Dodano: 2006-10-14 11:31
| alphar napisał(a): |
| Przede wszystkim musimy się pozbyć świadków, ktorzy mogli widzieć, ze mamy mały problem z tymi cholernymi pchlarzami. Mówię o wysłannikach z innych miast. Należy upewnić się, że nie widzieli niczego zdrożnego. A co do lupinów, to co wy na to, aby zorganizować jakieś specjalne grupy, ktore zajełyby się tym malym problemem?
< rzygląda się Tertrze badawczo> |
[Terta, Terte, Terto, Tercie
- nie piszę tego złośliwie bo często bywa że ktoś myli, nie wie jak odmienić itd mojej ksywy
więc spoko:*]
A więc proponuję żebyście wydali dla każdego bezpośrednie rozkazy, instukcje co mają robić, tak będzie łatwiej. <bieże łyk z kielicha, rozgląda się po zgromadzonych - pochowanych w kątach, sama wstaje, siada gdzieś bliżej Dockalfar i Phantoma, odgarnia długie czarne włosy z twarzy i słucha uważnie>
Dodano: 2006-10-14 11:38
siadaj, siostro. <zaprasza młodą wampirzyce na puste miejsce obok>
obawiam się, ze tak jak sugerujesz, może być to awykonalne, najdroższa.
Dodano: 2006-10-14 13:49
<
rzysłuchujący się do tej pory Gangrel, wykorzystując chwilę ciszy, nie odrywając wzroku od zdobionego kielicha, z którego od momentu rozpoczęcia rozmów nie ubyło krwi, powiedział...>
| alphar napisał(a): |
| A co do lupinów, to co wy na to, aby zorganizować jakieś specjalne grupy, ktore zajełyby się tym malym problemem? |
Małym problemem...? Czy przypadkiem nie lekceważysz zbytnio Lupinów...?
<
odniósł wzrok i odgarnął włosy, odsłaniając twarz...>
Wiecie doskonale, że Gangrele nie przepadają za takimi spotkaniami. Tu jednak nas widzicie... Nie bez powodu się tu zjawiliśmy.
Coraz częściej spotykamy Lupinów w mieście i jeśli nie powstrzymamy ich szybko możemy mieć dużo większy problem. Nie możecie zaprzeczyć...
Obawiam się zatem, że będziemy musieli współpracować bardziej niż zwykle... czy się to nam podoba, czy nie...
<...gdy to mówił, spojrzał na Toreadorów- wiedzia bowiemł, że obecność Gangreli niekoniecznie się im podoba.>
Słyszę jednak, że nie tylko ja dostrzegam jak wielki mamy kłopot. To dobrze, bo potrzebne są zdecydowane działania.
<...po czym opuścił wzrok z powrotem na kielich i dodał, już ciszej i z zarysem uśmiechu na twarzy...>
Assamici są chyba wystarczająco zdecydowani...
<Na zakończenie wziął łyk słodkiej krwi.>
[img:c20ec57fc2]http://images21.fotosik.pl/277/bb0cde48e364092a.jpg[/img:c20ec57fc2]
Dodano: 2006-10-14 22:40
<W jednym z kątów komnaty mrok zaczął być trochę mniej gęsty tak, że dostrzec można było zarys postaci. Postać, która stawała się coraz bardziej widoczna wydawała się wpierwej ogromna. Ale kiedy mrok powoli ustępował, okazało się iż ubrana była w długie, cudownie miękkie, lisie futro. To była kobieta. Zamyślona, z nieobecnym wzrokiem. Jakby z innego świata wytąciły ją słowa Gangrela. Pochyliła się lekko do przodu ukazując jasną twarz.>
Pozwólcie, że i ja się przywitam - jestem Subtila Foxy.
<Kiedy wymawiała swoje imię, futro rozchyliło się lekko odsłaniając wysokie, czerwone buty. Jedna jej dłoń spoczywała obok pełnego kielicha, druga skrywała coś zaciśnięta w pięść.>
Wasze przyziemne sprawy nudzą mnie okrutnie. Pozostanę tu jednak z wrodzonej ciekawości popatrzeć na Wasze zabawki i przysłuchać się mądrej rozmowie. <Jej ciemne oczy zdawały się zmieniać kolor co jakiś czas>
O ile pozwolicie mnie, starej istocie odpocząć tu chwilę przed dalszą drogą.
<Mówiąc to poprzez jej usta przemknął zabłąkany ulotny usmiech. Ochyliła się znów i powoliła objąć się mrokowi. Znów zatonęła we własnym świecie.>
I can't look it in the eyes Seconal, Spanish fly, absinthe, kerosene... Cherry flavored neck and collar I can smell the sorrow on your breath, The sweat, the victory... and sorrow The smell of fear, I got it.
Dodano: 2006-10-14 23:36
<Z głosnym trzaśnięciem drzwi z toalety wychodzi wysoki młodzian ubrany dosłownie *nijako*>
[zapinając szybko rozporek, by INNI nie zauważyli]
O sorry, to tutaj jest spotkanie *mrugnięcie* _naszych_?
And I know the pieces fit.
Dodano: 2006-10-15 00:00
A jakie prawo zezwala ci Pani na takie traktowanie zgromadzonych?<
yta zaczepnie> I wybacz mi ale jesli nie masz zamiaru pomoc nam w rozwiazaniu - jak to fatalnie ujelas - przyziemnych problemow.....to choc nieprzeszkadzaj.Pod auspicjami jakiego klanu dzialasz droga Pani??
<
atrzy z niesmakiem na postac wychodzaca z toalety> Czy musisz robic to tak ostentacyjnie?Matko za gorsz kultury i dobrego smaku.......kochanie <mowi do alphar> zrob cos aby podniesc poziom tego spotkania.
"Tonight's the night..."
Dodano: 2006-10-15 07:44
Malkavian. Tak o Nas mówią.
<Spojrzała w kierunku padających do niej słów prawie nie zauważając postaci. Jej jedna pięść, skrywająca wciąż jakiś sekret rozluźniła się nieco.>
A słyszałeś Panie o wolności myśli, a co za tym słowa? Czy jeszcze komuś przeszkadzam?
<Rozejrzała się po zgromadzonych obejmując wzrokiem postaci po kolei.>
Nie rzucaj sądów pohopnie. Czasem potrzebne jest świeże spojrzenie na jakoś problem. Oceń sytuację "trzeźwym okiem" Mości Phantomie.
< I wówczas jej zamknięta do tej pory, drobna dłoń otworzyła się całkiem. Na dłoni, oczom zgromadzonych ukazało się ludzkie oko. Jasną, wodnistą tęczówką wpatrywało się w ciemność.>
I can't look it in the eyes Seconal, Spanish fly, absinthe, kerosene... Cherry flavored neck and collar I can smell the sorrow on your breath, The sweat, the victory... and sorrow The smell of fear, I got it.
Dodano: 2006-10-15 09:23
<wysokie na trzy metry drzwi do sali otwieraja sie z zadziwiającą dla nich szybkością, jakby łamiąc prawa fizyki, z daleka widać biegnącą postac, wszyscy odwracają się i z czujnością spoglądają w tamtym kierunku. Niektórzy sięgają ku ukrytej broni, w tej krótkiej chwili spodziewanego ataku prawie każdy jest skupiony>
- Paaaaani - <słychać z daleka. Postac potyka sie , ktoś do niej podbiega, chwila rozmowy i ghoul szybkim krokiem udaje się w kierunku sali, staje przed Ravnoską i zaczyna jej szeptać na ucho raport, widać jego ręce i przód ubrania zabrudzonego krwią, rysy ravnoski nie zmieniają się , wzrokiem tylko wyłapuje Gangrele,gdy sługa konczy mówić zostaje odesłany,drzwi znów zostają zamknięte>
Moi drodzy, miał miejsce atak na Jeżycach, w okolicach Rusałki. Mam też informacje z innych źródeł, iż Lupini mogą spotykać się gdzieś w granicach miasta, przynajmniej paru z nich. Byłabym wdzięczna za wszelkie informacje, o zauważonych .. nieprawidłowościach. Z tego co mi wiadomo jakiś tydzień temu miała miejsce krwawa potyczkaw pubie Dragon. Podobno był w to zamieszany i Wampir i Wilkołak, tak pokazała krew. Jednak ten członek Rodziny nam się do tego nie przyznał...
Dodano: 2006-10-15 11:16
"Trzezwym okiem" mowisz?<
atrzy na dlon Foxy> Ah ten dowcip Malkavian<usmiecha sie> Wybacz mi Pani moze pochopnie oceniam twoje spojrzenie na sytuacje ale rozum prosze iz ona naprawde nie jest tak blacha jak sie wydaje. W miescie nie ma wladzy.....poszukiwania ksiecia trwaja.Jak sama widzisz<skazuje na wpadajacego do sali ghula> ataki lupinow sie nasilaja.Musimy cos z tym zrobic......<urywa, patrzy po zgromadzonych czekajac na reakcje>
"Tonight's the night..."
Dodano: 2006-10-15 19:20
Przybyłam przyprowadzona przez Phantoma, nawołana przez Alphar <dumnie podniesiona głowa wita wszechogarniający tłum, skupiając uwagę na swej krwistoczerwonej sukni>
...I forgot to remember to forget... /johnny cash
Dodano: 2006-10-16 08:30
(pod nosem mruczy) i tyle z szybkiego dzialania...(zapada sie w fotel i jednym haustem wypija krew)
Dodano: 2006-10-16 12:02
<drzwi uchylają się bezszelestnie, do pomieszczenia wchodzi wysoki mężczyzna, w czarnej, eleganckiej szacie, z rozwianymi lśniącymi bielą włosami>
<Bez żadnego gestu zajmuje miejsce nieopodal Toreadorów. >
WItajcie, jestem Crysan aen Drache z klanu Toreador. Przybyłem na wezwanie mojej familii aż z moich posiadłości w Kiekrzu. Chciałem zaprzeczyc pogłoskom jakoby to na moich ziemiach przetrzymywany był władca. Moj teren jest czysty, nie licząc nękających wszystkich kłopotów z Lupinami.
Dodano: 2006-10-16 15:33
<nerwowo pobrzekuje licznymi bransoletkami na lewej rece i szybko pojawia sie sluzba dopelniajac kielichy obecnym, wysoki długowłosy brunet podchodzi do Ravnoski i po napełnieniu kielicha podaje zapieczętowany list, który ona kładzie na kolanach i dalej raczy się krwią>
Dodano: 2006-10-16 18:36
<Odwracając twarz do Rawnoski, siedząca wciąż w półmroku Subtila Foxy z zaciekawieniem przypatruje się pieczęci.>
Jakież to wieści do nas dotarły? Oświecisz nas Anno Camilo?
<Widać były juz pewne oznaki tego, iż Malkavianka zaczyna się nudzić brakiem reakcji zebranych. Od czasu do czasu ostentacyjnie zasłaniała sobie usta dłonią, niby ukrywając ziewnięcia.>
Czy doczekamy się jakiegoś "gwoździa" dzisiejszego wieczoru?
<Znacznie ciszej dodając.> Oby nie gwoździa do trumny.
I can't look it in the eyes Seconal, Spanish fly, absinthe, kerosene... Cherry flavored neck and collar I can smell the sorrow on your breath, The sweat, the victory... and sorrow The smell of fear, I got it.
Dodano: 2006-10-17 07:44
<wpatruje sie w list niczym toreador w obraz >
Dodano: 2006-10-17 19:32
<drzwi spokojnie się otwierają, po chwili do sali wchodzi dość wysoka kobieta ubrana na wpół elegancko. Jej długie bursztynowe łosy skręcone w delikatne loki opadają na plecy. Rozgląda się po sali, mierząc poszczególne osoby wzrokiem, po czym uśmiecha się lekko i podchodzi do Ravnoski.>
- Witaj moja droga...Na Twe zaproszenie przybyłam, zgodnie z obietnicą...Miło widzieć Cię Lauro...
Dodano: 2006-10-17 20:14
<torreadorka frija lucia anna lucian zapatrzona w oddaloną część komnaty wypatruje przyjacielskiego uśmiechu... co rusz nalewa kolejny kielich czerwonego wina, spoglądając w stronę drzwi, by pierwsza wypatrzeć nowoprzybyłych. lekko unosząc żarzącego się papierosa spogląda na zebranych z ironicznym, pełnym wyższości usmiechem...>
...I forgot to remember to forget... /johnny cash
Dodano: 2006-11-05 21:45
(ravnoska szybkim ruchem otwiera koperte, papier pokrywa sie czerwonymi plamami, czerwien rozlewa sie na jej ciemno zielone ubranie, tylko uwazni widza krople krwi spadajaca z jej oka, szybko usunietą ręką.)
-Krystian.. - cicho mowi pod nosem,jej ubranie wraca do poprzedniego stanu. Szybkim krokiem zmierza do wyjscia.
Dodano: 2006-12-26 18:25
Wraca pare tygodni pozniej, a oni jak siedzieli - tak siedza :>.
Dodano: 2006-12-27 09:20
Tu czas nie ma znaczenia przecież.
I can't look it in the eyes Seconal, Spanish fly, absinthe, kerosene... Cherry flavored neck and collar I can smell the sorrow on your breath, The sweat, the victory... and sorrow The smell of fear, I got it.
Dodano: 2006-12-30 11:28
Rozmową zgromadzonych, przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Najpierw jak zwykle pojawiła się dłoń.. Potem cała postać.. Ubrany był w ciemne spodnie i i śnieżno białą koszulę (niektórzy wręcz zmrużyli oczy nie mogąc znieść jej jasności). I tylko kruczoczarne, rozwiane włosy zdradzały, iż musiał się śpieszyć. Na jego pięknej szyi połyskiwał mały talizman z iskrzącym kamieniem, widziany tylko przez nielicznych. Tak, to był On, choć dawno przez nikogo nie spotkany, większości znany…. Associates Langley Arles , Siewca Wiatru, Tremere.
Ze spuszczonym wzrokiem, w milczeniu szedł w kierunku gospodyni, nie patrzył na nikogo, nie chciał. Jego oblicze robiło wrażenie, zmienił się, był najwyższy wśród wszystkich.
”Anno, Pani” ujął dłoń wampirzycy i złożył pocałunek na jej pięknych, czarnych rękawiczkach, jego usta zapulsowały, mimo materiału poczuł, kobiecą skórę.. Wreszcie popatrzył na nią , oczy jego były czerwone, przekrwione, wieczne… Wzrokiem poprosił o przyzwolenie, uzyskał… Kątem oka spojrzał więc na zgromadzonych, trwało to sekundę, lecz ta chwila wystarczała… Frija , ją widział po raz pierwszy , od razu odgadł… Toreadorka miała oczy matki, piękne, ciemne , sypały się z nich iskry, tańczyły w nich psotne chochliki, i wirowała nie przemierzona głębia… Nie chciał , na nie patrzeć, wiedział, że dziś będzię musiał. Odwrócił się i przechylił głowę w powitalnym geście. I była tam … Ona , Docalphar ,
już dawno , nie wymawiał tego imienia. Uderzyła w niego lawina myśli. Szybko ją uspokoił, nie po to przybył do Pozen city, by rozpamiętywać. Przynosił wieści, złe wieści…
Facet z moich marzeń pieści tak, że przestałam szukać ziemskich kochanków. ;D
Dodano: 2007-02-11 01:52
W jakiś miesiąc później wiszący pod sufitem nietoperz przebudził się, przetarł zaspane oczka i ziewnął. Spojrzał w dół, na salę, na zastygłe w tych samych pozach co kilka miesięcy temu wampirze postaci. Ziewnął ponownie i poszedł dalej spać, bo nic ciekawego na dole się nie działo... :D
Dodano: 2007-03-05 01:20
<Drzwi otwierają się z łoskotem... Do sali wszedł ociężale wielki brodaty mężczyzna odziany w skóry i furta, przy jego pasie pobrzękują makabrycznie zawieszone czaszki i dłonie... nie do końca ludzkie... na jego bujnym owłosieniu widać wiele warkoczy i wplecionych korali... Rozejrzał się po komnacie swoimi zwierzęcymi oczami, twarz umazana posoką kreślona głębokimi bliznami wykrzywił się w grymasie uśmiechu obnażając garnitur ostrych białych zębów... Postać wyprostowała się ukazując całość swej muskularną sylwetkę, po czym pazurzastą łapą uderzyła się w pierś warcząc> Ingmar Wilczy Pazur z klanu Gangrel Sława! :twisted:
Dodano: 2007-03-06 10:25
| Lathea napisał(a): |
| Wraca pare tygodni pozniej, a oni jak siedzieli - tak siedza :>. |
:lol: :lol: :lol:
Pytanie: co to jest - "665,95" Odpowiedź: szatan z Biedronki:-P
