jednych pędzących ku niej innych się od niej oddalających. Podobnie jest z wartościami takimi jak "dobro" i "zło".
| Aria_de_Bloodvarie napisał(a): |
|
Właśnie "dobro" zależy od subiektywnych spojrzeń ludzi. Tak, mają czasami wyrzuty sumienia, ale tłumaczą sobie, że zrobili "dobrze". A może pojęcia "dobro" i "zło" właśnie temu służą? Usprawiedliwianiu człowiek, nie tylko przed samym sobą ale także otoczenie. "zrobiłam/em dobrze" - to bardzo ładnie brzmi i daje poczucie zaspokojenia sumienia. Zaś słowo "zło" ma inną funkcję - ma pokazywać czego nie należy robić. I tak oto od dziecka wpaja się ludziom co jest "dobre" a co "złe". Warte zauważenia jest, że nasze pojmowanie dobra i zła bierze się z wychowania, kultury... a więc jeśli w danej kulturze uzna się zabijanie za coś "dobrego", właściwego to zapewne tak będzie pojmowane przez kolejne pokolenia. |
Tłumaczenie sobie,że się zrobiło "dobrze" jest początkiem przeżywania traumy. To zwykłe oszukiwanie siebie, a siebie nie można oszukać - stąd konflikt wewnętrzny i gryzące sumienie. Dobrze, że poruszyłaś wątek społeczno-kulturowy, gdyż również uważam, że ma on istotne znaczenie, ale nie decydujące.
Zaintrygowało mnie stwierdzenie: "Zaś słowo "zło" ma inną funkcję - ma pokazywać czego nie należy robić" fajnie brzmi, ale nie odpowiada na pytanie dlaczego nie można tego robić?? I odwrócę rolę, dlaczego należy postępować dobrze??
Dum Deus calculat, mundus fit.
Dodano: 2011-04-14 11:24
| Woland napisał(a): |
|
Moim zdaniem zasłanianie się relatywizmem wszystkiego to nakładanie sobie w pewien sposób klapek na oczy. Jest to pewna forma usprawiedliwienia siebie, swoich słabości, aczkolwiek trochę naiwna. Sądzę, że "prawda" jest jedna, że nie istnieje kilka miliardów "prawd", raczej kilka miliardów spojrzeń na "prawdę", jednych pędzących ku niej innych się od niej oddalających. Podobnie jest z wartościami takimi jak "dobro" i "zło". |
I masz rację, i nie masz jej zarazem. Są dwie opcje, jak w logice, albo istnieje prawda absolutna, albo nie. Tudzież udowodnienie jednej czy drugiej tezy, jest trudne, o ile w ogóle możliwe. Wtedy dochodzi do głosu wiara. Wierzysz albo nie.
Czy zasłaniam się/usprawiedliwiam relatywizmem?
Nie wiem, czy jest to usprawiedliwianie się... to jest jedna z opcji i znów dotyczy wiary.
Zaś z drugiej strony można by się usprawiedliwiać istnieniem obiektywnego dobra.
Można się odwoływać do wartości wyższych niż człowiek mógłby sobie wyobrazić (w końcu nawet wyobrażenia są przesycone subiektywnym spojrzeniem człowieka).
| Woland napisał(a): |
|
Tłumaczenie sobie,że się zrobiło "dobrze" jest początkiem przeżywania traumy. To zwykłe oszukiwanie siebie, a siebie nie można oszukać - stąd konflikt wewnętrzny i gryzące sumienie. Dobrze, że poruszyłaś wątek społeczno-kulturowy, gdyż również uważam, że ma on istotne znaczenie, ale nie decydujące. Zaintrygowało mnie stwierdzenie: "Zaś słowo "zło" ma inną funkcję - ma pokazywać czego nie należy robić" fajnie brzmi, ale nie odpowiada na pytanie dlaczego nie można tego robić?? I odwrócę rolę, dlaczego należy postępować dobrze?? |
Tutaj muszę się odwołać do wartości moralnych człowieka, każdy ma swoje własne indywidualne, biorące się z różnych źródeł:
nauk z dzieciństwa, obserwacji świata i ludzi; tak więc tworzy się ów system dający podstawy do sądzenia co jest "dobre" a co "złe".
Dlaczego należy postępować dobrze?
To jest jak postępowanie, ujmę to w postaci zasad dyktowanych przez wewnętrzne wartości, według tego, co powszechnie jest nazywane sumieniem.
A czy ludzie nie czują "wyrzutów sumienia" kiedy robią "źle" w powszechnym mniemaniu?
Zauważ, że gdy człowiek zrobić coś "dobrego" czuje się lepiej, przyjemniej, co mu daje poczucie satysfakcji. Symboliczny "cukierek" za spełnianie wartości wewnętrznych - wykształconych i dyktowanych przez lata dorastania, zmieniane w ciągu późniejszych doświadczeń i obserwacji. W ten sposób trudno jest mówić o wartości absolutnej w postaci dobra. Uczymy się pojmowania "dobra" i "zła" od otoczenia. Nie od "wartości absolutnej" jaką miałoby być dobro czy prawda. Nie ma dowodu, że istnieje coś jeszcze. W tym miejscu znów należałoby wrócić do kwestii wiary.
"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw
Dodano: 2011-04-14 18:23
Wytłumaczyć to w co wierzę ja będzie trudno.
Po śmierci, wraz z chwilą zatrzymania serca zamiera całe ciało. Dusza przemieszcza się w czasie. Świat jest podzielony na tysiące wymiarów. Każdy człowiek a właściwie każda dusza ma własny wymiar. Gdy człowiek umiera powtarza swoje życie od początku, od punktu "wyjścia" do śmierci. Jak historia ma się do tego...? To jest aspekt który nie każdy rozumie. Żeby to zobrazować podam przykład.
Jest kobieta która rodzi się i dojrzewa. Rodzi dzieciaka, starzeje się, dzieciak też dojrzewa. Kobieta staje się babcią, dzieciak dorosłym który wydaje własnego gówniarza a technika idzie do przodu. Babcia umiera jej dziecko i wnuk żyją w wymiarze A(gdzie cały czas wszystko się rozwija).
Dusza tej kobiety cofa się w czasie(załóżmy do wymiaru B). Rodzi się na nowo jako ta sama osoba, rodzi się tak samo, żyje tak samo, umiera tak samo. Cyklicznie wszystko powtarza się miliardy razy.
Wierzę tylko w to
Dodano: 2011-04-14 22:20
| Lalka napisał(a): |
| Wytłumaczyć to w co wierzę ja będzie trudno.
Po śmierci, wraz z chwilą zatrzymania serca zamiera całe ciało. Dusza przemieszcza się w czasie. Świat jest podzielony na tysiące wymiarów. Każdy człowiek a właściwie każda dusza ma własny wymiar. Gdy człowiek umiera powtarza swoje życie od początku, od punktu "wyjścia" do śmierci. Jak historia ma się do tego...? To jest aspekt który nie każdy rozumie. Żeby to zobrazować podam przykład. Jest kobieta która rodzi się i dojrzewa. Rodzi dzieciaka, starzeje się, dzieciak też dojrzewa. Kobieta staje się babcią, dzieciak dorosłym który wydaje własnego gówniarza a technika idzie do przodu. Babcia umiera jej dziecko i wnuk żyją w wymiarze A(gdzie cały czas wszystko się rozwija). Dusza tej kobiety cofa się w czasie(załóżmy do wymiaru B). Rodzi się na nowo jako ta sama osoba, rodzi się tak samo, żyje tak samo, umiera tak samo. Cyklicznie wszystko powtarza się miliardy razy. Wierzę tylko w to |
O kurwa! Mam nadzieję, że tak nie jest, bo przez wieczność przeżywać to wszystko miliardy razy od początku?! O, ja pierdolę, nie załamuj mnie
Dodano: 2011-04-16 01:27
Również uznaję wiecznośc ale nie w powtarzalnym procesie a w ciągłym rozwoju.
Uznaję również istnienie świata duchowego, przy czym prawdziwe "życie" odbywa się w świecie duchowym natomiast życie w świecie materialnym jest chwilowym ograniczeniem duszy w jakimś celu. Myślę też, że istnieje wiele światów materialnych.
Wierzę też w istnienie Boga jako najwyższej siły, która stworzyła ludzi jako indywidualne istoty w świecie duchowym (który wg mnie jest nieskończonym Bogiem) jak i również stworzył świat materialny w którym je umieszcza dla jakiegoś celu.
Wierzę również w istnienie raju gdy dusza osiąga prawdziwe szczęście o którym w głębi duszy marzy chyba każdy człowiek.
To tak w naprawdę telegraficznym skrócie zarys mojego światopoglądu.
Dodano: 2011-04-20 00:21
| WilczurNocy napisał(a): |
| Również uznaję wiecznośc ale nie w powtarzalnym procesie a w ciągłym rozwoju.
Uznaję również istnienie świata duchowego, przy czym prawdziwe "życie" odbywa się w świecie duchowym natomiast życie w świecie materialnym jest chwilowym ograniczeniem duszy w jakimś celu. Myślę też, że istnieje wiele światów materialnych. Wierzę też w istnienie Boga jako najwyższej siły, która stworzyła ludzi jako indywidualne istoty w świecie duchowym (który wg mnie jest nieskończonym Bogiem) jak i również stworzył świat materialny w którym je umieszcza dla jakiegoś celu. Wierzę również w istnienie raju gdy dusza osiąga prawdziwe szczęście o którym w głębi duszy marzy chyba każdy człowiek. To tak w naprawdę telegraficznym skrócie zarys mojego światopoglądu. |
Gdzieś czytałem o podobnych poglądach. Plotyn, Orygenes, De Maistre.
Forever Begins.
Dodano: 2011-04-20 03:11
Czyżby kult jednookiego potwora Yahweh? 
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2011-04-20 10:07
U mnie to jest tak, że jeśli nie potrzebuję mieszać do swojego życia spraw boskich, to nie mieszam - ateizm. Jeśli już zupełnie nie potrafię sobie czegoś wyjaśnić, to korzystam z fragmentów gotowych systemów, np. z buddyzmu i katolicyzmu (niechętnie) z tych bardziej znanych i systemów opartych na uniwersalnym humanizmie - z tych mało znanych.
Poza tym lubię bajki o wikingach.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2011-04-23 10:00
| Yngwie napisał(a): |
| U mnie to jest tak, że jeśli nie potrzebuję mieszać do swojego życia spraw boskich, to nie mieszam - ateizm. Jeśli już zupełnie nie potrafię sobie czegoś wyjaśnić, to korzystam z fragmentów gotowych systemów, np. z buddyzmu i katolicyzmu (niechętnie) z tych bardziej znanych i systemów opartych na uniwersalnym humanizmie - z tych mało znanych.
Poza tym lubię bajki o wikingach. |
ja wolalem nauczyc sie fizyki:D
Dodano: 2011-04-23 21:35
| Yngwie napisał(a): |
| U mnie to jest tak, że jeśli nie potrzebuję mieszać do swojego życia spraw boskich, to nie mieszam - ateizm. Jeśli już zupełnie nie potrafię sobie czegoś wyjaśnić, to korzystam z fragmentów gotowych systemów, np. z buddyzmu i katolicyzmu (niechętnie) z tych bardziej znanych i systemów opartych na uniwersalnym humanizmie - z tych mało znanych.
Poza tym lubię bajki o wikingach. |
Nie można być ateistą w połowie .
Dodano: 2011-04-23 21:51
| SanguineVenari napisał(a): |
| [quote:99446709e1="Yngwie"]U mnie to jest tak, że jeśli nie potrzebuję mieszać do swojego życia spraw boskich, to nie mieszam - ateizm. Jeśli już zupełnie nie potrafię sobie czegoś wyjaśnić, to korzystam z fragmentów gotowych systemów, np. z buddyzmu i katolicyzmu (niechętnie) z tych bardziej znanych i systemów opartych na uniwersalnym humanizmie - z tych mało znanych.
Poza tym lubię bajki o wikingach. |
Nie można być ateistą w połowie . [/quote:99446709e1]
A cóż ma ateizm do cytowania dzieł literackich ?
Kto raz odwrócił się od jutrzenki i zacznął kroczyć ku nocy... Nie odwróci się już nigdy do słonecznych promieni.! Alucard
Dodano: 2011-04-25 20:18
Napisał, że jest ateistą, gdy mu to pasuje. Jeśli jednak ma z jakimś zjawiskiem problemy, szuka odpowiedzi w religiach . To trochę kłóci się ze sobą, chyba że źle to zrozumiałam .
Dodano: 2011-05-20 20:43
Czytałam kiedyś,że w Afryce istnieje plemię,które uważa ,że tym "złym" jest ogólnie pojęty Bóg,natomiast tym "dobrym" jest Szatan :) Co wy na to? Ja uważam,że właśnie takie sytuacje pokazują całą płynnośc wszelkich wyznań.Nikt nie udowodni,że tak nie jest.Swoją drogą ,nawet Biblia opisuje działania Pana...,a czyż imię to nie kojarzy się z piekielnym Panem tudzież Satyrem?
Dodano: 2011-05-21 20:35
Pan to był bożek opiekujacy się trzodą, słynący z wielkiego apetytu seksualnego. Nie rozumiem dlaczego chrześcijańskiemu Bogu nadano ten tytuł, ktory de facto w tym wypadku jest obrazą. Jesli zas chodzi o Szatana. Jego samo imię oznacza 'przeciwnik', zaś synonim Diabeł, objasnia się jako 'oszczerca'. Z Szatanem utożsamia się także Lucyfera, co w tłumaczeniu daje 'niosący światło'. Jest on stworzeniem bożym, któro zbuntowało się przeciwko Stwórcy. Mylnie mówi się, że diabłu chodziło o chęc zapanowania nad wszechrzeczą. Pomimo inteligencji jest znacznie słabszy od własnego ojca, więc doskonale wiedział iż w ostatecznej bitwie Go nie pokona. Prawdopodobnie przyczyną była zazdrosć o miłośc Boga do ludzi, albo pragnienie przyjmowania czci ( wszyscy aniołowie mieli pokłonić się człowiekowi, szatan tego nie uczynił, co zapoczatkowało jego odejście od Boga). Wypowiedział walkę ludziom. W swoich działaniach jednak coraz bardziej popadał w grzech. Pragnął pokazać prawdziwa naturę człowieka, o czym opowiada historia Hioba. Z polecenia Boga, Diabeł odebrał wszystko Hiobowi, by wystawic na próbę jego wiarę. Diabeł jest panem tego świata, o czym wielokrotnie wspomina Pismo. Jednak jego dni są policzone, wg Apokalipsy zostanie unicestwiony na zawsze.
Dodano: 2011-05-21 20:50
| SanguineVenari napisał(a): |
| Pan to był bożek opiekujacy się trzodą, słynący z wielkiego apetytu seksualnego. Nie rozumiem dlaczego chrześcijańskiemu Bogu nadano ten tytuł, ktory de facto w tym wypadku jest obrazą. Jesli zas chodzi o Szatana. Jego samo imię oznacza 'przeciwnik', zaś synonim Diabeł, objasnia się jako 'oszczerca'. Z Szatanem utożsamia się także Lucyfera, co w tłumaczeniu daje 'niosący światło'. Jest on stworzeniem bożym, któro zbuntowało się przeciwko Stwórcy. Mylnie mówi się, że diabłu chodziło o chęc zapanowania nad wszechrzeczą. Pomimo inteligencji jest znacznie słabszy od własnego ojca, więc doskonale wiedział iż w ostatecznej bitwie Go nie pokona. Prawdopodobnie przyczyną była zazdrosć o miłośc Boga do ludzi, albo pragnienie przyjmowania czci ( wszyscy aniołowie mieli pokłonić się człowiekowi, szatan tego nie uczynił, co zapoczatkowało jego odejście od Boga). Wypowiedział walkę ludziom. W swoich działaniach jednak coraz bardziej popadał w grzech. Pragnął pokazać prawdziwa naturę człowieka, o czym opowiada historia Hioba. Z polecenia Boga, Diabeł odebrał wszystko Hiobowi, by wystawic na próbę jego wiarę. Diabeł jest panem tego świata, o czym wielokrotnie wspomina Pismo. Jednak jego dni są policzone, wg Apokalipsy zostanie unicestwiony na zawsze. |
Eeeeeeeeeeeeee, ale to już chyba wszyscy wiedzą, a w każdym razie, żyjący w tym kraju, wiedzieć powinni?!
Skoro DIABEŁ panuje nad światem, to wszyscy powinni być źli. Eureka!
Logiczne to nie jest. Ale generalnie żadna religia nie jest logiczna.
Dziwne jest tylko to, że inteligentni ludzie, wierzą w takie bajki.
Nawet Hawking ostatnio odważył się stwierdzić, że Bóg nie istnieje, bo to praktycznie niemożliwe. Ale oczywiście dla katolików to żaden autorytet.
Dodano: 2011-05-21 22:41
Cóż, każdy zhierarchizowany system religijny służy manipulacji ludźmi, tu przykładów jest wiele, w samym katolicyzmie znajdziemy ich setki. Papież rzekomo jest nieomylny i wszystko co wygłasza ex cathedra jest wg Kościoła najświętszą prawdą, więc owieczki słuchać się będą. Wymordują, podpalą w imię religii. Nie o to tutaj chodzi. Poświęcić godzinkę w niedziele na posiedzenie w przybytku, w którym i tak nie ma Boga. Świadectwo daję się cały czas własnym postępowaniem. Jeśli chodzi o samo istnienie Boga. Max Planck, Einstein nie negowali Jego istnienia, a zapisali się w historii, jako geniusze.
Dodano: 2011-05-22 02:52
Wierzę w piwo, metal i kiełbasę z grilla.
Podziwiam chrześcijaństwo jako olbrzymi system teologiczno-filozoficzny, tworzony setki lat przez ludzi mądrzejszych ode mnie, który jest jedną z podstaw naszej cywilizacji.
Nie szanuję chrześcijan, którzy nie rozumieją swojej religii.
Amen.
Dodano: 2011-10-06 13:16
| SanguineVenari napisał(a): |
| Poświęcić godzinkę w niedziele na posiedzenie w przybytku, w którym i tak nie ma Boga. |
Owszem w kościele jako budynku Boga nie ma, ale we mszy w niedziele nie chodzi o to by sobie posiedzieć, tylko by odnaleźć Boga w sobie i iść ścieżką, która dla nas wybrał.
| LotusEater napisał(a): |
| Wierzę w piwo, metal i kiełbasę z grilla. |
Ciekawa ta twoja wiara, ale przynajmniej nie mówisz, że w nic nie wierzysz, ponieważ takich ludzi nie ma.
"Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami - wszystko marność." Koh 1,2