smutek. Strona: 2

Dodano: 2011-05-24 01:18 Zmieniono: 2011-05-24 01:20

No czytam uważnie i post był jednoznaczny że nie jesteś zadowolona i masz za sobą dużo nieudanych związków..
Ale ok, przecież nie będziemy się kłócić z powodu takich głupot.



Dodano: 2011-05-24 13:45

Post oznaczał jedynie, że dołączam się do rady Kostucha teraz w moim życiu jest ok. Każdy powinien odnaleźć w sobie siłę, by zmienić swoje życie, choć to może być trudne.



Dodano: 2011-05-24 14:31

Masz racje, niestety do tego, potrzeba czasu



Dodano: 2011-05-24 19:39

Reddishhh napisał(a):
No właśnie chodzi o to, że ten partner tak mnie wspiera, że wpadam w depresje.


Cóż to za partner? Powiniem ci raczej dawac oparcie niż wpędzać w gorszy dół. Takie jest moje zdanie. Co do znajomych, można mieć ich setki, ale co z tego, jeśli żadno z nich cie nie rozumie, nawet nie stara się zrozumieć? Powiem kolokwialnie, że mają gdzieś, co z tobą się dzieje i w ogóle by ich nie obeszło, jakbyś skoczyła z 10 piętra. Nie jesteś w tym odczuciu jednak osamotniona, tyle że wielu nie przyjmuje go do świadomości.



Dodano: 2011-05-24 22:19

Reddishhh napisał(a):
Masz racje, niestety do tego, potrzeba czasu


Mi zajmowało na ogół parę tygodni lub miesięcy, ale to może trwać nawet lata.



Dodano: 2011-05-25 01:28

No od tego właśnie jest partner, no ja niestety, nie miałam takiego "szczęścia".

Co do znajomych nie lubie kiedy ktoś mówi o nich i wie co o mnie myślą, ale w tym przypadku musze Ci przyznać racje.

Nikt jakby nie było w smutku nie jest osamotniony, niestety zazwyczaj człowiek obok albo nie chce sie mieszać, albo sam jest w stanie, w którym po prostu nie jest na pomaganie, a chęć pomocy, no i kółko się zatacza..



Dodano: 2011-05-27 00:49

Reddishhh napisał(a):
Ja bardzo dobrze o tym wiem, niestety to nie jest tak proste jak się to wszystko widzi..nie pytajcie mnie, dlaczego.

Nie wnikam, to Twoja osobista sprawa. Że nie jest proste to oczywiste, tak jak ładunek wybuchowy potrzebuje iskry tak człowiek impulsu do działania. Ciąg przyczynowo skutkowy. Może jeszcze nie nadszedł właściwy moment by wziąć byka za rogi? Miej oczy szeroko otwarte.


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2011-05-27 07:50

Reddishhh napisał(a):
No od tego właśnie jest partner, no ja niestety, nie miałam takiego "szczęścia".

Co do znajomych nie lubie kiedy ktoś mówi o nich i wie co o mnie myślą, ale w tym przypadku musze Ci przyznać racje.

Nikt jakby nie było w smutku nie jest osamotniony, niestety zazwyczaj człowiek obok albo nie chce sie mieszać, albo sam jest w stanie, w którym po prostu nie jest na pomaganie, a chęć pomocy, no i kółko się zatacza..


A może drugi człowiek boi się odezwać, bo obaj siedzą w swoim smutku i nie chcą, że się tak wyrażę "przeszkadzać innym"? Ktoś musi zrobić pierwszy krok.
Zaś jeśli chodzi o znajomych to trzeba często wykazać się własną inicjatywą (zdaję sobie sprawę, że to brzmi okrutnie i nierealnie, ale wszystko jest możliwe) . Nie skreślaj od razu wszystkich mieszkańców z okolicy. Nieważne Polak czy nie Polak. :)
Co do Twojego partnera... (Panowie, proszę się nie obrażać! zresztą to także działa w drugą stronę) nie ten, a będzie inny, skoro czujesz, że źle Ci tak jak jest.


"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw


Dodano: 2011-05-28 00:34 Zmieniono: 2011-05-28 00:36

Nie lubie odpowiedzi "nie ten, to inny" u mnie nie ma takiego rzeczowego podejścia do ludzi. Ja sie nikim nie bawie.

Co do zrobienia pierwszego kroku, zrobiłam ich już dużo, pierwszym było zarejestrowanie się tutaj.

Mieszkańców z enniskillen bardzo dużo różni od polaków, dlatego wogóle nie szukam w nich kolegów, przyjaciół już wogóle, bo nie dogadam się z nimi na zasadzie polak z polakiem. Co do polaków, ciężko tu znaleść kogoś z klimatu jak już wspominałam, zwykli ludzie często nie rozumieją pewnych problemów, o których można swobdnie porozmawiać z kimś z klimatu.



Dodano: 2011-05-28 11:32

Reddishhh napisał(a):
Nie lubie odpowiedzi "nie ten, to inny" u mnie nie ma takiego rzeczowego podejścia do ludzi. Ja sie nikim nie bawie.

Może mój błąd, że użyłam dosyć wprost rozumianych słów.
Chodzi mi o to, że jeśli ktoś się czuje źle w związku, to nie warto przeciągać wszystkiego "na siłę". Jakoś nie wierzę w "cierpienie" dla wielkiej miłości. Zawsze może kiedyś tam w przyszłości pojawić się ktoś inny, przy którym być może będziesz się czuła lepiej niż dotychczas.

Reddishhh napisał(a):

Co do zrobienia pierwszego kroku, zrobiłam ich już dużo, pierwszym było zarejestrowanie się tutaj.

Mieszkańców z enniskillen bardzo dużo różni od polaków, dlatego wogóle nie szukam w nich kolegów, przyjaciół już wogóle, bo nie dogadam się z nimi na zasadzie polak z polakiem. Co do polaków, ciężko tu znaleść kogoś z klimatu jak już wspominałam, zwykli ludzie często nie rozumieją pewnych problemów, o których można swobdnie porozmawiać z kimś z klimatu.


Nie wiem... mam troszkę inne podejście do obcokrajowców, toteż nie do końca wyobrażam sobie Twój problem. Jak dla mnie skoro mieszkasz wśród nich to warto byłoby mieć paru znajomych, niekoniecznie wiernych przyjaciół (po co gadać jak Polak z Polakiem, nie warto spróbować inaczej?), ale choćby o tak, do zwykłego pogadania.
"Zwykli ludzie", "ludzie z klimatu"... brzmi poważnie. Może poza paroma wyjątki, chyba da się pogadać na większość tematów ze "zwykłymi ludźmi".


"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw


Dodano: 2011-05-28 12:10

Mam paru znajomych irlandczyków, i stąd właśnie stwierdzam, że nie dogadamy się bardziej niż zapytać się, chwile pogadać i cześć



Dodano: 2011-05-28 23:42 Zmieniono: 2011-05-28 23:43

Reddishhh napisał(a):
Co do polaków, ciężko tu znaleść kogoś z klimatu jak już wspominałam, zwykli ludzie często nie rozumieją pewnych problemów, o których można swobdnie porozmawiać z kimś z klimatu.

Uzależniasz jakość człowieka od gustu muzycznego, tudzież stylu w ubiorze? Lecisz po stereotypach. Nieładnie


“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”


Dodano: 2011-05-28 23:58

Nie lece po żadnych stereotypach. Po prostu zwykły człowiek raczej nie słucha metalu itp itd więc będziemy mieli mniej wspólnych zainteresowań.



Dodano: 2011-05-29 00:12

Reddishhh napisał(a):
Nie lece po żadnych stereotypach. Po prostu zwykły człowiek raczej nie słucha metalu itp itd więc będziemy mieli mniej wspólnych zainteresowań.

Pracowałem kiedyś z kolesiem, który nosił sandały zamiast glanów i sweterki w kratę, a znał wszystkie moje ulubione zespoły.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2011-05-29 08:47

A ja od zwykłych ludzi co do doboru partnera wole trzymać się z daleka, i tego nikt mi nie zabroni, po prostu takie mam wymagania, wyuczenia i tyle.



Dodano: 2011-05-29 10:19

Mój facet słucha zarówno reggae, jak i Closterkellera i jest dobrze. Muszę się z facetem dogadywać w różnych sprawach, nie tylko odnośnie muzy, bo jak kierowałam się tylko gustem muzycznym, to źle na tym wyszłam - bo np. trafiały mi się nieraz osoby z silnym zaburzeniami psychicznymi, egoistyczne, lubiące podporządkowywać sobie innych ludzi, albo/i właśnie jak u Ciebie, Reddish, nie dające mi potrzebnego wsparcia psychicznego. I tu, i tu można źle trafić, nie ma reguły. Ktoś może mieć zajebiste ciuchy, a pusto pod kopułą.



Dodano: 2011-05-29 11:32

Reddishhh napisał(a):
A ja od zwykłych ludzi co do doboru partnera wole trzymać się z daleka, i tego nikt mi nie zabroni, po prostu takie mam wymagania, wyuczenia i tyle.


Wiadomo, twój wybór i tyle. Zastanów się, jednak czy warto tak dyskredytować wszystkich ludzi spoza klimatu. Podpisuję się pod tym, co napisała Doriana. Upodobania pod względem muzyki nie definiują ludzkiego charakteru.



Dodano: 2011-05-30 00:31 Zmieniono: 2011-05-30 00:32

Ale o co wam chodzi ludzie? Czepiacie się czegoś, co was zupełnie nie dotyczy. Powiedziałam już że na chłopaka nie chce nikogo zwykłego, kumpla moge mieć nawet punka. To jest moja decyzja, wybór, więc po co gadacie mi, przekonując że nie warto iść za stereotypami (nie mam pojęcia wogóle jak mogło paść takie słowo, bo niezabardzo jest adekwatne do sytuacji)
To są owoce moich przeżyć ze zwykłymi ludzmi, sama miałam kiedyś chłopaka,który był zwykły i bardzo się zraziłam, tak wiem, że powiecie, że nie na jednym się kończy, u mnie sie skończyło. I koniec.

Wybaczcie, ale mam zły dzień. Prosze nie piszcie już odnośnie zwykłych/niezwykłych ludzi bo mnie to irytuje..
Wybaczcie, ale naprawde..



Dodano: 2011-05-30 01:24

Popieram Reddishhh w swojej wypowiedzi na temat doboru partnera. Są pewne kategorie, którymi się człowiek kieruje. Byłem ze zwykłymi kobietami i po prostu nie pasuje mi za jasną cholerę ich klimaty. A poza tym, mHrroczne kobiety są mega seksowne i tajemnicze. Nie mówiąc o tym, że się fantastycznie ubierają, bo to już wiadomix-panoramix.



Dodano: 2011-05-30 16:21

Doriana86 napisał(a):
Mój facet słucha zarówno reggae, jak i Closterkellera i jest dobrze. Muszę się z facetem dogadywać w różnych sprawach, nie tylko odnośnie muzy, bo jak kierowałam się tylko gustem muzycznym, to źle na tym wyszłam - bo np. trafiały mi się nieraz osoby z silnym zaburzeniami psychicznymi, egoistyczne, lubiące podporządkowywać sobie innych ludzi, albo/i właśnie jak u Ciebie, Reddish, nie dające mi potrzebnego wsparcia psychicznego. I tu, i tu można źle trafić, nie ma reguły. Ktoś może mieć zajebiste ciuchy, a pusto pod kopułą.



Koleżanka poprostu chce mieć wszystko w jednym, i pana z klimatu, i fajnego, nie można nikogo winić za to, że ma jasno sprecyzowane upodobania :) Ja nigdy nie miałam odwagi na taką wybrednośc bo pewnie byłabym do śmierci sama <lol>



Dodano: 2011-05-30 16:24

codziennie mnie ogarnia, na godzine dwie i dobrze sie z tym czuje:0


Chwytac chwile ?


Dodano: 2011-05-30 16:43

CatGirl napisał(a):
[quote:3db3b81329="Doriana86"]Mój facet słucha zarówno reggae, jak i Closterkellera i jest dobrze. Muszę się z facetem dogadywać w różnych sprawach, nie tylko odnośnie muzy, bo jak kierowałam się tylko gustem muzycznym, to źle na tym wyszłam - bo np. trafiały mi się nieraz osoby z silnym zaburzeniami psychicznymi, egoistyczne, lubiące podporządkowywać sobie innych ludzi, albo/i właśnie jak u Ciebie, Reddish, nie dające mi potrzebnego wsparcia psychicznego. I tu, i tu można źle trafić, nie ma reguły. Ktoś może mieć zajebiste ciuchy, a pusto pod kopułą.



Koleżanka poprostu chce mieć wszystko w jednym, i pana z klimatu, i fajnego, nie można nikogo winić za to, że ma jasno sprecyzowane upodobania :) Ja nigdy nie miałam odwagi na taką wybrednośc bo pewnie byłabym do śmierci sama <lol>[/quote:3db3b81329]
A tam, napewno nie.
Każdy ma swoje upodobania, charakter i swoje wybredności, po co mam zadawać się, czy być z kimś zwykłym, czy kimś kto mi się nie podoba, skoro wiem, że będzie mi zle z tego powodu,nawet jakby nie wiadomo kim był.



Dodano: 2011-05-30 17:41

Reddishhh napisał(a):
(...) po co mam zadawać się, czy być z kimś zwykłym, czy kimś kto mi się nie podoba, skoro wiem, że będzie mi zle z tego powodu,nawet jakby nie wiadomo kim był.

Słusznie. Po co kupować kilka słabych baterii jak można kupić jedną mocną? Związek to nie tylko miłość, to także ekonomia - po co tracić czas?


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2011-05-30 18:22

Definitywnie odrzucam smutek. Za długo chodziłam w depresji i stałam się w pewnym momencie cieniem własnej siebie. Długo musiałam walczyć z depresją,ale wygrałam. Nie dajcie się jej! A w związku nie ma miejsca na smutek tym bardziej. A co do muzyki,to mój facet słucha niemal tego samego co ja (może poza Kredkami i Satyriconem xd). Nie potępiam ludzi za ich muzykę. Potępiam za brak uszanowania dla innych gustów muzycznych i prostactwo. Czy w związku ważna jest wspólna muzyka?hmm..Ważne jest,aby dobrze się dogadywać a reszta jest do przeżycia:)


"Życie ma smak jedynie dla szaleńców" "Twórczość to umiejętność nowego spojrzenia na starą wiedzę"


Dodano: 2011-05-30 19:06

Theriele napisał(a):
Definitywnie odrzucam smutek. Za długo chodziłam w depresji i stałam się w pewnym momencie cieniem własnej siebie. Długo musiałam walczyć z depresją,ale wygrałam. Nie dajcie się jej! A w związku nie ma miejsca na smutek tym bardziej. A co do muzyki,to mój facet słucha niemal tego samego co ja (może poza Kredkami i Satyriconem xd). Nie potępiam ludzi za ich muzykę. Potępiam za brak uszanowania dla innych gustów muzycznych i prostactwo. Czy w związku ważna jest wspólna muzyka?hmm..Ważne jest,aby dobrze się dogadywać a reszta jest do przeżycia:)

Dla mnie muzyka jest właśnie jednym z czynników dobrego dogadywania się, bo nie wyobrażam sobie, że gdy siedzę w pokoju z moim facetem, rozmawiamy a w tle gra techno albo inna muzyka (np jazz) której nie lubię,albo on nie lubi. Takie najprostrze powody mogą być przyczyną dużej pogłębiającej się flustracji, a pózniej wynikiem emocjonalnego wybuchu złości i kłótni.



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło