Filmy Psychodeliczne... Strona: 1

Filmy Psychodeliczne.. Dodano: 2006-10-19 21:56

No właśnie - jakie są waszym zdaniem dobre filmy podchodzace pod tą definicję..?
Filmy pokręcone, inspirowane psychodelikami, czy też ukazujace świat po nich - różne byle działajace na psychikę odbiorcy..

Sam polecam..:

- Naked Lunch - Film wręcz kultowy, rzucajacy odbiorcę w wir wieloznaczeniowości, synchroniczności i wielu innych 'ości'.. (; Polecam naprawdę każdemu..

- Las Vegas Parano - Jeśli Naked Lunch jest kultowy to ten film jest wręcz równy bogom, dobra rozrywka, niekiedy z usmiechem, a kiedy indziej dźgajaca psychikę - wyjątkowo warty obejrzenia.. (;

Czekam na wasze propozycje - jakimiż to filmami sobie miło zaaranżowac miły wieczór przy piwku.. (;



Dodano: 2006-10-20 01:51

Hmm, ciekawy wątek jednak na wstępie muszę przyznać, że nieco inaczej chyba postrzegam filmy psychodeliczne, bo z tego co tu stoi napisane, to Tobie chodzi o dzieła o zabarwieniu mocno narkotycznym. Ja to widzę nieco inaczej. Psychodelię ukazującą tajemnicze zakątki ludzkiego umysłu-układanki której nikt nie ułoży, nie zgłębi do końca i nigdy nie pojmie. Filmy o zdarzeniach, ludziach ekscentrycznych, w jakiś sposób wyalianowanych, bardzo drastycznie (przynajmniej we wnętrzu) różniących się od otoczenia, czasem i chorych psychicznie i o problemach z jakimi się oni borykają. Oczywiście nie sama tematyka jest tu ważna, bo dość sporym wpływem na efekt psychodelii w filmie jest wizja reżysera i tego jak on to wszystko chce widzowi pokazać. I tak w zasadzie (teraz przeczę sobie) twórca filmu może poruszać byle jaki wątek lecz przedstawi to w taki sposób, że obraz stanie się psychodelą poprzez np. niestandardowe prowadzenie ujęć kamery albo wprowadzanie przekolorowanych kliszy (jak w "Urodzonych Mordercach" Stone'a).

Ale do rzeczy, takim filmem jest dla mnie "Pi" Afranovsiego (tego do "Requiem dla snu), to co w tym filmie się wyprawia to przechodzi ludzkie pojęcie, warto obejrzeć.
Niektóre dzieła braci Coen też bym zaliczył do tego kanonu, choćby "Burton Fink" o scenarzyście szukającym natchnienia...w niestandardowych warunkach...i u boku seryjnego mordercy.
Wczesne dzieła Jarmuscha jak np. "Inaczej niż w raju" choć może lepszym przykładem jest nieco póżniejsze dzieło: "Truposz".
O twórczości Davida Lyncha to chyba nie muszę wspominać, bo ten człowiek sam w sobie jest psychodeliczną postacią, z jego kalibru to sztandardowym przykładem chyba będzie "Zagubiona autostrada", a jeśli chcesz się naprawdę poschizować to rzuć okiem na "The Rabbits"
"Podziemny krąg" Finchera również bym wciągnął na tę listę.
No ale kwintesencję w tym temacie to chyba stworzył w '82 bodajrze, Alan Parker swoim "The Wall", tego tytułu chyba nie muszę komentować.

Na razie nie przychodzi mi nic więcej do głowy...no, może jeszcze "The Doors" wspomnianego wcześniej Olivera Stone'a, ale to już nieco lżejszy kaliber.
Heh, a co do "Las Vegas Parano", to ten film nieżle trzepie po bani, z humorem owszem jednak Terry Gilliam bardzo wyraziście tam przedstawia problem działania środków odużających i nie tylko, film do lekkich nie należy jednak jest kur***ko dobry.
[/b]


Not everyone likes metal... FUCK THEM!!!


Dodano: 2006-10-20 02:11

zet napisał(a):
Hmm, ciekawy wątek jednak na wstępie muszę przyznać, że nieco inaczej chyba postrzegam filmy psychodeliczne, bo z tego co tu stoi napisane, to Tobie chodzi o dzieła o zabarwieniu mocno narkotycznym. Ja to widzę nieco inaczej. Psychodelię ukazującą tajemnicze zakątki ludzkiego umysłu-układanki której nikt nie ułoży, nie zgłębi do końca i nigdy nie pojmie. Filmy o zdarzeniach, ludziach ekscentrycznych, w jakiś sposób wyalianowanych, bardzo drastycznie (przynajmniej we wnętrzu) różniących się od otoczenia, czasem i chorych psychicznie i o problemach z jakimi się oni borykają. Oczywiście nie sama tematyka jest tu ważna, bo dość sporym wpływem na efekt psychodelii w filmie jest wizja reżysera i tego jak on to wszystko chce widzowi pokazać. I tak w zasadzie (teraz przeczę sobie) twórca filmu może poruszać byle jaki wątek lecz przedstawi to w taki sposób, że obraz stanie się psychodelą poprzez np. niestandardowe prowadzenie ujęć kamery albo wprowadzanie przekolorowanych kliszy (jak w "Urodzonych Mordercach" Stone'a).









nie bedę sie powtarzać... więc zgadzam sie z wypowiedzią zeta...



raz dwa trzy niebieski bedziesz Ty Dodano: 2006-10-20 02:48

Zet dobrze godo...filmy psychodeliczne nie musza tylko opierac sie na srodkach wywolujacych wizje (reszta w poscie zet-a). Jest multum niesamowitych filmow, ktore mozna tak zakwalifikowac. Istnieje jednak film wybitnie inspirowany psychodelikami ,dokladnie LSD : "The Trip" Rogera Cormana z 1967 roku. Mysle, ze wlasnie ten przypadnie tobie X.A.O.S do gustu. Film jest naprawde niesamowity i swietnie sie go oglada. Odnajdziemy nawet motywy z Wladcy Pierscieni :):) Prawde mowiac obejrzalem ten film w czasie gdy wchodzil requem dla snu i jakos the trip bardziej mnie zainteresowal.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiedys dawno temu w poznanskich Kisielicach chlopaki zrobili rewelacyjny cykl filmow psychodelicznych..nazwy jakos ulecialy z chmurami...


__________________________________________


Dodano: 2006-10-20 11:16

zet napisał(a):
Hmm, ciekawy wątek jednak na wstępie muszę przyznać, że nieco inaczej chyba postrzegam filmy psychodeliczne, bo z tego co tu stoi napisane, to Tobie chodzi o dzieła o zabarwieniu mocno narkotycznym. Ja to widzę nieco inaczej. Psychodelię ukazującą tajemnicze zakątki ludzkiego umysłu-układanki której nikt nie ułoży, nie zgłębi do końca i nigdy nie pojmie. Filmy o zdarzeniach, ludziach ekscentrycznych, w jakiś sposób wyalianowanych, bardzo drastycznie (przynajmniej we wnętrzu) różniących się od otoczenia, czasem i chorych psychicznie i o problemach z jakimi się oni borykają. Oczywiście nie sama tematyka jest tu ważna, bo dość sporym wpływem na efekt psychodelii w filmie jest wizja reżysera i tego jak on to wszystko chce widzowi pokazać. I tak w zasadzie (teraz przeczę sobie) twórca filmu może poruszać byle jaki wątek lecz przedstawi to w taki sposób, że obraz stanie się psychodelą poprzez np. niestandardowe prowadzenie ujęć kamery albo wprowadzanie przekolorowanych kliszy (jak w "Urodzonych Mordercach" Stone'a).
[/b]

O takie filmy takze mi chodzi - psychodela to bardzo rozległy gatunek i może poprostu uchybiłem w swoim poście - przez późną porę, czy zapominalstwo(?) - by także o tym aspekcie wspomnieć.. (;
To może kilka dobrych filmów z gatunku psychodelicznych bez obecności narkotyków.. (;

Butterfly Effect (ver. reżyserska) - myślę, że każdy tu widział ten film, a kto nie widział napewno wie o co chodzi - jednak założe sie, że nie każdy widział reżyserską wersję tego filmu z alternatywnym zakończeniem, przy którym cały film nabiera nowego przesłania.. Polecam..

Memento - film w gruncie rzeczy o tym jak wiele zależy od punktu widzenia.. Przypomina mi bardzo Efekt Motyla właśnie, jednak cała tematyka jest diametralnie inna - idealny film na wieczór ze znajomymi przy piwie..

Cela - pewnie wielu z was odstraszy fakt, że jedną a głownych ról gra tam pani J.Lo, jednak naprawdę polecam ten film - niesamowicie psychodeliczny od poczatku do konca, sceny i pomysły scenarzysty/reżysera są czasami wręcz cudowne..



Dodano: 2006-10-20 12:40

Polecam Mechanik oraz Obłęd :)
Martwicy mózgu też bym podpiął etykietke "psychodeliczny film"


"umysł jest jak spadochron, działa tylko wtedy gdy jest otwarty"


Dodano: 2006-10-20 13:14

Noo, "Cela" to jest psychodela w najczystrzej postaci, film niepowtarzalny, "Memento" i "Obłęd" zresztą również. Co do "Efektu motyla" to cholera jasna go jeszcze nie widziałem, ale muszę to nadrobić, bo słyszałem o nim wiele dobrego.
Heh "Matrwicę mózgu", to jednak z dużym (nawet bardzo) przymrużeniem oka bym zaliczył do grona takich filmów.

Ja bym zapronował natomiast "Edwarda Nożycorękiego" Burtona i może "Miasto zagubinych dzieci" Jean Pierra Jeunet'a i Marc'a Caro, to taka groteskowa baśń, totalnie nie z tego świata, złowieszczy i ponury klimat jaki panuje w tam stworzonym świecie nazwałbym właśnie psychodelicznym. Film zakręcony jednak uważam, że godny polecenia.


Not everyone likes metal... FUCK THEM!!!


Dodano: 2006-10-20 14:07

Nie można zapomnieć także o 'Alicji w Krainie Czarów' - w jakiejkolwiek wersji, ten film (nie mówiąc już o ksiażce) mnie absolutnie niszczy.. ((;



a teraz bedziesz rozowy Dodano: 2006-10-20 14:54

taaaaaa alicja jak najbardziej:) cela - piekne fantasmagorie senne. Fakt mozna wymienic jeszcze duzo duzo ale czy aby nie zapedzamy sie w kozi rog???Wkladajac wszystko do jednego wora...no ale znawca filmowym tez nie jestem:)


__________________________________________


Dodano: 2006-10-20 15:06

Boćku, może i to jest kozi róg jeśli chodzi o szufladkowanie filmów, ale tu nalezy zadac pytanie, czy bawimy się w ścisłe klasyfikowanie filmów, czy tez szukamy dobrego filmu na wieczór..? (:
Mi osobiście pasuje koncepcja wora bez dna, bo można z niego odłowić rpawdziwe perełki - w końcu gdyby nie ten temat pewnie nie prędko bym sie dowiedział, że 'The Trip' jest dobrym filmem, czyż nie..? (;



Dodano: 2006-10-20 18:45

polecam gorąco oprócz wymienionych takze "mechaniczną pomarańcze"-wymiata...
oprocz tego ciekawe byly ujecia w "trainspotting" z 1996, moze nie caly film, ale pojedyncze sceny.

polecam 2 anime, psychodela jak nigdzie indziej...
"angel's egg" i "perfect blue"



Dodano: 2006-10-20 18:56

ja polecam Pająka Cronenberga...a co do tych anime to słyszałam ale nie miałam okazji niestety obejrzeć



Dodano: 2006-10-20 19:02

Jeśli chodzi o anime to AKIRA zdecydowanie :)
Za transpotingiem nigdy nie przepadalem...


"umysł jest jak spadochron, działa tylko wtedy gdy jest otwarty"


Dodano: 2006-10-20 19:57

Hmmmm- "Club 64", "Pulp Fiction", "Seven", "Wielki błękit"...



Dodano: 2006-10-20 20:24

Właśnie sobie przypomniałem o linku jaki od pewnego dłuższego czasu posiadam w swoich zbiorach..:

http://forum.dead-donkey.com/viewtopic.php?t=9377&sid=e29eeabe79a216a4707218d2e438c650

Zapewne posiadacze Osiłka sie ucieszą, o ile przedstawione w tej kolekcji linki nadal działają - niestety nigdy nie miałem okazji ich sprawdzić, z powodu Osiołkowego obrazania sie na mój komputer - albo może mojego komputera na Osiołka, no cóż.. (;

Słyszałem o Mechanicznej Pomaranczy, że dobry film, jednak nie miałem jeszcze okazji widzieć..

//edit: Przypomniałem sobie jeszcze jeden WYBITNY film - "Śniadanie Mistrzów" z Brucem Willisem, poprostu wcielony geniusz.. ((:



Dodano: 2006-10-20 20:29

ten link pomogl mi przypomniec o genialnym filmie: Videodrom z 1983r. jest w necie, ja sciagnelam takze pewnie nie ma z tym problemu



Dodano: 2006-10-20 21:08

XaosxAosxaOsxaoS napisał(a):
//edit: Przypomniałem sobie jeszcze jeden WYBITNY film - "Śniadanie Mistrzów" z Brucem Willisem, poprostu wcielony geniusz.. ((:

Filmu nie widziałem ale muszę to w koncu nadrobić bo juz jakiś czas temu czytałem ksiazkę i była świetna. Tak samo "Rzeźnia nr 5" musi być schizowa bo ksiązka przyanjmniej na mnie podziałała. Ktoś widział?


"You gotta put your faith in a loud guitar..."


Dodano: 2006-10-20 21:10

Nie wiem czy zaliczają się do jakże elitarnego(?) grona filmów psychodelicznych, ale są świetne i działają na mnie - przede wszystkim dzieła pana Koterskiego (m. in. "Nic śmiesznego"), jak i stare polskie filmy - "Krótki film o zabijaniu" i "Krótki film o miłości".


- poza tym, to zawsze inni umierają.


Dodano: 2006-10-20 21:11

Nightcreature napisał(a):
[quote:0ac0be25af="XaosxAosxaOsxaoS"]//edit: Przypomniałem sobie jeszcze jeden WYBITNY film - "Śniadanie Mistrzów" z Brucem Willisem, poprostu wcielony geniusz.. ((:

Filmu nie widziałem ale muszę to w koncu nadrobić bo juz jakiś czas temu czytałem ksiazkę i była świetna. Tak samo "Rzeźnia nr 5" musi być schizowa bo ksiązka przyanjmniej na mnie podziałała. Ktoś widział?[/quote:0ac0be25af]
To jest film na podstawie Rzeźni nr.5 Vonneguta..?!?!?!?!
O bogowie - trzeba go szybko dorwać..!
Dzięki za info.. ((:



marzenia senne szczotki do włosów Dodano: 2006-10-21 03:19

Już miałem napisać : a niech tam...wrzucamy jak leci a widzę ze temat już zdążył sie rozlecieć Zreszta co mi tam.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
co do rzeźni nr5 - swietny wymaga cierpliwości
polecam:
UN CHIEN ANDALOU (Pies Andaluzyjski) Salwadora Dali & Louisa Bunuela, zreszta polecam wszystkie jego filmy
ERASERHEAD David Lynch - jeden z moich ulubionych może za ten industrialny nastrój i cisze
ABC albo abecadło aaaaaa nie pamietam ale to wczesny film Lyncha. Krótki, zakręcony i psychodelicznie popaprany - cieżar ale warto. Oszywiście reszta filmów Lyncha too
PIKNIK POD WISZACĄ SKALĄ (Picnic at Hanging Rock) - ja nie wiem co w nim jest. Jedno jest pewne to piękna, senna i dziwna historia. Swoją drogą posłuchalbym co o nim sądzicie?
Na SREBNYM GLOBIE (polski SF?)nie wiem czy to psychodela czy raczej film teatralny. To dla ambitnych bo ja jeszcze go nie skumałem i nie dotrwałem do końca...może kiedyś:)


__________________________________________


Dodano: 2006-10-22 11:22

Filmy psychodeliczne... hmm.. Jego Wysokość Lynch.
Przede wszystkim The Elephant Man, i Lost Highway.

No i oczywiście moja ulubiona Clockwork Orange - Cubricka. Schiza z Beethovenem w tle:)



Dodano: 2006-10-22 12:52

CHMK napisał(a):
Filmy psychodeliczne... hmm.. Jego Wysokość Lynch.
Przede wszystkim The Elephant Man, i Lost Highway.

No i oczywiście moja ulubiona Clockwork Orange - Cubricka. Schiza z Beethovenem w tle:)


O tak mechaniczna pomarańcza to boski film :)


Chcesz się czegoś o mnie dowiedzieć? Spytaj...


Dodano: 2006-10-22 13:00

"Piknik..." to naprwdę niezwykły film...oniryczny a zarazem trochę przerażający...jak dla mnie cudo

Ja bym dorzucił jeszcze "Pi"...trudne pytanie o granice poznania ludzkiego umysłu i sens ciagłej gonitwy za wiedzą i odkryciami

no i Cube...relacje międzyludzkie w stanie wyobcownia z naturalnego środowiska...(przeżyją tyko wariaci :twisted: )

Lynch to dla mnie majstersztyk wysublimowanego klimatu...opowieści ktore prowadzą do nikąd...przenikające sie obrazy zaostrzone świetnie dobraną muzyką...



Dodano: 2006-10-22 13:11

O tak, Pi... Gryzące w uszy dźwięki, "życie, które jest spiralą". Cudo!

Hmm, a niemiecki expresjonizm? Doktor Caligari, Nosferatu, Metropolis etc.
Też są fantastyczne, nieprawdaż? Nieme czywiście, ale jeśli trafi się wam wersja z odpowiednią oprawą muzyczną, klimat urywa głowę:)



Dodano: 2006-10-22 21:05

Kiedyś z ciekawości poszedlem na "Tańcząc w ciemnościach" o ile na początku film mnie nie zaciekawił to w momencie kiedy Bjoork zaczeła śpiewać zaczęło robić się pięknie...Trudna opowieść o miłości matki do syna...i do tego taki naturalistyczny styl Dogmy. Ale najbardziej zatkala mnie końcówka filmu to było poprostu szokujące...ostatnie dźwieki piosenki śpiewanej akapella i za chwilę głucha pustka po egzekucji...scena która wywarła na mnie piorunujące wrażenie!! Po czymś takim trudno dochodzi się do równowagi psychicznej...



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło